piątek, 23 października 2015

One-Shot Cz. II

Sakura patrzy na mnie tak intensywnie, że moje gardło się zaciska i nie mogę wydusić z siebie żadnego słowa. Powinienem jej przerwać i odejść, ale nie mogę, bo ciało w ogóle nie reaguje. Dziewczyna seksownie przygryza dolną wargę, patrząc co chwila na moje usta. Haruno jest jak jebany magnes, który do siebie przyciąga, a kiedy mnie dotyka, napięcie między nami jeszcze bardziej wzrasta. To uczucie staje się zbyt silne.

– O czym ty mówisz? – Pytam z delikatną chrypką w głosie.

Dziewczyna z niegrzecznym uśmiechem patrzy prosto w moje oczy, kiedy odpina guzik koszuli, na którym zatrzymała wcześniej palec. Czuję jak mięśnie się spinają, a ciało niecierpliwie czeka na więcej, chociaż mózg daje wyraźne sygnały, że to wszystko idzie w złym kierunku. Palec Haruno przejeżdża po nowo odkrytym miejscu, docierając na moją lewą pierś.

– Chcę być twoja. – Odpowiada z uśmieszkiem.

Haruno jest bardzo pewna siebie, nawet się nie denerwuje, a w jej oczach dostrzegam szczerość, co jeszcze bardziej mąci mi w głowie. Lewa dłoń Sakury zjeżdża z mojego ramienia w dół, docierając do ręki, którą chwyta i kładzie ją sobie na biodrze. Nie mogę opanować dreszczy, rozchodzących się po kręgosłupie, oddech staje się szybszy, bo oddychanie jest znacznie trudniejsze. Dotyk różowo włosej aż pali, wznieca we mnie ogień, którego sam nie potrafię ugasić i wiem, że zrobię to tylko z jej pomocą.

– Co ty ze mną robisz? – Wzdycham bezsilnie.

Przegrałem tą walkę od samego początku, kiedy pojawiła się w jebanych drzwiach mojego domu.

– Chcesz mnie. – Mówi prawie szeptem. – Tak bardzo, jak ja chcę ciebie. – Dopowiada z seksownym uśmiechem.

Pochyla się w moją stronę, a ja nie próbuję uciec, bo nawet nie chcę. Sakura doprowadza mnie do szaleństwa. Delikatnie muska moje usta swoimi i to wystarcza, żeby wybuchł pożar, którego tak bardzo się obawiam. Odsuwa się z zadziornym uśmiechem, testując mnie, bo chce wiedzieć do czego jestem w stanie się posunąć. Nie mogę się opanować, bo chcę więcej. Gwałtownie dokładam drugą dłoń na jej biodro i przyciągam dziewczynę bliżej siebie, żeby poczuć ją jeszcze raz. Przejeżdżam językiem po dolnej wardze, a kiedy rozchyla usta, wdzieram się do środka. Moje serce wali, jakby biegło w jebanym maratonie, a w pocałunku kryje się cała paląca tęsknota, złość i nieokiełznana rządza. Po tylu latach znowu czuję jej usta na swoich i to uczucie jest tak zajebiste, że nie potrafię tego przerwać. Dłonie dziewczyny wędrują z mojej klatki piersiowej do szyi, docierając do włosów, za które delikatnie ciąga. Wiem, że to co robię jest złe, ale nie mogę się jej oprzeć. Jesteśmy ze sobą w jakiś pojebany sposób połączeni. Moje ciało drży, kiedy mnie dotyka, a to uczucie jest jak narkotyk, od którego się uzależniłem. Żadna kobieta tak na mnie nie działa, nawet Aika. Moje dłonie wędrują na jej odkryte plecy, docierając do pośladków, za które mocno chwytam, żeby podnieść Sakurę. Czuję jak zwycięsko się uśmiecha, kiedy sadzam ją na biurku. Napieram na nią bardziej, powodując, że kładzie rozgrzane plecy na zimnym, drewnianym blacie. Zostawiam mokrą ścieżkę pocałunków na szyi, delikatnie przygryzając wrażliwą skórę. W pomieszczeniu słychać nasze przyśpieszone oddechy, a ja robię się podniecony, bo wiem, że mogę z nią zrobić co tylko zechcę. Dziewczyna łapie moją twarz w dłonie, odszukując wzrokiem ust, które zaraz atakuje. Czuję ogromne napięcie i wiem, że zniknie dopiero wtedy, kiedy ją przelecę. Sakura chwyta moją dłoń i prowadzi ją po swojej nodze w górę, unosząc przy tym sukienkę.

– Pytałeś co ja z tobą robię? – Szepcze z niegrzecznym uśmiechem, patrząc mi prosto w oczy.

Dziewczyna przesuwa moją dłoń pod sukienkę na swoje udo.

– Zobacz co ty robisz ze mną. – Wzdycha, kiedy wsuwa moją rękę pod majtki. – Przez ciebie jestem mokra.

– Kurwa. – Wydaję z siebie pomruk zadowolenia, próbując unormować oddech.

Delikatnie pocieram łechtaczkę palcami, a Sakura wygina plecy do góry, wypychając biodra w moją stronę. Robię się twardy, tak bardzo jej pragnę, że nie potrafię myśleć o niczym innym. Dziewczyna sięga do mojego paska od spodni i sprawnie go odpina.

– Pieprz mnie Naruto. – Jęczy do mojego ucha, kiedy szybciej poruszam palcami.

– Naruto! Sakura! – Słyszę głos mojej mamy.

Wyciągam rękę spod jej sukienki i odskakuję od niej jak poparzony. Zapinam pasek od spodni, to samo robię z guzikiem od koszuli, który rozpięła. Nerwowo przejeżdżam dłonią po poczochranych włosach i opieram się dolną częścią pleców o biurko, zakrywając rękami wybrzuszenie w moich spodniach, trzymam je w taki sposób, żeby wyglądało to naturalnie. Sakura jest opanowana, jakby przed chwilą zupełnie nic się nie stało. Z cichym śmiechem swobodnie zeskakuje z biurka i poprawia sukienkę. Opiera się o nie w ten sam sposób co ja, krzyżując długie nogi.

– Tu jesteście. – Mama wchodzi do gabinetu z uśmiechem.

– Rozmawialiśmy. – Odchrząkuję, bo mam delikatną chrypkę.

Sakura z rozbawieniem wyciera usta kciukiem. Cały czas czuję na sobie jej palące spojrzenie.

– Długo was nie było, podali już kolację. – Mama mówi z uśmiechem.

– Zaraz przyjdziemy. – Odpowiadam, unosząc kąciki ust delikatnie w górę.

Obserwuję jak mama wychodzi z gabinetu, a kiedy znika z pola widzenia, ciężko wzdycham. Patrzę na Sakurę, która niegrzecznie się uśmiecha. Haruno nachyla się w moją stronę.

– Dzięki za rozmowę. – Szepcze, przygryzając płatek mojego ucha.

Po kręgosłupie przechodzą ciarki, które w przyjemny sposób rozchodzą się po moim całym ciele.

– Pomóc ci z tym? – Pyta, patrząc na moje krocze i seksownie przygryza dolną wargę.

– Ty już lepiej nic nie rób. – Wzdycham, przejeżdżając dłonią po moich włosach.

– Mogę zrobić to ustami, tak jak lubisz. – Szepcze z niegrzecznym uśmiechem i puszcza do mnie oczko.

Przymykam oczy, zaciskając dłonie na biurku, bo wyobraźnia działa lepiej niż powinna, podsuwając seksowne obrazy.

– Sakura… – Szepczę bezsilnie. – Proszę cię, przestań.

– Kiedyś byłeś bardziej wyluzowany. – Wzdycha, odpychając się od biurka.

– Teraz mam narzeczoną.

– Jakoś ci to nie przeszkadzało chwilę temu, kiedy prawie przeleciałeś mnie na tym biurku. – Mówi z uśmiechem, kiedy zatrzymuje się przy drzwiach i na krótko odwraca się w moją stronę.

Dziewczyna po chwili opuszcza gabinet, zostawiając mnie samego. Ma rację, gdyby nie mama, zrobiłbym to. Przecieram dłonią twarz.

– Cholera. – Wzdycham do siebie.

Biorę głębsze oddechy, starając się uspokoić szybko bijące serce. Głośno wzdycham i idę do łazienki, żeby umyć ręce, bo przecież na jednej z nich wciąż mam ślad zdrady, która nigdy nie powinna się wydarzyć. Wchodzę do salonu i siadam na swoje miejsce.

– Długo cię nie było. – Aika szepcze do mojego ucha.

– Mieliśmy sporo do obgadania. – Kłamię z uśmiechem.

Spoglądam na talerz z jedzeniem. Przez to wszystko straciłem apetyt. Biorę w dłoń widelec i wciskam rybę z ryżem do ust, które ciężko przechodzą przez gardło. Kątem oka spoglądam na Sakurę. Na jej ustach błąka się uśmieszek, a ja znam ją zbyt dobrze, żeby myśleć, że sobie odpuści.

– Jak było w Stanach kochanie? – Pyta mama.

– Nudno. – Wzdycha. – Brakowało mi przyjaciół i rozrywki, do której byłam przyzwyczajona. – Mówi wymownie, spoglądając w moją stronę.

– Nie mogło być aż tak nudno. – Odchrząkuję. – Na pewno z kimś się spotykałaś. – Mówię złośliwie, bawiąc się jedzeniem na talerzu.

– Było kilka osób, ale nigdy was nie zastąpili. – Odpowiada z uśmiechem.

– Mówię ci, praktycznie całymi dniami siedziała w domu. – Wzdycha ciocia Mebuki.

– Słyszałem, że z Ino zostajecie na noc. – Mówi Daiki z uśmiechem.

– Oczywiście, jeśli to nie problem wujku. – Odpowiada różowo włosa.

– Problem? Jaki problem kochanie? – Pyta mama.

– Jesteś jak nasza druga córka, nie ma żadnego problemu. – Mówi Daiki.

– Dziękuję. – Sakura unosi kąciki ust do góry. – Miło słyszeć, że nic się nie zmieniło.

Na siłę kończę jedzenie na talerzu i wypijam szklankę wody. Nasi rodzice opuszczają salon, kierując się na taras.

– Deser? – Pyta Kazuma z uśmiechem.

– Ja dziękuję. – Wzdycham.

– Źle się czujesz kochanie?

– Nie mam ochoty na jedzenie. – Odpowiadam narzeczonej.

Przelotnie patrzę na Sakurę, która się uśmiecha. Nie wytrzymam dłużej w jej towarzystwie, myślami nadal jestem w pierdolonym gabinecie.

– Kochanie, jedziesz do domu, czy jeszcze trochę ze mną zostaniesz? – Pyta Saki z uśmiechem.

– Będę się zbierał. – Wzdycha Haruto. – Chciałbym zostać, ale jestem zmęczony po całym dniu. Spotkamy się jutro? – Całuje Saki w policzek.

– Zapomniałam, że przyjechałeś prosto z pracy. – Moja siostra robi smutną minę. – Przyjedź jutro to popływamy w basenie. – Mówi z uśmiechem.

– Brzmi jak świetny plan. – Odpowiada.

Chłopak całuje Saki w usta i żegna się ze wszystkimi przy stole.

– Do jutra. – Mówi z uśmiechem, zanim wychodzi z salonu.

– Dalej pracujesz w firmie Naruto? – Pyta Sakura.

Opiera głowę o prawą dłoń, a usta wygina w delikatnym uśmiechu.

– Tak.

– Fajnie. – Mówi z dziwnym błyskiem w oczach. – Może cię kiedyś odwiedzę, z twoim biurem wiąże się dużo wspomnień.

Prawie krztuszę się wodą, którą piję. Drżącą ręką odstawiam szklankę na stół. Ta kobieta korzysta z każdej okazji, żeby wyprowadzić mnie z równowagi. Wspomnienia, o których mówi wiążą się z seksem.

– Długo się znacie? – Pyta ciekawa Aika.

– Od dziecka, nie? – Odzywa się moja siostra.

– Wszyscy mieszkamy blisko siebie, nasi rodzice się przyjaźnią. – Mówi Ino.

– Tak się polubiliśmy, że spotykaliśmy się prawie codziennie. – Wspomina Sasuke.

Moja narzeczona zerka na zegarek na prawym nadgarstku. Kładę dłoń na jej kolanie, żeby zwrócić na siebie jej uwagę.

– Co? Chcesz już wracać? – Pytam z uśmiechem.

– Jest już późno, chyba na mnie pora. – Odpowiada niechętnie.

Wstaję i odsuwam jej krzesło, a kiedy się podnosi, żegna się ze wszystkimi.

– Do zobaczenia. – Mówi z uśmiechem.

Chwyta mnie za dłoń, splatając ze sobą nasze palce. Czuję się winny, bo wiem jak bardzo mnie kocha, a ja ją zdradziłem. Nie zasługuję na nią i zdaję sobie sprawę z tego, że będzie przeze mnie cierpiała. Nie umiem się kontrolować, kiedy Sakura jest blisko mnie. Nie umiem i nie chcę, bo tylko ona potrafi sprawić, że czuję się żywy. Wychodzimy z domu i wsiadamy do mojego samochodu. Panuje dziwna cisza, którą przerywam.

– Co robisz jutro?

– Mama coś wspomniała, że mam jej z czymś pomóc, a co? – Pyta.

– Myślałem, że może gdzieś razem wyjdziemy.

– Przepraszam kochanie, ale jutro naprawdę nie będę miała czasu. – Wzdycha.

– Rozumiem. – Mówię z uśmiechem, kiedy zajeżdżam pod jej dom.

Gaszę silnik i kątem oka widzę, że na mnie patrzy. Między jej brwiami pojawia się mała zmarszczka, a to wskazuje na to, że intensywnie nad czymś myśli.

– Mogę o coś spytać? – Pyta w końcu.

– Jasne. – Uśmiecham się ciepło. – O co tylko chcesz.

– Lubisz Sakurę?

Moje serce zaczyna szybciej bić, kiedy słyszę jej imię. Nie mogę powiedzieć całej prawdy, bo wiem jak bardzo jest zazdrosna o inne kobiety.

– Tak, to moja przyjaciółka. – Odpowiadam z uśmiechem.

– Było coś między wami, prawda? – Nerwowo przygryza dolną wargę, a ja czuję, że mam przejebane.

– Skąd ci to przyszło do głowy? – Kładę dłoń na jej udzie i delikatnie je masuję.

– Patrzy na ciebie w taki sposób… jest ładna, a ty bardzo przystojny. Nigdy was do siebie nie ciągnęło?

– Nie. – Kłamię z uśmiechem.

Czuję się jak najgorsza świnia, bo ją okłamuję, ale nie mam innego wyjścia, bo gdyby o wszystkim wiedziała, sytuacja skomplikowałaby się jeszcze bardziej.

– Dziękuję za miły wieczór. – Delikatnie unosi kąciki ust do góry.

– Dziękuję, że ze mną pojechałaś. – Wyciągam w jej stronę dłoń, żeby wsadzić za ucho zbłąkany kosmyk włosów.

Dziewczyna chwyta moją twarz i przysuwa bliżej siebie. Delikatnie muska moje usta swoimi. Ten pocałunek jest tak inny od tych z Sakurą. Mniej intensywny i bez dziwnej ekscytacji, którą czuję z Haruno.

– Dobranoc. – Mówi, kiedy się odsuwa.

– Śpij dobrze. – Odpowiadam z uśmiechem.

Moja narzeczona wychodzi z samochodu, a ja jeszcze chwilę stoję, upewniając się, że bezpiecznie wejdzie do domu.

 

 

Perspektywa Saki

– Czyli zrobiłaś to specjalnie? – Pyta Sakura z uśmieszkiem.

Siedzimy razem na łóżku w piżamach. Moja przyjaciółka ma na sobie seksowną, czarną satynową koszulę nocną z głębokim dekoltem i kuszącą koronką na cyckach. Wiem, że założyła to specjalnie, bo chce torturować mojego brata. Trochę mi go nawet szkoda.

– Z pełną premedytacją. – Odpowiadam dumnie.

– Czyli mam wziąć ze sobą Sasuke? – Pyta Ino, wychodząc z toalety.

– Dokładnie. – Mówię z uśmiechem.

– Czyli co? Grupowe spotkanie jak za dawnych czasów? – Pyta podekscytowana Sakura.

Specjalnie poprosiłam mojego chłopaka, żeby jutro do mnie przyjechał. Moim planem było spędzenie czasu z przyjaciółmi i Naruto, bo słyszałam rozmowę Aiki i mamy, kiedy dziewczyna mówiła, że jutro będzie zajęta, a to jest świetna okazja. Sakura i mój brat będą w stanie spędzić trochę czasu tylko we dwoje. O to przecież mi chodzi, chcę pomóc. Wiem, że Naruto nie kocha Aiki, podsłuchałam jego rozmowę z moim ojcem, ale nigdy mu o tym nie powiedziałam, bo nie chciałam dodawać mu dodatkowego stresu. To tata naciskał na ten ślub.

– Dokładnie, a w międzyczasie zostawimy was samych. Będziesz mogła uwodzić go do woli. – Mówi Ino z uśmiechem.

– Taki jest plan. – Dodaję dumnie.

– Co robiliście tak długo w gabinecie? – Pyta blondynka, siadając na łóżko.

– Gdyby nie jego mama… – Sakura mówi z niegrzecznym uśmiechem.

– Żartujesz? – Ekscytuje się Ino.

– Nie. – Kręci głową. – Było naprawdę gorąco. – Wzdycha, unosząc kąciki ust do góry.

To, że Naruto dał się jej skusić świadczy tylko o tym, że dalej ją kocha, a to mnie bardzo cieszy. Sakura pasuje do mojego brata idealnie. Przy niej jest zupełnie inny. Aika go dusi, wysysa z niego całą energię i wygląda, jakby ten związek go tylko męczył. Przy Haruno zawsze był pełen życia i właśnie takiego chcę go widzieć. Odwracam wzrok w stronę korytarza, kiedy słyszę kroki. Naruto wchodzi do pokoju, a ja patrzę na Sakurę z przebiegłym uśmieszkiem.

 


Perspektywa Naruto

Po szybkim prysznicu narzucam na siebie tylko luźne, dresowe spodnie i wychodzę z łazienki. Ciężko wzdycham, kiedy zauważam uśmiechniętą Sakurę, która stoi przy moich zamkniętych drzwiach. Szmaragdowe tęczówki z uwagą skanują moje ciało, dziewczyna chwyta między zęby dolną wargę, sprawiając, że oblewa mnie fala gorąca. Ma na sobie niewiele, a to tylko powoduje, że w głowie pojawiają się niegrzeczne myśli. Robi to specjalnie, bo wie, jak doprowadzić mnie do takiego stanu. Zbliża się niebezpiecznie blisko, przez co myśli stają się chaotyczne i coraz ciężej nad nimi zapanować.

– Co tu robisz? – Pytam bezsilnie, bo naprawdę jestem już dzisiaj tym wszystkim zmęczony.

Naturalna pewność siebie i seksowny urok, które ją otaczają, sprawiają, że jest niezwykle atrakcyjna. Moje tętno przyspiesza, kiedy staje jeszcze bliżej mnie, a usta robią się dziwnie suche, dlatego przejeżdżam po nich językiem. W powietrzu unosi się zapach Sakury. Jest w nim nuta lekkiej słodyczy i kokosa, które mieszają się z wyjątkowym, naturalnym aromatem jej skóry, a to sprawia, że chcę być jeszcze bliżej. Każdy oddech wydaje się być cięższy przez powstałe napięcie.

– Mamy niedokończone sprawy. – Mówi z niegrzecznym uśmiechem.

Dziewczyna układa dłoń na mojej klatce piersiowej, a ja czuję dziwne mrowienie w tym miejscu, które jest zbyt przyjemne. Serce zaczyna bić szybciej i głośniej. Mam wrażenie, że słychać je w cichym pokoju.

– Sakura… wyjdź stąd, proszę. – Wzdycham cicho, przymykając oczy.

Moje mięśnie się spinają, kiedy czuję jak jej ciepła dłoń wędruje boleśnie powoli w dół mojego ciała.

– Przecież widzę, że też tego chcesz. – Mówi z zadziornym uśmiechem. – Przestań się opierać.

– Mam narzeczoną. – Wzdycham, mając nadzieję, że to przemówi jej do rozumu.

Chcę się ruszyć, zareagować, ale nie mogę. Jestem jak sparaliżowany, mózg wysyła sygnały, że to co się dzieje nie powinno mieć miejsca, ale ciało skutecznie je wszystkie ignoruje.

– Przerwij, jeśli naprawdę tego nie chcesz. – Szepcze z seksownym uśmiechem.

Dłonie dziewczyny wędrują na mój brzuch, a pod wpływem jej dotyku czuję ciarki, które rozchodzą się po całym ciele. Doszczętnie tracę resztki zdrowego umysłu i samokontroli, kiedy unosi wzrok, głęboko patrząc mi w oczy. Spojrzenie Sakury przyciąga jak magnes, sprawiając, że puls niebezpiecznie przyspiesza i robi mi się gorąco, nie mogę oddychać. Obecność Haruno jest zbyt intensywna. Dziewczyna seksownie chwyta dolną wargę między zęby, a ja nie mogę nic na to poradzić, że patrzę na jej usta. Tak bardzo chcę ją pocałować. To napięcie między nami doprowadza mnie do szału. Ma nade mną tak dużą kontrolę, że zrobię wszystko o co poprosi. Wędruje dłońmi w górę, docierając na klatkę piersiową, a kiedy krzyżuje ramiona wokół mojego karku, czuję pustkę w miejscach, w których mnie dotykała. Moje ciało drży i płonie z pożądania.

– Cholera, tak bardzo cię potrzebuję Naruto. – Szepcze do mojego ucha.

Dziewczyna delikatnie popycha mnie w tył, przez co ląduję na łóżku. Z gracją siada na moich kolanach. Nasze twarze dzieli kilka centymetrów, które zaraz zamyka. Powinienem się odsunąć, ale zamiast tego, moje ręce szukają kontaktu z jej skórą, dlatego wędrują pod koszulę nocną Sakury, zaciskając się na jędrnych pośladkach. Cicho jęczy, dlatego korzystam z okazji i wsuwam język między usta różowo włosej. Ciało reaguje na każdy dotyk Haruno, ogień rozpala mnie od środka, sprawiając, że podniecenie i ekscytacja rosną. Zaplata ramiona wokół mojego karku, przyciągając mnie do siebie jeszcze bliżej. Serce wali tak mocno, jakby chciało się wydostać. Wzdycham w jej usta, kiedy porusza biodrami, ocierając się o mnie. Robię się twardy. Moja dłoń wędruje między nasze ciała, docierając pod mokre majtki dziewczyny. Głośniej jęczy, kiedy poruszam palcami, masując jej łechtaczkę okrężnymi ruchami. Sakura odchyla głowę w tył, a ja przenoszę usta na seksowną szyję, zasysając wrażliwą skórę. Tworzę czerwony ślad i wędruję dalej, zostawiając ich znacznie więcej.

– Naruto. – Jęczy w moje ucho. – Proszę, chcę cię poczuć.

Ręka dziewczyny wędruje na moje krocze. Gwałtownie wciągam powietrze, kiedy czuję jak zaciska się wokół mnie. Przez głowę przelatują myśli o Aice, które sprawiają, że zatrzymuję jej dłoń, wyciągając ją z moich spodni.

– Nie mogę. – Szepczę, próbując uspokoić oddech.

Układam dłonie na biodrach dziewczyny i opieram swoje czoło o jej. Przymykam oczy i zaciskam zęby, kiedy czuję ogromne wyrzuty sumienia. Nie mogę tego zrobić mojej narzeczonej.

– Możesz. – Odpowiada cicho. – Nie psuj tego.

– Ona na to nie zasłużyła.

Unoszę ją do góry i sadzam na łóżko. Wstaję, odchodząc od niej na bezpieczną odległość. Nie mogę być tak blisko, bo nie myślę trzeźwo. Nerwowo przeczesuję ręką włosy, chodząc po pokoju, żeby rozładować napięcie.

– Zerwij zaręczyny. – Wzdycha, zakładając nogę na nogę.

– Wiesz o co mnie prosisz? – Pytam, zaplatając ręce na karku.

– Ty jej nawet nie kochasz. – Intensywnie na mnie patrzy. – Chcę, żebyś był ze mną. Bez żadnych gierek Naruto.

– Zabawne. – Cicho się śmieję. – Prosiłem cię o to trzy lata temu.

Dziewczyna wzdycha i przeciera dłońmi twarz.

– Naprawdę nie możesz o tym zapomnieć? Byłam młoda i głupia. Wiem, że popełniłam błąd. – Wstaje z łóżka.

Chce do mnie podejść, ale ja kręcę głową i odsuwam się w tył.

– Nie cofniesz czasu Sakura. – Mówię zaślepiony gniewem. – To co między nami było… to koniec. Nawet nie wiesz ile przez ciebie wycierpiałem.

– Jesteś pewien, że to koniec? – Pyta podchodząc bliżej. – To jak reagujesz, kiedy cię dotykam, mówi mi zupełnie coś innego. Kochasz mnie Naruto, tak samo jak ja kocham ciebie. – Kładzie dłoń na moim policzku.

Na chwilę przymykam oczy, zamroczony jej bliskością, ale po chwili biorę dłoń Sakury w swoją i przerywam ten kontakt.

– To co między nami jest… to jakieś pojebane napięcie seksualne, które cały czas prowokujesz. Chodzi tylko o seks. To nie jest miłość. – Odpowiadam chłodno.

Przez moment widzę, że jej oczy są zaszklone, jakby pod ciężarem słów, które ode mnie usłyszała. Odwraca na chwilę wzrok, a kiedy ponownie na mnie patrzy, stara się ukryć prawdziwy ból. W jej spojrzeniu widzę napięcie i próbę opanowania prawdziwych emocji. Na ustach dziewczyny dostrzegam delikatny, wymuszony uśmiech, jakby próbowała ukryć w ten sposób cierpienie. Lekko drżące wargi, które starają się wyrazić spokój, utwierdzają mnie w przekonaniu, że to nie jest uśmiech radości. Unosi kąciki ust do góry, ale w środku wszystko się w niej kruszy i umiera. Nienawidzę siebie za to, że czuje się tak właśnie przeze mnie.

– Naprawdę tak myślisz? – Mówi cicho. – Że chodzi mi tylko o seks?

– Sakura…

– Nie Naruto. – Nie daje mi dokończyć. – Wyprowadzę cię z błędu kochanie. Nie chodzi mi o jebany seks. Chcę ciebie, całego, bo jestem w tobie zakochana jak idiotka. Nie mogę przestać o tobie myśleć, próbowałam, ale nie wyszło. Dlatego nie przestanę, dopóki cię nie odzyskam. – Mówi z determinacją w głosie, zanim opuszcza mój pokój.

– Cholera! – Krzyczę do siebie, kiedy zatrzaskuje za sobą drzwi.

Wiem, że ją skrzywdziłem, widziałem to w jej oczach i dlatego jestem tak bardzo wkurwiony. Oczywiście, że ją kocham, jestem w niej zakochany jak idiota, ale mam narzeczoną. Nie mogę przespać się z Sakurą, chociaż bardzo tego chcę. Moja samokontrola słabnie i jestem pewny, że następnym razem nie będę w stanie się powstrzymać.

 


Perspektywa Saki

– Zrezygnował? – Pytam Sakury, która siedzi na łóżku.

– Nie wierzę. – Wzdycha Ino.

Sakura była smutna, kiedy wróciła do mojego pokoju, ale teraz pomimo tego co się wydarzyło, siedzi uśmiechnięta.

– Już prawie go miałam. – Mówi pod nosem.

– Dlaczego się cieszysz, skoro do niczego nie doszło? – Pytam zaintrygowana.

– Trzymanie ręki w moich majtkach jest niczym? –  Mówi z niegrzecznym uśmiechem.

– Sakura, kocham cię, ale nie chcę o tym słyszeć. – Zatykam uszy i zaciskam oczy, jakby to miało uchronić mnie od niechcianych obrazów, które kotłują się w mojej głowie. – To mój brat do cholery! – Krzyczę.

Moja przyjaciółka się śmieje, widząc moją reakcję.

– Prawie się ze mną pieprzył, a to znaczy, że dalej coś do mnie czuje. Gdyby ją kochał, na pewno by tego nie zrobił. Nie Naruto, którego znam.

– Co z tym zrobisz? – Pyta blondynka.

– Jak to co? – Mówi z uśmiechem. – Dalej będę próbowała. Nie skończę na dzisiejszym wieczorze.

– Mam taką nadzieję. – Wzdycham.

– Przystojniaczek w końcu ci ulegnie, zobaczysz. – Mówi Ino.

– Byłby głupkiem, gdyby tego nie zrobił. Sakura tak się stara. – Żartuję z uśmiechem.

– Dlaczego jej aż tak nie lubicie?

Zastanawiam się nad odpowiedzią przez krótką chwilę. Głównym powodem jest na pewno to, że Naruto jej nie kocha. Tutaj nie ma miejsca na miłość, może ona coś do niego czuje, ale doskonale wiem, że mój brat nie żywi do niej aż tak głębokich uczuć, ale tego niestety Sakurze nie powiem.

– Jest bardzo zaborcza, chce go mieć tylko dla siebie, a kiedy go przytulam albo daję mu buziaka to ta zołza patrzy na mnie, jakby chciała mnie zabić. Nie wspomnę o Ino. Dobra, to bym jeszcze jakoś zrozumiała, ale ja? Przecież jestem jego siostrą do cholery. – Mówię zdenerwowana.

– No wiesz Saki, w praktyce to wygląda trochę inaczej. Nie macie tego samego ojca i matki. – Tłumaczy Sakura.

– Nieważne. To mój brat i koniec. Nic tego nie zmieni, nawet to, że nie jestem jego prawdziwą siostrą. – Upieram się.

– Ja to rozumiem, bo jestem z wami od zawsze. Tylko próbuję ci wytłumaczyć, że ona widzi to w inny sposób. – Haruno mówi z uśmiechem.

– Poza tym, jest dla nas naprawdę wredna. – Wzdycha Ino. – Przy Naruto i rodzicach udaje aniołka, a kiedy tylko jesteśmy same, pokazuje na co naprawdę ją stać. Nie lubi nas, zresztą z wzajemnością.

– Tutaj niestety nie widzę żadnego usprawiedliwienia. – Żartuje różowo włosa.

– Nie udawaj takiej dobrodusznej Haruno.

– Ranisz moje uczucia Yamanaka, jestem grzeczna jak aniołek. – Sakura udaje urażoną, teatralnie chwytając się za miejsce, gdzie znajduje się serce.

– Ty? Grzeczna? – Kpię. – To nie tak, że próbujesz przelecieć narzeczonego Aiki, prawda? – Dodaję z uśmiechem. – Prawdziwa suka z ciebie. – Kręcę z dezaprobatą głową.

– W takim razie mogę być suką, o ile to mi się w końcu uda. – Mówi z niegrzecznym uśmiechem.

– Cholernie się cieszę, że wróciłaś. – Mówi Ino.

– Mam nadzieję, że już nigdzie nam nie uciekniesz. – Dodaję.

– Nie zamierzam. – Odpowiada z uśmiechem. – Tęskniłam za wami.

– Cholera. – Uderzam się z otwartej ręki w czoło.

– Co jest? – Pyta Sakura.

– Przypomniałam sobie, że miałam pogadać z Naruto. Byłam poddenerwowana, więc na pewno się biedny zastanawia o co chodziło. – Wzdycham.

– Idź do niego, sprawdzisz od razu w jakim jest nastroju. – Mówi Haruno z uśmiechem na ustach.

Ciekawość bierze nade mną górę i schodzę z łóżka, żeby zaraz po chwili wyjść z pokoju na korytarz. Podchodzę do drzwi i delikatnie w nie pukam.

– Proszę. – Odpowiada, więc z uśmiechem wchodzę do środka.

Naruto siedzi oparty plecami o zagłówek łóżka, jest przykryty kołdrą, jakby szykował się już do spania. Zamykam za sobą drzwi i podchodzę bliżej. Pochylam się, żeby dać mu buziaka w policzek, a brat odkrywa kołdrę i robi mi miejsce w łóżku. Pakuję się z dupą na miękki materac i siadam tak samo jak on.

– Stęskniłaś się? – Pyta z uśmiechem.

– Mhm. – Mruczę, nerwowo bawiąc się palcami. – Pamiętasz jak ci powiedziałam, że musimy porozmawiać?

– Pamiętam, byłaś zdenerwowana. – Wzdycha. – Ale chyba już wiem o co ci chodziło. – Chłopak przeczesuje dłonią włosy, zostawiając je w jeszcze większym nieładzie.

– Tak, chodziło o Sakurę. – Odpowiadam.

– Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej?

– Nie chciałam ci psuć wieczoru, już i tak byłeś zestresowany zaręczynami. Chciałam ci powiedzieć jak goście wyjdą, ale widziałam, że jesteś zmęczony, więc stwierdziłam, że powiem ci rano jak wstaniesz. – Wzdycham.

– To nie była miła niespodzianka, kiedy otworzyłem dla niej drzwi. – Mówi, patrząc przed siebie w jeden punkt.

– Co poczułeś jak ją zobaczyłeś? – Pytam cicho.

– Myślałem, że mam halucynacje. Później był już tylko gniew i ból. – Ciężko wzdycha.

– Dalej się na nią wściekasz? – Badam temat.

Naruto przelotnie na mnie patrzy z uśmiechem.

– Nie tak bardzo jak wcześniej, ale dalej nie mogę jej wybaczyć, że wyjechała bez słowa.

– Byłoby ci łatwiej, gdybyś w końcu odpuścił. – Mówię, unosząc kąciki ust do góry.

– To nie jest takie łatwe.

– Dlaczego? – Dociekam.

– Bo byłem w niej zakochany.

– A teraz? – Pytam.

– Co teraz? – Jest zdezorientowany.

– Co do niej czujesz? Kochasz ją?

– Mam narzeczoną Saki. – Wzdycha.

– Nie wciśniesz mi kitu, że kochasz Aikę. Znam cię Naruto. – Wzdycham. – Kochasz ją?

– To nic nie zmienia Saki. Moje uczucia do Sakury nie są ważne. Żenię się z Aiką. – Mówi zirytowany.

Wiem, że ta cała sytuacja nie wpływa na niego dobrze, widzę jak bardzo to wszystko go męczy, ale ja tylko chcę, żeby był szczęśliwy.

– Co robiliście w gabinecie? – Pytam, ciekawa, czy mi odpowie.

Naruto patrzy na mnie z zaskoczeniem w oczach.

– Nie powiedziała ci?

– Nie. – Kłamię.

Naruto przez krótką chwilę myśli, patrząc mi prosto w oczy.

– Gdyby mama nam nie przerwała, jestem pewny, że skończyłoby się seksem. – Mamrocze pod nosem, unikając mojego spojrzenia. Jest zawstydzony.

– Domyślam się, że było gorąco. – Mówię z uśmiechem.

– To nie moja wina, ona mnie uwodzi. – Wzdycha.

– Tak, bo wy mężczyźni nie potraficie trzymać fiuta w portkach. Potraficie tylko zwalać winę na kobiety. – Odburkuję. – Skoro nie chciałeś to mogłeś ją powstrzymać.

– Ale tego nie zrobiłem. – Wzdycha, przecierając dłońmi twarz.

– Dlaczego? – Pytam.

– Bo też tego chciałem.

– Bo ją kochasz. – Wzdycham.

– Saki, jestem zaręczony. Kocham Aikę. – Mówi twardo.

Wprowadziłam go w gówniany nastrój, przez co czuję się winna i mam wyrzuty sumienia.

– W porządku. – Daję za wygraną. – Idę spać. – Daję mu buziaka w policzek.

– Dobranoc, śpij dobrze księżniczko. – Mówi z uśmiechem.

– Dobranoc Naru. – Odpowiadam, zanim opuszczam jego pokój.

Wchodzę do siebie i zamykam za sobą drzwi, z ciężkim westchnięciem siadam na łóżko.

– I co? – Pyta Ino.

– Jest zmęczony, widzę to po nim. Dalej upiera się, że kocha narzeczoną, ale nawet nie próbował zaprzeczać, kiedy spytałam o to, czy kocha Sakurę.

– Musisz go rozluźnić, żeby tak dużo nie myślał. – Mówi blondynka z szatańskim uśmiechem.

– Staram się jak mogę. – Sakura odpowiada, delikatnie unosząc kąciki ust do góry. – Mam zamiar tak bardzo go omotać, że w jego głowie i sercu będzie miejsce tylko dla mnie.

– Kibicuję z całego serca. – Mówię z szerokim uśmiechem, kiedy Ino ziewa.

– Widzę, że idziemy już spać. – Sakura patrzy na blondynkę z rozbawieniem.

– Tak w sumie to też jestem już zmęczona. – Stwierdzam.

– To był ciężki dzień dla nas wszystkich. – Wzdycha Haruno.

– Tak, dla ciebie w szczególności. – Prycha Ino.

– Mhm. Obściskiwanie się i robienie różnych niegrzecznych rzeczy z moim bratem musi być bardzo męczące. – Żartuję.

– Nawet nie wiecie jak bardzo. – Sakura ciężko wzdycha z szerokim uśmiechem na ustach.

 


Perspektywa Naruto

– Dziękuję. – Mówię do pani Kaho z uśmiechem.

Wstałem dzisiaj wcześnie, w nocy nie mogłem spać przez sytuację z Sakurą, a rano tylko walałem się po łóżku. Im dłużej nad wszystkim myślę, tym bardziej nie chcę tego ślubu. Jak mogę ożenić się z Aiką skoro w mojej głowie siedzi tylko Haruno?

– Nie ma za co kochanie, jedz zanim ci ostygnie. – Uśmiecha się ciepło.

Pani Kaho stawia szklankę z sokiem pomarańczowym obok talerza z tostami i siada na krzesełko obok mnie.

– Powiesz mi co się dzieje? Widzę, że coś jest nie tak. – Patrzy na mnie zaniepokojona.

– Nie jestem pewien, czy ślub z Aiką jest dobrym pomysłem. – Wzdycham, kiedy przełykam kawałek jedzenia.

– Dlaczego masz wątpliwości? – Pyta. – Nie kochasz jej?

– Kocham. – Wzdycham. – Ale raczej nie tak mocno jak powinienem.

– Co spowodowało, że się wahasz?

– Powrót Sakury. – Mówię szczerze.

Pani Kaho o wszystkim wie, to ona poradziła mi kiedyś, żebym powiedział Haruno co tak naprawdę do niej czuję.

– Och kochanie, trudna sprawa. – Czule dotyka mojego ramienia. – Dalej kochasz Sakurę?

– Dalej jestem w niej zakochany, nie przeszło mi. – Wzdycham. – Ale jestem zaręczony, nie mogę z nią być.

Kończę tosty i dopijam sok.

– Musisz się nad tym zastanowić kochanie, nie możesz układać sobie życia z kobietą, z którą tak naprawdę nie chcesz być. Skrzywdzisz ją i siebie. – Pociera moje ramię.

– To jest takie trudne. – Marudzę, a pani Kaho się uśmiecha.

– Problemy sercowe nigdy nie są łatwe. – Odpowiada.

Wstaję od stołu i sprzątam naczynia, wkładając je do zmywarki. Życzę pani Kaho miłego dnia i wychodzę z kuchni, kierując się do salonu. Wyglądam za okno i jestem szczerze zdziwiony, że wszyscy są już przy basenie, bo myślałem, że dziewczynom będzie bardzo ciężko zwlec się z łóżka. Wychodzę na ogród i zmierzam w ich kierunku, przecież nie będę siedział sam w domu jak odludek. Wszyscy leżą na leżakach i zaciekle o czymś rozmawiają. Mój wzrok zatrzymuje się na chwilę na Sakurze. W czarnym bikini wygląda naprawdę seksownie. Mój braciszek się szczerzy, kiedy mnie zauważa.

– Nie wierzę, czy Naruto Uzumaki postanowił nas zaszczycić swoją obecnością? – Pyta zaczepnie.

Uśmiecham się do niego i podchodzę do leżaka, który jest wolny. Niestety obok Sakury i wydaje mi się, że zrobili to specjalnie. Chwytam za dół czarnej, dopasowanej koszulki i ściągam ją przez głowę, zaraz później odpinam pasek od spodni, żeby je zdjąć. Przez cały czas czuję na sobie palące spojrzenie Haruno, ale nie jestem nawet zdziwiony, bo się tego spodziewałem. Siadam na leżak i patrzę na Konosuke spod przymrużonych powiek.

– Jesteś ostatnio bardzo denerwujący. – Odpowiadam na zaczepkę.

– A ty bardzo nerwowy. – Odgryza się z uśmieszkiem.

– Wydaje ci się. – Wzdycham.

– Zostajesz dzisiaj w domu? – Pyta Saki.

– Mhm. Dzisiaj jestem cały wasz. – Mówię z uśmiechem.

– Kurwa, w końcu. – Wzdycha zadowolona Ino.

– Idziemy popływać? – Odzywa się Haruto.

– Jestem za. – Krzyczy Konosuke, wskakując do basenu na bombę.

Podnoszę się z leżaka i biorę przykład z mojego brata. Podpływam pod wodą na drugi koniec basenu, a kiedy brakuje mi powietrza, powoli się wynurzam. Przeczesuję dłonią włosy i próbuję unormować oddech, bo delikatnie dyszę.

– Ile masz wolnego młotku? – Pyta Sasuke.

– Tydzień, a co?

– Myśleliśmy nad tym, żeby wybrać się do klubu. – Odpowiada Haruto. Mój kuzyn patrzy na mnie z uśmieszkiem.

– Dawno nigdzie razem nie byliśmy. – Mówi Konosuke.

– Mogę wziąć Aikę? – Pytam.

– Jasne, jeśli chcesz. – Odpowiada Haruto.

– Gdybym poszedł sam, byłaby zazdrosna i wściekła. – Tłumaczę.

– Nie no, jasne stary. – Mówi Sasuke.

– Tylko jest jeden problem. – Wzdycham. – Ona nie przepada za klubami.

– Spróbuj ją przekonać. – Uśmiecha się Konosuke.

Po pół godzinnym pływaniu decydujemy się wyjść z basenu i kładziemy się na leżaki. Ukradkiem spoglądam na Sakurę, ma na sobie czarne okulary przeciwsłoneczne, ale wygląda na to, że śpi, bo jej oddech jest równomierny i w ogóle się nie rusza.

– Ino, idziemy po napoje? – Pyta Saki.

– O tak, napiłabym się czegoś z procentami. – Mówi z niegrzecznym uśmiechem, pocierając ze sobą dłonie. – A wy moglibyście się na coś przydać i przynieść radio. Pomyślcie też o jakichś przekąskach. – Kieruje te słowa w stronę chłopaków.

– Pomóc wam? – Pytam, kiedy dzwoni mój telefon.

– Nie trzeba, lepiej odbierz. Pewnie to twoja narzeczona. – Odpowiada Konosuke z uśmiechem.

– Cześć kochanie. – Mówię do telefonu.

– Hej. – Odpowiada.

– Coś się stało?

– Nie, wszystko w porządku. Po prostu chciałam usłyszeć twój głos. – Uśmiecham się.

– Co robisz? – Pytam.

– Pomagam mamie uzupełniać papiery i w międzyczasie za tobą tęsknię. – Słyszę jej słodki śmiech.

– Też za tobą tęsknię. – Odpowiadam z uśmiechem.

– A ty? Co robisz?

Siedzę z przyjaciółmi i rodzeństwem przy basenie.

– Z kim dokładnie jesteś? – Docieka, a ja się śmieję.

– To jakieś przesłuchanie?

– Nie, po prostu jestem ciekawa.

– Z wszystkimi, którzy byli na kolacji. – Odpowiadam.

– Sakura też jest? – Pyta.

– Dlaczego o nią pytasz?

– Możesz odpowiedzieć? – Jest zirytowana.

– Tak, też z nami jest.

– Została na noc? Tak jak planowała?

– Kto? – Pytam.

– Nie udawaj głupiego, wiesz o kogo mi chodzi. Czy Sakura została na noc?

– Tak. – Odpowiadam krótko.

– Nie rozumiem dlaczego twoi rodzice pozwalają na coś takiego. Obca dziewucha w waszym domu, jakby nie miała swojego domu. – Prycha.

Zaczynam się zastanawiać o co tak naprawdę jej chodzi, na kolacji była dla niej miła, a teraz zmieniła swoje zachowanie o sto osiemdziesiąt stopni, więc jasnym jest, że coś się wydarzyło.

– Kochanie, ona jest jak rodzina.

– Jak rodzina? Rodzina nie patrzy na ciebie w ten sposób. – Prycha.

– W jaki sposób? O czym ty mówisz? – Robię się zirytowany.

– Myślisz, że nie zauważyłam? Ty pewnie też byś ją przeleciał gdybyś był wolny.

– Aika. – Wzdycham. – Nie będę się z tobą kłócił przez telefon.

– Bo coś jest na rzeczy.

– Nie, bo opowiadasz bzdury. – Kłamię.

– Jest atrakcyjna, czego chcieć więcej? – Pyta.

– Wiesz co? Zadzwoń jak trochę ochłoniesz. – Mówię i się rozłączam.

Ze zdenerwowania ściskam telefon w dłoni.

– Kurwa. – Klnę pod nosem.

– Kłopoty w raju? – Odwracam wzrok w jej stronę. Patrzy na mnie z uśmieszkiem.

– To nie powinno cię obchodzić. – Odpowiadam chłodno, bo tak postanowiłem ją traktować. To jedyne wyjście, żeby zostawiła mnie w spokoju.

– Obchodzi mnie wszystko co ciebie dotyczy skarbie. – Siada na leżak, zakładając nogę na nogę.

Kurwa, jest taka seksowna.

– Przestań grać w te twoje gierki.

– W nic nie gram. Mówiłam poważnie Naruto, zero gierek. – Wstaje i do mnie podchodzi.

Dziewczyna bezwstydnie siada na moje kolana, zaplatając ramiona wokół karku. Tętno przyspiesza, a oddech staje się szybszy, bo znowu jest tak blisko mnie. Mimowolnie spoglądam na jej usta, seksownie się uśmiecha, przez co mam ochotę ją pocałować, ale kontroluję się z całych sił, żeby tego nie zrobić. Boję się, że jak dotknę Sakury, nie będę w stanie się już dłużej pilnować i opierać.

– Przestań mieszać mi w głowie. – Wzdycham bezsilnie.

– Sam sobie w niej nieźle mieszasz. – Odpowiada z uśmiechem.

Na krótką chwilę przykłada swoje usta do moich, a kiedy chcę pogłębić pocałunek, schodzi słodkimi wargami do mojej szczęki. Zostawia mokre ślady, idąc wzdłuż szyi. Moje ciało płonie pod kuszącymi pocałunkami. Wodzi dłońmi po klatce piersiowej, co jest bardzo podniecające. Nie mogę tego ciągnąć, bo to się dla mnie źle skończy, dlatego chwytam jej nadgarstki i odsuwam ją od siebie. Spojrzenie dziewczyny wyraża rozbawienie.

– Przestań. – Mówię krótko.

– Boisz się, że ktoś nas zobaczy? – Pyta z niegrzecznym uśmiechem.

– Nie chcę, żeby ktoś sobie pomyślał, że coś nas ze sobą łączy. Nie potrzebuję plotek. – Odpowiadam chłodno.

– Jesteś zabawny. – Prycha. – Sam wiesz, że łączy nas ze sobą bardzo dużo.

– Między nami nic nie ma. – Mówię twardo.

– Mam ci pokazać? – Szepcze do mojego ucha.

Dziewczyna porusza się na moich kolanach, powodując, że się o mnie ociera.

– Kurwa, Sakura. Proszę, przestań. – Chwytam jej biodra, zaciskając zęby.

– Przestań mnie oszukiwać. – Mówi z uśmiechem. – Możesz mówić co chcesz, ale wiem, kiedy kłamiesz.

Sakura przesuwa palcem od mojego brzucha do klatki piersiowej. Czuję przyjemne mrowienie, a ciało płonie, domagając się jej dotyku. To takie frustrujące, że tak bardzo ją chcę, ale nie mogę mieć.

– Marnujesz czas. – Odpowiadam, patrząc jej głęboko w oczy.

– Marnuję? – Śmieje się cicho. – Jeśli to, że mnie całujesz i dotykasz jest marnowaniem czasu… mogę go marnować codziennie.

– Nie zmienię zdania odnośnie Aiki. – Mówię, sprawdzając jej reakcję.

Dziewczyna tylko się uśmiecha i kręci rozbawiona głową.

– To ty marnujesz czas skarbie. Możesz mieć kobietę, której naprawdę pragniesz, a marnujesz go na zamiennik.

– Jesteś bardzo pewna siebie. – Zauważam.

– Bo wiem, że mnie chcesz. Widzę to Naruto.

Dziewczyna się pochyla i chwyta między zęby moją dolną wargę. To jest tak seksowne, że zaciskam mocniej palce na jej biodrach, kiedy czuję rosnące napięcie.

– Skoro oboje chcemy tego samego, po co czekać? – Szepcze do mojego ucha.

Sakura jest jak szatan, który kusi mnie do robienia złych rzeczy, a ja jak idiota daję się w to wplątać za każdym razem.

– Skoro nie chodzi ci o seks, to po co próbujesz zaciągnąć mnie do łóżka? – Pytam, kiedy się odsuwa i intensywnie na mnie patrzy.

– Nie chodzi mi tylko o seks. – Przewraca oczami. – Tęsknię za tobą, za twoim dotykiem. Czy to naprawdę jest takie złe, że chcę być z tobą tak blisko?  

– Bawisz się mną.

– Jestem już dużą dziewczynką, powtarzam kolejny raz, że nie interesują mnie gierki. – Wzdycha.

– Kiedyś też się mną bawiłaś, a jak powiedziałem ci co do ciebie czuję, uciekłaś. – Odpowiadam.

– Moją jedyną winą jest to, że wyjechałam bez pożegnania. Wytłumaczyłam ci dlaczego i nie zamierzam robić tego kolejny raz. Nigdy się tobą nie bawiłam, przestań ciągle mnie obwiniać, bo ty też chciałeś seksu bez zobowiązań.

– Nigdy mnie nie kochałaś, dlaczego wróciłaś i nagle twierdzisz, że jesteś we mnie zakochana? – Pytam, chcąc zrozumieć o co tak naprawdę jej chodzi.

– A czy kiedykolwiek pytałeś, czy byłam w tobie zakochana przed wyjazdem? – Pyta z uśmiechem.

– A byłaś? – Moje serce nagle przyśpiesza.

– Byłam i wciąż jestem. Nigdy nie przestałam cię kochać. – Odpowiada.

Czuję, że moje serce na chwilę przestaje bić, a ciało oblewa fala gorąca, bo patrząc w jej piękne, szmaragdowe tęczówki, dostrzegam, że mówi prawdę. Jest cholernie szczera.

– Dlaczego nie chciałaś spróbować? Być ze mną? – Pytam cicho.

– Bo byłam gówniarą, która bała się, że wszystko między nami się zepsuje. Wiem, że to głupio brzmi, ale nie chciałam cię stracić. – Z czułością dotyka mojego policzka. – Wróciłam, żeby cię odzyskać.

– Po trzech latach? Buduję życie z kimś innym, nie uważasz, że to samolubne z twojej strony, że próbujesz to zniszczyć? – Pytam z wyrzutem.

Sakura dotyka kciukiem moich ust, patrząc na nie wygłodniałym wzrokiem. W moim ciele wybucha ogień, bo robi to tak intensywnie. Moje mięśnie się spinają, wyczekując jej kolejnego ruchu. Jestem jak zahipnotyzowany, bo nie mogę i nie chcę się ruszyć. Przyłapuję się na tym, że marzę o tym, żeby mnie pocałowała. Potrzebuję poczuć jej usta na swoich. Przymykam oczy, kiedy się pochyla, ale czuję gorący oddech na szyi, gdzie przygryza wrażliwą skórę.

– Mogę być samolubna. – Przykłada usta w drugie miejsce, kierując się w górę do ucha. – Ale nikomu cię nie oddam. Jesteś mój. – Mówi między pocałunkami.

– Sakura… – Zaciskam mocniej palce na jej biodrach, kiedy czuję mrowienie w każdym miejscu, w którym mnie całuje.

– Będę cię dręczyć do tej pory aż mi ulegniesz. – Kieruje swoje słodkie usta na moją szczękę. – A w końcu ulegniesz Naruto, znam cię i wiem co zrobić, żeby w końcu cię zdobyć.

Zamykam oczy, a oddech znacznie przyśpiesza. Moje ciało drży, kiedy czuję jej usta i dotyk. Prosi o więcej, bo żar, który we mnie rozpaliła nie chce zgasnąć. Nie mogę przestać myśleć o tym, co chcę z nią robić, bo jest tak seksowna. Moje serce wariuje, totalnie gubiąc swój rytm, ale przypominam sobie, że muszę być silny, więc delikatnie ją od siebie odsuwam.

– Proszę cię, przestań. – Wzdycham.

Zsadzam ją z moich kolan na leżak, a sam wstaję. Dziewczyna bacznie mnie obserwuje, kiedy zakładam spodnie i koszulkę.

– Wiesz co? – Bierze głębszy oddech i powoli wypuszcza powietrze. – Nie ważne ile razy mnie od siebie odepchniesz, bo z każdym razem, jestem jeszcze bardziej zdeterminowana, żeby cię odzyskać. – Uśmiecha się.

– Nic nie wskórasz Sakura, lepiej odpuść i poszukaj sobie kogoś innego. – Wzdycham.

Od razu, kiedy to mówię, zaczynam żałować, bo myśląc o jakimś innym facecie, który miałby ją dotykać, robię się cholernie zazdrosny.

– Naprawdę Uzumaki? – Pyta z seksownym uśmiechem. – Chcesz widzieć mnie z innym? Patrzeć jak mnie dotyka, całuje… – wylicza – …myśleć o tym, że pieprzy mnie w swoim łóżku?

– Przestań. – Przerywam, zaciskając zęby.

– Widzisz? Jeszcze z nikim nie jestem, a ty już jesteś zazdrosny. – Odpowiada z uśmiechem.

Sakura chce coś dodać, ale zamyka usta, kiedy widzimy, że reszta wraca na leżaki. Ino i Saki zajmują swoje miejsca, spoglądając w naszym kierunku, bo widzą, że atmosfera jest napięta.

– Coś się stało? – Pyta Saki. – Znowu się pokłóciliście? – Wzdycha z dezaprobatą.

– Ja pierdolę, powinniście w końcu przestać skakać sobie do gardeł. – Dodaje Ino.

– Spokojnie, nikt się nie kłócił. – Mówię z uśmiechem. – Prawda Sakura? – Pytam.

– Prawda. – Odpowiada, opierając plecy o leżak z uśmiechem.

– Wybierasz się gdzieś? – Pyta Saki.

– Muszę na chwilę wyjść, ale szybko wrócę. Nie martw się.

– Coś się stało? – Ino patrzy z troską.

– Kłopoty w raju. – Wzdycha Sakura.

– Pokłóciłeś się z Aiką? – Pyta blondynka.

– Trochę. Wyjaśnię to i wrócę. Obiecuję. – Uśmiecham się.

Wiem, że nie są zadowolone. Są zawiedzione, bo obiecałem zostać w domu, a wychodzę. Nie mogę tego tak zostawić, muszę wyjaśnić pewne kwestie z narzeczoną zanim zrobi się z tego większa afera.

– Zawsze musi coś odpierdolić. – Wzdycha Ino.

– Mała…

– Taka jest prawda. Czy to nie jest dziwne, że zawsze jak spędzasz z nami czas, to musi się do ciebie o coś przypierdolić? – Pyta z wyrzutem.

– Ja widzę tutaj wzór. – Dopowiada pod nosem Saki.

– Wzór? – Śmieję się. – Chyba przesadzacie.

– Nie broń jej w tym momencie, bo tego nie zniosę i odbije się to na tobie. – Mówi zdenerwowana Ino.

– Proszę cię mała, odpuść. Przynajmniej dzisiaj, okej? Zrób to dla mnie. – Proszę z uśmiechem.

– Idź, jak nie wrócisz w ciągu godziny to przestaję się do ciebie odzywać. Mówię poważnie przystojniaczku.

– Jesteś seksowna jak się tak denerwujesz. – Mówię z zaczepnym uśmiechem.

– Ja pierdolę, masz szczęście, że twojej narzeczonej tutaj nie ma, bo gdyby to usłyszała to dałaby mi dożywotni zakaz na zbliżanie się do ciebie. – Wzdycha.

– Nawet tak nie żartuj w jej towarzystwie. Mówię poważnie. – Dodaje Saki, a Sakura tylko uśmiecha się pod nosem.

– Będę najszybciej jak się da. Na razie.

Żegnam się z towarzystwem i wychodzę z domu. Idę w stronę domu Aiki przez wąskie uliczki, w których nocą jest bardzo niebezpiecznie. Znam skrót i dzięki niemu po niecałych ośmiu minutach jestem już na miejscu. Staję przed zamkniętą bramą.

– Pan Uzumaki? – Pyta jeden ze strażników, który bardzo dobrze mnie zna. – Już otwieram.

Przechodzę przez dużą posesję, docierając pod dom. Wciskam guzik od dzwonka i czekam aż ktoś mi otworzy.

– Witam, czy Aika jest w domu? – Pytam służącej.

– Jest w domu, ale Panienka kazała przekazać, że jeśli się Pan pojawi to nie chce z Panem rozmawiać. – Odpowiada, na co wzdycham.

Aika czasami ma bardzo dziecinne zagrania, które naprawdę wyprowadzają mnie z równowagi.

– Możesz jej przekazać, że to ważne, proszę? – Nalegam.

– Nie trzeba, już jestem. Możesz odejść. – Mówi do służącej. Opiera się bokiem ciała o drzwi. – Czego chcesz? – Przerywa ciszę, kiedy zostajemy sami.

– Porozmawiać. – Wzdycham.

– Nie ma o czym. – Odpowiada chłodno.

Przecieram twarz dłońmi i nerwowo masuję spięty kark.

– Możesz mi wyjaśnić o co ci chodzi? Po co ta cała awantura? – Próbuję jeszcze raz.

– Ona cię podrywa! – Krzyczy. – Czy to nie wystarczający powód?

– Skąd ci to przyszło do głowy? – Pytam, próbując zrozumieć jej zachowanie.

– Ślepy jesteś? Widzę jak ta kurwa na ciebie patrzy. Chce mi ciebie odebrać, a ty jeszcze spędzasz z nią czas!

Zaciskam zęby, próbując trzymać nerwy na wodzy, bo nie podoba mi się, że tak brzydko o niej mówi.

– Tylko nie kurwa, proszę. – Wzdycham. – Nie mów tak o niej, bo to moja przyjaciółka.

– Jeszcze ją bronisz! Przeleciałbyś ją, prawda? – Prycha, patrząc na mnie z wściekłością.

– Skąd u ciebie taka złość? Jeszcze na kolacji byłaś dla niej miła, a teraz odstawiasz jakąś szopkę. – Pytam całkiem spokojny.

– Szopkę? Okłamałeś mnie Naruto. Na kolacji nie wiedziałam, że kiedyś ze sobą byliście.

– Słucham? – Jestem zdezorientowany.

– Dowiedziałam się od wspólnego znajomego. To prawda? – Pyta, ale ja się przez chwilę nie odzywam, bo nie wiem co mam jej powiedzieć. – Odpowiedz do cholery!

– To nie był związek. – Odpowiadam szczerze, bo nie ma sensu tego ukrywać.

– Słucham? Więc co to było? – Pyta zazdrosna. – Pieprzyłeś się z nią?

– To nigdy nie był związek, chodziło tylko o seks. – Odpowiadam szczerze.

– I ty mi mówisz, że sobie wszystko uroiłam? – Pyta z uśmiechem, kręcąc głową.

– Nic między nami nie ma. Łączy nas tylko przyjaźń, nic więcej. – Kłamię, próbując ją chociaż trochę uspokoić.

– Wracaj do domu. – Mówi wściekła.

– Słucham? – Pytam zaskoczony.

– Nie chcę cię na razie oglądać. Okłamałeś mnie, kiedy spytałam, czy coś cię z nią łączyło.

– Bo nie chciałem, żebyś była zazdrosna i zachowywała się tak jak teraz. – Wzdycham.

– I to cię usprawiedliwia? – Pyta wściekła. – Idź do domu.

– Wiesz co? Odezwij się jak ochłoniesz, bo z tego co widzę to dzisiaj nie dojdziemy do żadnego porozumienia.

Dziewczyna trzaska drzwiami przed moim nosem, a ja wracam do domu tą samą drogą. Właśnie takiej sytuacji chciałem uniknąć, ale z tego co widzę, kłamstwo ma krótkie nogi. Nie sądziłem, że ktokolwiek mógł odebrać to co łączyło mnie z Sakurą w taki sposób. Nigdy nie zachowywaliśmy się jak para, a przynajmniej tak mi się wydaje. Do domu docieram bardzo szybko, a kiedy nie widzę nikogo przy basenie, wchodzę do środka i kieruję się w stronę salonu. Podchodzę do barku i nalewam w szklankę whisky, którą wypijam duszkiem. Alkohol w przyjemny sposób pali mój przełyk, rozprowadzając ciepło po moim ciele. Przynosi dziwne ukojenie i rozluźnienie, a tego właśnie teraz potrzebuję. Nalewam drugą szklankę i siadam na kanapę. Mam już naprawdę dosyć całej tej sytuacji. Od wczoraj mam same problemy, a to wszystko przez Sakurę. Z jednej strony obawy Aiki są uzasadnione, bo to prawda, że Haruno próbuje mnie uwieźć i szczerze mówiąc, zdradziłem ją w momencie, kiedy pozwoliłem Sakurze na to, żeby mnie pocałowała. Czuję ciepłą dłoń na ramieniu, dlatego odwracam się do tyłu, napotykając uśmiechniętą Saki. Dziewczyna okrąża kanapę i przy mnie siada.

– Co się stało? – Pyta z czułym spojrzeniem.

– Pokłóciłem się z nią o Sakurę. – Odpowiadam, biorąc kolejnego łyka alkoholu.

– Słucham? – Pyta zdziwiona.

– Ktoś jej powiedział, że się spotykaliśmy. – Wzdycham.

– I o to zrobiła ci awanturę?

– Jest przekonana, że Sakura chce mnie jej odebrać i chętnie bym ją przeleciał, gdybym nie był w związku.

– Użyła takiego słowa? – Pyta zaskoczona.

– Mhm. – Wzdycham krótko, biorąc kolejnego łyka.

– To do niej niepodobne. – Odpowiada, zabierając z mojej ręki pustą szklankę, a ja patrzę na nią zdezorientowany.

– Chodź z nami do klubu. – Mówi z uśmiechem. – Potrzebujesz dobrej zabawy w świetnym towarzystwie.

– Nie wiem czy to dobry pomysł Saki. – Wzdycham. – Nie chcę jej gorzej zdenerwować.

– Przepraszam bardzo, ale skąd wiesz co odpierdalała w Paryżu? Może też o wszystkim ci nie mówiła? Przestań zanudzać, idziesz z nami, więc nawet się nie dowie. A jak się dowie, możesz zrzucić winę na mnie. Wisi mi to. – Wzrusza ramionami.

Z jednej strony chcę iść, a z drugiej naprawdę obawiam się jak Aika zareaguje, kiedy się dowie, że poszedłem bez niej. Moja siostra też ma trochę racji, bo moja narzeczona o swoim wyjeździe nie powiedziała mi zbyt dużo. Zawsze, kiedy o niego pytam, zbywa mnie krótkimi odpowiedziami, jakby coś ukrywała.

– W porządku. – Wzdycham. – Pójdę z wami.

Na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech, kiedy widzę jak bardzo uszczęśliwiłem Saki. Prawda jest taka, że odkąd jestem z Aiką to bardzo rzadko spotykam się z przyjaciółmi. Moja narzeczona za nimi nie przepada, a ja o tym wiem, widzę wszystko. Potrzebuję choć na chwilę przestać o wszystkim myśleć i trochę wyluzować, a dzisiejszy wieczór jest okazją, którą wykorzystam. 



******


Witajcie Kochani! Dodajemy Wam drugą część One-Shota jak już zauważyliście. Mamy nadzieję, że ta również przypadła Wam do gustu tak jak ta pierwsza :D W tej może jest troszeczkę więcej NaruSaku no i najważniejsze, czy te sceny się Wam podobały? Prosimy, żebyście opisali swoje odczucia w komentarzach, będzie nam naprawdę miło :D No, może jednak coś nie przypadło Wam do gustu? Jeżeli chodzi o styl pisania, to chciałybyśmy się dowiedzieć, czy może się poprawił :D Mamy nadzieję, że tak, ale zostawimy to Wam do ocenienia :D Jeżeli chodzi o notki to mamy dla Was przykrą wiadomość, bo nie będą pojawiać się regularnie, ponieważ w szkole mamy ostry zapierdziel, a do tego zabrałyśmy się jeszcze do robienia prawa jazdy. Trochę się rozpisałyśmy. Jeszcze raz zapraszamy do komentowania. Pozdrawiamy Was Misiaczki. Paula i Patty. 

13 komentarzy:

  1. Oo bozzieee zarąbisty :3!!! Aika jaka wulgarne uuuuuu. NARUTO JESTE SAKURKI TYLKO

    OdpowiedzUsuń
  2. super notka, jak zawsze. według mnie wasze pismo jest trochę lepsze. Mam nadzieję ze zdacie prawko i nie będziecie miały już takiego ruchu w szkole.
    czekam na next.!
    Kocham was dziewczyny! ; **

    OdpowiedzUsuń
  3. Notka jak zwykle swietna, momety narusaku są niesamowite. Moim zdaniem lepiej piszecie. Jestes ciekawa czy w tym klubie będzie się durzo dzialo i jestem ciekawa czy w klubie będzie ta cala Aika. Powodzenia w szkole jeśli was to pocieszy to też mam straszny za pierdziel w szkole powodzenia w szkole i z prawem jazdy czekam z nie cierpliwoscią i zyczę durzo weny...Gulba

    OdpowiedzUsuń
  4. Witajcie moje drogie ostatnio nie miałem czasu by do was zajrzeć i spodziewałem się dużej zaległości w głównym opowiadaniu, a tu niespodzianka. Kolejny One Schoot i to w nowym świetle. Tym razem mamy świat bogaczy do którego nasz blondyn i jego przyjaciele należą. Muszę przyznać, że jestem zaciekawiony tym pomysłem i chęcią czekam na jego kolejne części. Sceny jakie opisujecie między Naruto i Sakurą są dość odwarze, a i wasze samo pisanie muszę przyznać rozwinęło się czego nie mogę niestety powiedzieć o sobie. Z niecierpliwością czekam na kolejną część waszego one schoota.
    Pozdrawiam Kuraj.

    P.S. Życzę wam abyście bez przeszkód zdały swoje wymarzone prawo jazdy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej moje drogie. Zapraszam ws na nowy rozdział na pieczecprzeznaczenia.blog.pl który w końcu skończyłem

    OdpowiedzUsuń
  6. Masakra zajebista notka :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Następną notkę prawdopodobnie wstawimy jutro o ile nic nam nie wyskoczy. Teraz jest taki okres, że wszystko może się wydarzyć. Nie martwcie się, napewno nie zapomnimy o blogu jak i również mamy nadzieję, że Wy też o nim nie zapomnicie :D Chociaż z taką ilością komentarzy znajdującymi się pod tym rozdziałem, mamy pewne obawy, bo wcześniej było ich dużo więcej. Podzdrawiamy.

      Usuń
    2. dziewczyny ja nigdy nie opuszczę bloga. mam nadzieję ze wy tak samo
      dziewczyny w tym tygodniu jest mecz POLSKA!

      Usuń
    3. dziewczyny ja nigdy nie opuszczę bloga, lubię czytać wasze historie. mam nadzieję ze wy tak samo nie opuśćcie.
      dziewczyny w tym tygodniu albo w następnym będzie mecz POLSKA!

      Usuń
  8. Wasz blog jest niesamowity jest odskocznia od zeczywistosci, wasza historia o narusaku umie po poprawic chumor, czasem gdy mi smutno wchodzę na waszego bloga i odpoczątku go zaczynam czytac bo kiedy go czytam chumor od razu mi się po prawia. Ten blog blog jest naprawde niesamowity też bym chciała pisac tak jak wy ale boje się ze ludzie by tego nie czytali.

    P.S A bloga nie opuszcze nigdy. Nie mogla bym tego zrobic Gulba

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam, witam
    Notka bez zarzutów, oczywiście:D
    Och tak, baaardzo się podobała. Zauważyłam dużo narusaku, to bardzo dobrze:D
    Zboczone scenki chyba najbardzjej przypadły mi do gustu..
    Naprawdę, czuję, że z tą dziewczyną Naruto jest coś nie halo.
    Dziwnie się zachowuje.
    Tak blisko do tego połączenia Naruto i Sakury, a jednak tak daleko:p.
    Patrząc na wcześniejsze notki, mogę bez oporów stwierdzić, że wasz styl pisania znacznie się poprawił.
    Mam nadzieję na hentai ns. Oczywiście nie zmuszam:)
    Weny, czasu i dobrych wyników w nauce :*
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń