poniedziałek, 12 października 2015

One- Shot Cz. I

– Naru, pośpiesz się! Nie zdążymy na kolację! 
Uśmiecham się sam do siebie, kiedy słyszę głos mojej przyrodniej siostry, dochodzący z pokoju, który znajduje się naprzeciwko mojej sypialni. 
– Jeszcze chwila! – Odkrzykuję. 
Biorę z półki perfumy, których używam i ostatni raz przeglądam się w lustrze w łazience, żeby mieć pewność, że wyglądam naprawdę dobrze. Założyłem na siebie białą koszulę, czarne eleganckie spodnie i pantofle w tym samym kolorze. W końcu sytuacja wymaga, żebym wyglądał nienagannie, ale prawdę mówiąc, nawet perfekcyjny strój nie zakryje mojego zdenerwowania i wątpliwości, które chaotycznie krążą mi w głowie. Ten jeden wieczór ma ogromny wpływ na przyszłość obydwu rodzin i jeszcze nigdy nie stałem przed tak trudnym wyborem. Czuję jak serce bije mi szybciej, nie z miłości, a z ciężaru decyzji, którą muszę podjąć. Ostatni raz denerwowałem się tak bardzo, kiedy moja mama Kushina wychodziła za mąż za Daikiego, ojca Saki i Konosuke. Nie wiedziałem co mnie czeka, bałem się, że będzie wyróżniał swoje dzieci, a ja stanę się obcym, który nie pasuje do rodziny. Na szczęście tak się nie stało, bo pokochał tamtego przestraszonego chłopaka jak własnego syna, dając mi szansę na posiadanie drugiego ojca.
– Przystojniak z ciebie. – Widzę w lustrze szeroki uśmiech mojej siostry.
Puszcza do mnie oczko, kiedy odwracam się w jej stronę. Od razu zauważam jak pięknie wygląda. Krótka, falbaniasta sukienka w czarnym kolorze jest wiązana na długiej szyi, a szpilki w tym samym kolorze dodają Saki seksapilu i klasy. Dostrzegam na twarzy dziewczyny panikę, kiedy tak bacznie się jej przyglądam.
– Co? Coś nie tak? Cholera, wiedziałam, żeby założyć tą czerwoną. – Mówi zrezygnowana. 
– Nie, jest idealnie. – Odpowiadam z uśmiechem. – Wyglądasz tak pięknie, że nie mogę się po prostu napatrzeć. 
– Na pewno? – Patrzy na złoty, delikatny zegarek na prawym nadgarstku. – Mamy jeszcze trochę czasu, mogę się przebrać. – Panikuje, na co tylko poszerzam uśmiech.
– Na pewno, wyglądasz olśniewająco. 
Podchodzę i całuję ją w czubek głowy. 
– Gotowy? – Wtula się we mnie. – Przyjdzie mnóstwo gości, nawet takich, których osobiście nie znamy. 
– Poddenerwowany. – Przyznaję, mocniej zaciskając wokół niej ramiona. 
– Nie dziwię się. – Prycha. 
Odsuwam się, żeby na nią spojrzeć i zaciskam delikatnie dłonie na jej ramionach. 
– Proszę, nie zaczynaj. – Mówię z uśmiechem.
– Nie musisz się od razu denerwować, wiesz co o niej myślę i na pewno wiesz, że jej nie lubię. – Jest cholernie szczera. 
– Postaraj się, okej? Dla mnie. – Uśmiecham się.
– Dobra. – Wzdycha. – Postaram się być dzisiaj miła. Nie lubię takich spotkań, sami biznesmeni. Jakby rodzina nie była wystarczająca.
– Będą też nasi przyjaciele. – Przypominam. 
– Chociaż tyle. Wiem, że z Ino i Sasuke nie będzie nudno, to ratuje trochę tą sztywną sytuację. – Przewraca oczami.
– Będzie też mój kuzyn. – Poruszam śmiesznie brwiami. – Twój kochany chłopak.
Saki delikatnie uderza moje ramię, ale dostrzegam malutki uśmiech na jej ustach. 
– Jestem z Haruto dopiero od tygodnia. – Wzdycha. – Czy to źle, że aż tak za nim szaleję? Może przesadzam i jestem zbyt natarczywa? 
– Żartujesz? – Uśmiecham się. – Gdyby mógł, spędzałby z tobą każdą wolną chwilę. Nie martw się takimi rzeczami. 
– Uspokoiłeś mnie. – Delikatnie podnosi kąciki ust i daje mi buziaka w policzek. – Idę jeszcze do pokoju. 
Dziewczyna opuszcza łazienkę, a ja zaraz za nią przechodzę do mojej sypialni i wychodzę na korytarz, z którego widać cały salon. Schodzę po potężnych, drewnianych schodach na dół i podchodzę do mamy.
– Hej piękna. – Z uśmiechem całuję jej policzek, zachodząc ją od tyłu. 
Kobieta odwraca się w moją stronę, a w jej spojrzeniu dostrzegam pełno czułości i miłości. W oczach odbija się iskierka tęsknoty i smutku. 
– Wyglądasz zupełnie jak ojciec. – Jej oczy robią się szkliste. – Taki przystojny. – Czule dotyka moich policzków.
Wiem jak bardzo mama cierpiała po stracie taty, każdego dnia widziałem jej starania w ukrywaniu łez, próbowała być silna, dla mnie. Jestem szczęśliwy, że w życiu Kushiny pojawił się mężczyzna, który codziennie obdarza ją miłością i dba o nią jak nikt inny.
– Ej, tylko nie płaczemy, tak? – Mówię z uśmiechem, mocno ją przytulając. – Słyszę to od ciebie bardzo często i nigdy nie płaczesz. Ten dzień też nie różni się od poprzednich. 
– Mój syn wkracza w dorosłe życie, ten dzień jest wyjątkowy. – Mamrocze w moje ramię. 
– Wyluzuj. – Mówię z uśmiechem.
Mama wyciera łzy z kącików oczu i delikatnie uderza mnie w ramię.
– Jak ty się do mnie zwracasz? – Pyta oburzona. 
– Właśnie, wolę cię w takiej wersji niż płaczącą. – Mówię z uśmiechem. – Gdzie Daiki? 
– Dzwoniła asystentka, musiał podskoczyć do firmy. – Uśmiecha się. – Nie denerwuj się kochanie, wszystko wyjdzie idealnie. – Uspokaja mnie. 
– Mam taką nadzieję. – Wzdycham. 
– Witam kochaną rodzinkę. – Słyszę podniesiony głos mojego brata.
Odwracam się do tyłu, dostrzegając uśmiechniętego chłopaka na szczycie schodów. Wygląda naprawdę dobrze, ma na sobie czerwoną koszulę i czarne spodnie. Konosuke zbiega ze schodów z szerokim uśmiechem i zamyka Kushinę w czułym uścisku. 
– Jak samopoczucie mamuśka? Wszystko dobrze? Czy będziesz wylewać łzy jak bóbr? – Pyta z zaczepnym uśmiechem, kiedy się od niej odsuwa.
– Nie będę płakać. – Zapewnia. – Mogę się dowiedzieć, gdzie się podziewałeś przez cały dzień? – Krzyżuje ramiona na klatce piersiowej z poważną miną. 
– Jak zwykle temperamentna. – Wzdycha z przepraszającym uśmiechem. – Byłem na randce. – Mówi dumnie. 
– Ty? – Pytam, unosząc brew do góry. 
Jestem bardzo zdziwiony, bo mój brat nie jest typem człowieka, który lubi zobowiązania. Dla niego liczy się tylko zabawa i ile lasek zaliczy. 
– Chyba się zakochałem. – Mówi rozmarzony. 
– Kim jest ta szczęściara? – Pyta mama. 
– Na razie zostawię to dla siebie. Muszę być pewny, że jest godna, żeby poznać moją kochaną mamę. – Chłopak obejmuje ją jednym ramieniem. – Poza tym, dzisiejszy dzień należy do mojego brata, prawda? – Dodaje z zaczepnym uśmiechem, kiedy słyszymy dzwonek do drzwi. 
– Pójdę ich przywitać. – Wzdycha mama. – Kazuma, ja otworzę! – Krzyczy do mężczyzny, który pracuje w naszym domu. 
Konosuke bierze kieliszek z szampanem i wchodzi głębiej do salonu, żeby rozsiąść się wygodnie na kanapie. Jest tak wyluzowany, że chętnie zamieniłbym się z nim miejscami. 
– Podawać już szampana panie Uzumaki? – Pyta Kazuma. 
– Chyba tak. – Nerwowo masuję tył karku. – Pierwsi goście już chyba przyszli. Możesz mi od razu dać jeden kieliszek? – Pytam z uśmiechem. 
– Oczywiście, zaraz podam. – Odpowiada, unosząc kąciki ust do góry, zanim znika mi z pola widzenia. 
Zaraz po chwili dostrzegam mamę, która wchodzi do salonu w towarzystwie dwóch par. Podejrzewam, że to ludzie z firmy mojego ojczyma, bo kojarzę ich twarze ze spotkań, które odbywały się w domu. Przybieram sztuczny uśmiech i podchodzę się przywitać. 
– Witam. – Podaję rękę mężczyznom, a kobietom całuję wierzch dłoni. 
– Bardzo dobrze go wychowałaś Kushino. – Blond włosy, wysoki mężczyzna jest pod wrażeniem. 
– Dziękuję. – Mogę przysiąc, że widzę u mamy zaróżowione policzki. – Naruto, to są ludzie z zarządu twojego ojca. 
Każdy z osobna się przedstawia, ale jestem tak bardzo wyłączony, że nawet nie pamiętam ich imion, bo skupiam się na Kazumie, który podchodzi z tacką pełną kieliszków z szampanem. 
– Panie Uzumaki? – Pyta ciepło.
– Dziękuję. – Biorę kieliszek w dłoń z szerokim uśmiechem.
Goście przechodzą w głąb salonu i siadają na kanapę, angażując się w rozmowę z Konosuke. Mój brat zawsze umie odnaleźć się w tak sztywnym towarzystwie, czasami mu tego zazdroszczę, bo ja zawsze czuję się skrępowany. Siadam na schodach, dopijając resztki szampana. Czuję delikatny dotyk na ramieniu, więc odwracam się z uśmiechem, bo wiem, kogo tam spotkam. 
– Naru, nie powinieneś być z gośćmi? – Pyta, siadając obok mnie.
– Powinienem, ale sama dobrze wiesz, że nie umiem się wpasować. – Wzdycham, przelotnie patrząc na brata, który śmieje się z czegoś, co powiedział brunet, siedzący obok niego.
– Mam tak samo. – Klepie mnie po ramieniu z uśmiechem.
Słyszę dzwonek do drzwi, więc podnoszę się ze schodów, chwytając w swoje ręce drobne dłonie Saki, żeby pomóc jej wstać. 
– Chodź, wyręczymy trochę mamę. – Mówię z uśmiechem, kierując się do drzwi. Zanim otwieram gościom, odstawiam pusty kieliszek na stolik. 
– Przystojniaczek! – Ino rzuca mi się na szyję z dużym uśmiechem. 
Mocno obejmuję ją w talii, zauważając jej seksowną, obcisłą sukienkę w czarnym kolorze. 
– Nie spóźniliśmy się młotku? – Pyta Sasuke z zaczepnym uśmiechem. 
– Nie. – Odsuwam się od Ino, delikatnie unosząc kąciki ust do góry. – Dopiero wszyscy zaczynają się schodzić. 
– Uszy do góry, wyglądasz jakbyś robił to z przymusu. – Ino mówi zaczepnie. – Jest już Aika? 
– Jeszcze nie. – Odpowiadam z uśmiechem. – Potrzebuję czegoś mocniejszego niż szampan. Idziemy na chwilę do mnie? 
– Czytasz mi w myślach przystojniaczku. – Moja przyjaciółka niegrzecznie się uśmiecha.
– Mamo. – Zaczepiam ją, kiedy przechodzi obok. – Idziemy na chwilę do mnie, muszę im coś pokazać. 
Mama wita się z moimi przyjaciółmi i podchodzi do mnie, kiedy kończy. 
– W porządku. Za jakieś pół godziny wszyscy powinni już tutaj być, nie spóźnijcie się, dobrze? – Pyta z ciepłym uśmiechem. 
– Przypilnuję ich mamo. – Mówi uśmiechnięty Konosuke, który do nas podchodzi. 
Prowadzę wszystkich do mojego pokoju. Od razu podchodzę do barku, w którym mam sake i rozlewam je do pięciu szklanek. Saki zamyka drzwi do pokoju i przysiada się do reszty na kanapę. Niosę tackę i częstuję każdego nalanym alkoholem. 
– Mam już dość tych sztywniaków. – Wzdycha Konosuke, upijając łyka ze swojej szklanki. Nawet się nie krzywi. 
– Jakoś dobrze ci szło. – Prycham z uśmiechem, siadając na kanapę.
Unoszę szklankę do ust, biorąc łyk alkoholu. Gorzki i palący płyn rozlewa się po moim gardle, przynosząc mi dziwne uczucie ulgi. 
– Wystarczy jak rozwiniesz temat pieniędzy, firmy i innych podobnych bzdur. – Uśmiecha się, wskazując szklanką w moją stronę. – Powinieneś czasami spróbować. 
– To wszystko... nie było potrzebne. – Wypalam bez zastanowienia.
– Wiem jak się czujesz. – Ino klepie mnie po ramieniu. – Nasze rodziny też przecież zorganizowały nam taki bankiet. – Mówi, patrząc na narzeczonego z uśmiechem. 
Rodzice przyjaciół i moi są bardzo wpływowymi ludźmi w naszej wiosce, dlatego zawsze jak dzieje się coś ważnego w ich życiu, organizują bankiety, żeby to ogłosić, a to niestety nie podoba się ich dzieciom, czyli całej naszej piątce. 
– Ostatnio zrobiliśmy się jacyś nudni. – Wzdycha Saki. – Tęsknię za starymi czasami. – Mówi melancholijnie. 
– Odkąd Sakura wyjechała, zachowujemy się jak jakieś pierniki. – Wypala Ino.
Moje ciało mimowolnie sztywnieje, kiedy słyszę jej imię. Jednym łykiem dopijam alkohol, który mam w szklance, próbując opanować szybko bijące serce. Jak to możliwe, że wciąż tak mocno reaguję, kiedy ktoś o niej wspomni? 
– Stary. – Konosuke mówi z zaczepnym uśmiechem. – Dalej ci nie przeszło? 
– Przeszło. – Mówię trochę zbyt oschle
Zaciskam zęby, bo nagle czuję gniew, który po tylu latach powinien już osłabnąć. 
– Znam cię, widzę, że się denerwujesz. Zawsze to samo. Zawsze, kiedy ktoś o niej wspomni. – Patrzy na mnie z uśmieszkiem. 
– Powinniśmy już zejść. – Wtrąca Ino, ratując sytuację. 
W pomieszczeniu zrobiła się zbyt ciężka atmosfera i jestem pewny, że gdybyśmy zostali tutaj dłużej, byłoby niezręcznie, dlatego bez żadnego słowa wstaję i wychodzę z pokoju. Powoli schodzę na dół, skanując wzrokiem salon wypełniony ludźmi, których nawet nie znam. 
– Ja pierdole, ile ich się tutaj nazbierało. – Saki wzdycha, schodząc po schodach. 
Kieruję się w stronę drzwi wejściowych, kiedy słyszę dzwonek. 
– Kochanie! – Czarnowłosa dziewczyna rzuca mi się na szyję od razu, kiedy otwieram drzwi. – Tak bardzo za tobą tęskniłam. – Mamrocze w moją szyję.
Oplatam jej drobne ciało ramionami, przyciągając ją do siebie jeszcze bliżej. 
– Też tęskniłem. – Spoglądam w czekoladowe tęczówki z uśmiechem, kiedy delikatnie się odsuwam. 
– No ja myślę. – Uśmiecha się zadziornie. 
Dziewczyna przykłada swoje usta do moich, ale trwa to krótką chwilę, bo przecież nie jesteśmy tutaj sami. Odrywam się od Aiki i podchodzę do jej rodziców. 
– Witam. – Mówię z delikatnym uśmiechem, całując wierzch dłoni jej mamy, a z ojcem witam się przez podanie sobie rąk. – Zapraszam do salonu. 
Z ojcem Aiki mam skomplikowane relacje, nigdy za mną nie przepadał i do tej pory nic się nie zmieniło, a ja niestety nie jestem typem, który będzie właził mu w dupę z nadzieją, że w końcu mnie zaakceptuje. To mu się raczej nie podoba.
Chwytam dłoń Aiki w swoją i prowadzę ją do salonu, kiedy w tłumie obcych ludzi zauważam Daikiego.
– Widzę, że jesteśmy już w komplecie. – Mój ojczym mówi z uśmiechem. – Możemy zasiadać do kolacji. 
Wszyscy podchodzimy do długiego, masywnego stołu i zajmujemy miejsca. Moja dziewczyna siada obok mnie z szerokim uśmiechem. 
– Kazuma, zacznijcie podawać do stołu. – Daiki Mówi z uśmiechem. 
– Oczywiście panie Minoru. 
Służba działa jak w zegarku, bo na jedno skinięcie głową, zaczyna podawać posiłek. Nie ważne jak długo już mieszkam w tym domu, chyba nigdy się do tego nie przyzwyczaję, nie lubię być obsługiwany. Młoda, bardzo ładna dziewczyna podaje mi talerz, a kiedy na nią spoglądam, nieznacznie się rumieni i zawstydzona spuszcza wzrok w dół, tylko po to, żeby na mnie nie patrzeć. Zauważam, że jest tutaj nowa, bo jeszcze nigdy jej nie widziałem. Odszukuję pod spodem dłoń Aiki i splatam ze sobą nasze palce, kładąc ręce na moim kolanie. 
– Dawno się nie widzieliśmy. – Szepcze do mojego ucha.
– Bo wyjechałaś. – Odpowiadam krótko z uśmiechem.
– Ale już jestem. – Intensywnie się we mnie wpatruje. 
– Tęskniłem. – Unoszę nasze ręce do góry i czule muskam wierzch jej dłoni. 
– Ja bardziej. – Mówi z uśmiechem, delikatnie muskając mój policzek miękkimi ustami. 
Po chwili każdy zajmuje się jedzeniem, dlatego w ciszy próbuję cokolwiek przełknąć. W tle słychać rozmowy naszych gości, a Aika zatraca się w konwersacji z Konosuke o jej wyjeździe do Paryża. Mój brat popisuje się Francuskim, zadając dziewczynie pytania, na które odpowiada w tym samym języku.
– Przepraszam na chwilę. – Mówię z uśmiechem do Daikiego.
Spojrzenie ojczyma wyraża troskę, bo zauważa, że niewiele zjadłem. 
– Źle się czujesz? – Nachyla się do mnie. – Marnie wyglądasz. – Dodaje szeptem. 
– Wszystko w porządku. – Delikatnie unoszę kąciki ust do góry. – Nie jestem głodny. Zaraz wrócę. 
– Dobrze. – Wzdycha z ulgą.
– Za chwilę wrócę kochanie. – Szepczę do Aiki i przykładam usta do jej rozgrzanego policzka.
Wstaję od stołu, kierując się do łazienki, a kiedy tam docieram, odkręcam zimną wodę i opłukuję twarz. 
– Czas na jebane show. – Mówię cicho do swojego odbicia w lustrze. 
Dopiero teraz zaczynam odczuwać ciężar odpowiedzialności, jakby cały świat spoczywał na moich barkach. Wiem, że nie kocham jej tak mocno, jak powinienem, a serce przepełniają sprzeczne emocje, bo nie ma tam bezgranicznej miłości do kobiety, którą mam właśnie poprosić o rękę, ale jest tam świadomość, że to małżeństwo pomoże zapewnić Daikiemu lepszą przyszłość jego firmie. Jeśli chodzi o mnie, nie czuję się gotowy na to, żeby się z nią ożenić. To prawda, że w towarzystwie Aiki udaje mi się choć na chwilę zapomnieć o kobiecie, w której do tej pory jestem zakochany i może darzę moją przyszłą żonę jakimiś uczuciami, ale to nigdy nie będzie tak intensywne jak w przypadku mojej pierwszej miłości. W głowie kłębią się wątpliwości. Czuję się jak na rozdrożu między tym, co chcę, a tym, co muszę zrobić. Tym jednym wyborem mogę skrzywdzić Aikę i siebie, ale tak naprawdę po rozmowie z Daikim nie mam innego wyjścia. 
Z ciężkim uczuciem w klatce piersiowej opuszczam toaletę i idę w kierunku mojej dziewczyny, która stoi w towarzystwie moich i swoich rodziców. Obejmuję ją w talii jednym ramieniem, a Daiki z uśmiechem na twarzy stuka w kieliszek, zabierając głos.
– Jestem szczęśliwy, że chcieliście tak licznie nas odwiedzić w ten wyjątkowy wieczór. Jak sami wiecie, mój syn i Aika są ze sobą już prawie dwa lata. Ta cudowna dziewczyna jest córką mojego serdecznego przyjaciela, a Naruto ma coś bardzo ważnego do powiedzenia. – Uśmiecha się do mnie.
Czuję, że moje ciało odmawia posłuszeństwa, bo cały się trzęsę, ale resztkami sił staję naprzeciwko dziewczyny z wymuszonym uśmiechem, chwytając jej dłonie w swoje. 
– Kocham państwa córkę całym sercem i nie wyobrażam sobie mojego życia, w którym jej nie ma. – Krótko patrzę na rodziców dziewczyny, zanim przenoszę na nią spojrzenie. – Jestem naprawdę wielkim szczęściarzem, że tak wspaniała kobieta zwróciła na mnie swoją uwagę, pomimo tego, że miała wielu adoratorów. – Mówię z uśmiechem. 
Moja dziewczyna jest zaskoczona, rozchyla delikatnie usta, intensywnie patrząc mi w oczy.
– Chcę ją uszczęśliwiać i dbać o nią każdego dnia, dlatego chciałbym prosić o jej rękę.
Wymuszając uśmiech, klękam przed nią na kolano, wyjmując z kieszonki małe pudełeczko. Po otwarciu ukazuje się piękny, brylantowy pierścionek zaręczynowy. Aika przez chwilę patrzy na rodziców, jakby szukała ich akceptacji, a po jej policzkach spływają łzy szczęścia. 
– Wyjdziesz za mnie kochanie? – Poszerzam uśmiech, widząc jej szczerą reakcję. 
– Tak. – Mówi krótko, łamiącym się głosem. 
Z tym jednym słowem znika praktycznie cały ciężar, który czułem. 
Dziewczyna wyciąga dłoń w moją stronę, a ja wsuwam pierścionek na smukły, długi palec. Wstaję, prostując plecy i przyciągam ją do siebie. Aika wtula twarz w moją szyję, cicho płacząc. Wokół mnie słyszę brawa i toasty. 
– Muszę się przewietrzyć. – Mamrocze we wrażliwą skórę, przez co po moim ciele przechodzą dreszcze. 
– Możemy iść do ogrodu. – Odpowiadam.
Odsuwam ją od siebie z uśmiechem, żeby chwycić jej policzki i wytrzeć kciukami łzy. Biorę dłoń Aiki w swoją i idę w stronę głównych drzwi. Na dworze wieje chłodny wiatr, który w miły sposób pomaga mi trochę ochłonąć. Idziemy dobrze oświetloną dróżką na mały pomost, a wokół nas są potężne, duże drzewa. Opieram dłonie na barierce i patrzę w ciemne niebo. Na moje usta wkrada się uśmiech, kiedy widzę gwiazdy i księżyc w pełni. 
– Od kiedy to planowałeś? – Pyta cicho.
– Hmm myślę, że chyba od dwóch tygodni. Bałem się jak zareagujesz. – Mówię z uśmiechem, spoglądając na dziewczynę. 
– Nie spodziewałam się tego, ale jestem bardzo szczęśliwa. – Kładzie swoją dłoń na mojej.
– Lubię cię uszczęśliwiać. – Poprawiam kosmyk włosów, który błąka się na jej twarzy. 
– Więc co? – Pyta z zadziornym uśmiechem. – Od teraz jestem narzeczoną? 
– Fajnie brzmi, prawda? – Mówię z uśmiechem.
Pochylam się w jej stronę i łączę nasze usta w delikatnym pocałunku, dziewczyna mocno mnie obejmuje, jakby bała się, że zniknę. 
– Co się stało kochanie? – Pytam, delikatnie się odsuwając. Przykładam dłoń do jej policzka. 
– Nic. – Mówi cicho. – Po prostu cieszę się, że jestem w domu. – Robi chwilę pauzy. – Przepraszam. – Szepcze tak cicho, że prawie jej nie słyszę, unika przy tym mojego wzroku.
– Za co? – Chwytam jej brodę, unosząc głowę dziewczyny wyżej. Zmuszając ją, żeby na mnie spojrzała.
– Za wszystko. – Wzdycha.
– Za wszystko? – Powtarzam zdezorientowany.
– Nie ważne. – Mówi z uśmiechem. 
– Hej. – Mój ton głosu jest delikatny. – O co chodzi?
– To naprawdę nie jest ważne. – Chwyta moją dłoń i przykłada ją do swojego policzka. – Co robiłeś kiedy mnie nie było? – Pyta z uśmiechem. 
Aika zachowuje się dziwnie, ale postanawiam to zignorować, bo doskonale ją znam i wiem, że jeśli nie chce czegoś powiedzieć to nawet siłą z niej tego nie wyciągnę. 
– Co robiłem przez ostatni miesiąc? – Wkładam dłonie do kieszeni spodni, odchylając głowę do tyłu. Ciężko wzdycham, łapiąc świeże, chłodne powietrze do płuc, zanim decyduję się na nią spojrzeć. – Głównie byłem zajęty pracą, wyszedłem do restauracji kilka razy z przyjaciółmi. – Mówię z uśmiechem. – A ty? Jak ci minął czas? 
– Było... fajnie. – Delikatnie unosi kąciki ust do góry. – Bardzo dużo zwiedzałam. – Dodaje krótko. 
– Nie chcę psuć tej romantycznej atmosfery, ale ludzie powoli ewakuują się z naszego domu. – Odwracam się do tyłu i dostrzegam mojego brata. – Powinniście wrócić do środka. 
Chwytam dłoń Aiki i ciągnę ją w stronę domu.
– Masz jutro czas? – Pytam.
– Chcesz mnie zabrać na randkę? – Unosi zadziornie brew do góry.
– Nazwij to jak chcesz. – Droczę się z nią, wzruszając ramionami. – O dwudziestej? Przyjadę po ciebie. – Proponuję. 
– Chętnie. – Odpowiada z uśmiechem, kiedy wchodzimy do domu.
W salonie dostrzegamy już garstkę osób. Podchodzimy do moich rodziców, którzy żegnają jakąś parę. 
– Dziękujemy za odwiedziny. – Mówię z uśmiechem.
– To my dziękujemy, że mogliśmy uczestniczyć w tak ważnym dniu. Jeszcze raz życzymy wam szczęścia. – Mówi młoda kobieta. 
– Dziękujemy. – Aika odpowiada z uśmiechem.
Razem z moimi rodzicami żegnamy resztę gości.
– Przyjacielu. – Ojciec mojej narzeczonej podchodzi do Daikiego, mocno go ściska i klepie po plecach. – To był udany wieczór. – Mówi z uśmiechem. 
– To prawda. – Unosi kąciki ust do góry. – Zdaje się, że niedługo będziemy rodziną. 
To dzięki Daikiemu poznałem Aikę. Od początku wiedziałem, że pragnie, żebyśmy byli razem i głównie z tego powodu zacząłem się z nią spotykać. To był czas, kiedy moje serce było złamane. Próbowałem zapomnieć o pierwszej miłości, myśląc, że angażując się w prawdziwy związek z kobietą, która naprawdę chce stworzyć ze mną coś stałego, będzie po prostu łatwiej. 
– Mam taką nadzieję. – Mówi z uśmiechem. – Na nas już czas. Aika, pożegnaj się i wracamy do domu. 
Moja dziewczyna przykłada usta do moich, ale bardzo szybko je odrywa, żeby mocno się we mnie wtulić. 
– Kocham cię. – Szepcze do mojego ucha. 
– Ja ciebie też. – Odpowiadam automatycznie. 
Dziewczyna się ode mnie odsuwa i podchodzi do mojej mamy z szerokim uśmiechem. Całuje ją w policzek i przytula.
– Do zobaczenia pani Kushino. 
– Do zobaczenia kochanie. – Mama odpowiada z ciepłym uśmiechem. 
Moja narzeczona żegna się w ten sposób z resztą mojej rodziny, a kiedy podchodzi do Saki, atmosfera robi się cięższa. Obydwie za sobą nie przepadają. Moja siostra niechętnie ją przytula, ale widzę, że się stara, tak jak obiecała w moim pokoju. 
– To był ciężki wieczór. – Przejeżdżam dłonią po włosach, ciężko wzdychając, kiedy państwo Arato opuszczają nasz dom. – Nie lubię takich imprez. – Nerwowo masuję spięty kark. 
– Przyzwyczaisz się. – Mówi Daiki z uśmiechem. 
– Może masz rację. – Wzdycham, podchodząc do mamy.
Przytulam ją i daję buziaka w policzek, a potem podchodzę do Saki i robię dokładnie to samo.
– Idę spać, jestem wykończony. – Marudzę.
– Naru. – Saki zaczyna, nerwowo bawiąc się palcami – Musimy jutro porozmawiać. 
– O co chodzi? – Pytam ciekawy, a jednocześnie poddenerwowany, bo nie lubię widzieć Saki w takim stanie. Musiało stać się coś naprawdę ważnego. 
– Porozmawiamy jutro, każdy jest zmęczony. – Mówi z uśmiechem. 
– W porządku. – Daję za wygraną, bo wiem, że i tak nic mi nie powie. 
– A ja nie dostanę buziaczka na dobranoc? – Konosuke żartuje z zaczepnym uśmiechem. 
– Jesteś dzisiaj szczególnie denerwujący. – Odpowiadam, unosząc kąciki ust delikatnie do góry. 
Idę od razu do sypialni, biorę prysznic i kładę się spać. Zaśnięcie nie sprawia mi żadnej trudności, bo ten dzień był bardzo długi i męczący.

***

Otwieram leniwie oczy, kiedy promienie słoneczne przedzierają się przez okna, świecąc prosto w moją twarz. Przeciągam się zanim patrzę na godzinę. Jest dopiero dziewiąta. Wstaję zaspany z łóżka i przeczesuję dłonią włosy, zostawiając je w totalnym nieładzie. Wychodzę z pokoju i kieruję się na dół, zachodzę na chwilę do salonu, bo widzę Kazumę.
– Dzień dobry. – Mówię z uśmiechem. – Wiesz gdzie jest moja mama? 
– Dzień dobry panie Uzumaki. Pani Kushina wyszła z przyjaciółkami na śniadanie. – Odpowiada, wycierając zastawę.
– Wspominała kiedy wróci? 
– Niestety nie. – Mówi z uśmiechem.
– No dobrze, dziękuję. 
Idę w stronę kuchni, czując, że robię się głodny. Jak zwykle spotykam tam siwowłosą, starszą kobietę, która szeroko się uśmiecha, kiedy mnie widzi.
– Dzień dobry Naruto, wyspałeś się? – Pyta pani Kaho.
Ona jako jedyna zwraca się do mnie po imieniu w tym domu. Miałem trzynaście lat, kiedy się przeprowadziliśmy, więc kobieta jest z nami od początku. Otoczyła mnie niesamowitą opieką, dlatego traktuję ją, jakby była moją babcią. 
– Tak, dzisiaj całkiem dobrze spałem. – Odpowiadam, przytulając kobietę na powitanie. – Nowa fryzura? Wygląda pani olśniewająco. – Mówię z uśmiechem, kiedy się odsuwam. 
– A ty jak zwykle prawisz mi komplementy z samego rana. – Wzdycha, czochrając moje włosy. – Na co masz ochotę? 
– To co zawsze. – Mówię z uśmiechem. 
– Naleśniki i sok pomarańczowy? 
– Dokładnie – Odpowiadam, siadając przy stole.
– Przygotowałam się. – Stawia przede mną talerz i szklankę z sokiem. – Ostatnio wyglądasz na przemęczonego, wszystko w porządku? 
– To przez pracę. – Przyznaję i zaczynam jeść.
Pani Kaho robi najlepsze naleśniki jakie kiedykolwiek jadłem. 
– Tata dał mi tydzień wolnego, więc trochę odpocznę. – Mówię, kiedy przełykam jedzenie. – Moje rodzeństwo już jadło? – Kontynuuję między kęsami pysznych naleśników z serem. 
– Konosuke zjadł z ojcem, a Saki niedawno stąd wyszła, musieliście się minąć. – Pani Kaho siada na krzesło obok mnie. – Jak wczorajszy wieczór? Żałuję, że nie mogłam z wami być. – Mówi smutna.
Kładę na jej dłoni swoją i delikatnie ją ściskam z uśmiechem. 
– Musiała się pani zająć chorym mężem, a to były tylko zaręczyny. Dużo pani nie przegapiła, same nudy i sztywniacy. – Wzdycham, na co kobieta się śmieje.
– Ubierz się dziecino, bo jak mama zobaczy cię w samych spodniach to zrobi awanturę. – Zauważa mój brak koszulki. 
– Miałem tylko napić się wody. – Mówię z uśmiechem. – Jak skończę śniadanie to się ubiorę i może spotkam z przyjaciółmi. – Dokańczam naleśniki i sok pomarańczowy.
– Smakowało? – Pyta z uśmiechem. 
– Jak zawsze, dziękuję.
Wstaję od stołu i zasuwam za sobą krzesło. Wstawiam naczynia do zmywarki, a pani Kaho jak zwykle siedzi cicho i mnie nie karci, bo zawsze tak robię. 
– Miłego dnia. – Mówię z uśmiechem. 
– Wzajemnie kochanie.
Wychodzę z kuchni i kieruję się od razu na schody. Zatrzymuję się przy nich, bo słyszę dzwonek do drzwi. Rozglądam się, ale nigdzie nie widzę Kazumy, więc podchodzę, żeby je otworzyć. Zamieram, bo moje serce bije tak mocno, że słyszę je w uszach, jakby chciało wyrwać się z piersi. Przede mną stoi ona. Kobieta, która była moim całym światem. Kobieta, w której wciąż jestem zakochany, pomimo tego, że zniknęła bez słowa. Uderza we mnie fala gorąca, kiedy unosi dłoń do góry i z zadziornym uśmieszkiem zdejmuje okulary przeciwsłoneczne, skanując szmaragdowymi tęczówkami moje ciało od dołu do góry. W obcisłej, czarnej sukience z dość dużym dekoltem doskonale widać jej kobiece kształty, a szpilki w tym samym kolorze dodają Sakurze seksapilu. Wygląda tak seksownie, że ciężko oderwać od niej wzrok. Moje dłonie lekko drżą, a w gardle pojawia się suchość, bo chcę coś powiedzieć, ale słowa gdzieś się gubią. Ona też milczy. W moim wnętrzu rozpętuje się burza, z jednej strony tęsknota i miłość, które jeszcze nie zdążyły wygasnąć, a z drugiej złość, rosnąca przez lata jak mój cień. Zaciskam zęby, kiedy czuję jak serce ściska gniew, bo przypominam sobie, że zostawiła mnie z pytaniami, bez żadnych odpowiedzi. Jej uśmiech nieznacznie znika, kiedy widzi mój twardy, chłodny wzrok. Z tej szalonej walki na spojrzenia wyrywa nas krzyk Saki, która biegnie w naszą stronę. 
– Sakura! – Z szerokim uśmiechem rzuca się na szyję kobiecie, która stoi naprzeciwko mnie. 
Haruno odwzajemnia ten uścisk, unosząc przy tym kąciki ust do góry, ale patrzy przez cały czas w moją stronę, jakby bała się, że szybko zniknę, jeśli odwróci wzrok chociaż na chwilę. W nerwowym geście masuję spięty kark, cofając się do tyłu, a kiedy napotykam schody, wchodzę na górę. Dopiero teraz czuję, że mogę oddychać swobodnie. 
Zostawiła mnie na pieprzone trzy lata, a teraz, kiedy układam sobie życie na nowo i jestem zaręczony, wraca, jakby nigdy nic.  Podchodzę do barierki i opieram o nią dłonie, kiedy jestem na samej górze. Z tej perspektywy doskonale widzę drzwi wejściowe i przyłapuję się na tym, że bacznie ją obserwuję. 
– Tak za tobą tęskniłam. – Piszczy Saki, mocno ją obejmując. 
– Ja za wami też tęskniłam. – Sakura odpowiada z szerokim uśmiechem. – Jak dobrze być w końcu w domu. – Wzdycha.
Razem z Saki kierują się na górę, więc idę do swojego pokoju. Rzucam się na łóżko, a ich głosy stają się głośniejsze. 
– Nie mówiłaś, że wpadniesz tak rano. – Słyszę moją siostrę. 
– Mama wyszła z ciocią Kushiną na śniadanie, a ja już nie mogłam się doczekać. – Odpowiada. – Nosiło mnie po całym domu, dlatego stwierdziłam, że zrobię ci niespodziankę. 
Dostrzegam je kątem oka, kiedy wchodzą do pokoju Saki. Moja kapryśna siostrzyczka specjalnie nie zamyka drzwi, na co tylko przewracam oczami. Ona w dalszym ciągu ma nadzieję, że się pogodzimy i będzie tak świetnie jak kiedyś.
– Takie niespodzianki to ja uwielbiam. 
– Jak tam? Jesteś w końcu z Haruto czy nie? – Pyta Sakura. – Wiem, że miałyśmy pogadać o tym wcześniej, ale byłam tak zawalona pracą, że nie było na to czasu. 
– Już tydzień. – Moja siostra jest podekscytowana.
Mimowolnie się uśmiecham, bo wiem jak bardzo jest szczęśliwa z tym głupkiem.
– Gratuluję kochanie. – Odpowiada Sakura. – Ominęło mnie tyle rzeczy. – Wzdycha.
– To nie twoja wina. Wiem przecież, że chciałaś zostać, a twój tata zabrał cię stąd siłą. – Mówi Saki. 
– Nawet nie wiesz jak bardzo się ucieszyłam, kiedy powiedzieli mi, że wracamy. 
– Wtajemniczę cię we wszystko co się stało w tym tygodniu, bo nie miałyśmy czasu na ploteczki przez kamerkę. – Moja siostra jest podekscytowana.
Biorę szybki prysznic, starając się nie myśleć o Sakurze ani o jej wielkim powrocie. Zakładam granatową koszulę, w której dwa ostatnie guziki zostawiam odpięte. Wsuwam na siebie czarne spodnie i dołączam pasek w tym samym kolorze. Podwijam rękawy koszuli, a na prawym nadgarstku zapinam srebrny zegarek. Używam perfum i wychodzę z pokoju. Czuję wzrok dwóch dziewczyn, kiedy idę korytarzem, ale skutecznie je ignoruję. Schodzę na dół po schodach, a w drzwiach wejściowych dostrzegam mamę. 
– Mamo. – Mówię z uśmiechem, kiedy do niej podchodzę, żeby ją przytulić i dać jej buziaka w policzek.
– Synku. – Uśmiecha się czule. – Widziałeś się już z Sakurą? – Poszerza uśmiech.
Moje ciało automatycznie sztywnieje na jej imię, ale przybieram na twarzy sztuczny uśmiech. 
– Tak. – Odpowiadam, starając się utrzymać normalny ton głosu. – Siedzi z Saki u niej w pokoju. 
– Wspaniale, na pewno wszyscy bardzo się cieszycie z jej powrotu. – Dotyka mojego ramienia z uśmiechem. 
– Bardzo. – Mówię krótko. 
Moi rodzice nigdy tak naprawdę nie dowiedzieli się, co łączyło mnie z Sakurą. Związkiem nie było można tego nazwać, bo różowo włosa nie bawiła się w takie rzeczy, a ja? Zakochałem się w niej jak idiota. 
– No dobrze, wpadłam tylko po torebkę. Idę z przyjaciółkami na zakupy. – Ściska moje ramię, zanim zabiera z niego dłoń. 
– Z kim? – Pytam ciekawy.
– Z mamami twoich przyjaciół oczywiście. – Mówi uśmiechnięta. – Weźmiemy jeszcze ciocię Kimiko. Haruto później do ciebie wpadnie, a nie chcę, żeby siedziała sama w domu, bo twój wujek musi zostać dłużej w pracy. – Tłumaczy. 
– Cieszy mnie, że zawsze o niej myślisz. To bardzo miłe. – Mówię z uśmiechem. 
– Oczywiście kochanie, przecież to siostra Minato. Moja najbliższa rodzina. – Zabiera torebkę z szafki. – A może zaprosimy wszystkich na kolację? Spędzicie trochę czasu razem, skoro Sakura wróciła do wioski? 
– Chętnie, ale byłem umówiony z Aiką. – Drapię się z tyłu głowy. 
– To zaproś ją tutaj. Pozna twoją przyjaciółkę. 
– W porządku. – Odpowiadam zanim zdążę to przemyśleć.
– Świetnie, ja już uciekam. 
Mama cmoka mnie w policzek na pożegnanie, a kiedy zostaję sam, moje myśli zaczynają wariować. To nie jest dobry pomysł. Sakura i Aika w tym samym domu, to połączenie może okazać się pełne niespodzianek, o których nawet nie chcę myśleć. 
Siadam na kanapę w salonie i odpalam telewizor, żeby zająć czymś moje rozbiegane myśli. 

Perspektywa Saki
– Żeni się? – Pyta Sakura z nutką ekscytacji w głosie, a ja już wiem, że nie jest ona spowodowana dobrą nowiną, a tym, że będzie go trudniej odzyskać. Ta dziewczyna uwielbia wyzwania. 
– Mhm. – Mruczę. – Niestety.
– Ładna jest? – Pyta z dziwnym rozbawieniem w oczach.
– Nie tak jak ty. – Mówię z uśmiechem, a ona delikatnie klepie mnie po ramieniu. 
– Zmienił się odkąd wyjechałam. – Delikatnie przygryza dolną wargę, hamując głupi uśmiech. 
– Zmienił się? Co masz na myśli? 
– Mięśnie, zmiana fryzury, lepszy styl. – Wylicza. – Aż miałam na niego ochotę, kiedy go zobaczyłam. – Mówi z niegrzecznym uśmiechem. 
– Dalej chcesz z nim być? – Pytam z uśmiechem. – On ma teraz narzeczoną. – Przypominam.
– A od kiedy Sakura Haruno przejmuje się takimi rzeczami? – Na jej twarzy dostrzegam rozbawienie i ogromną determinację. 
– No tak, zostawię to bez komentarza. – Śmieję się. 
– Dalej jest na mnie zły? Nie zamienił ze mną żadnego słowa. – Pyta. 
– Mhm. – Mruczę. – Musisz go jakoś udobruchać. 
– Nie mogę się doczekać, żeby to zrobić. – Mówi tajemniczo. – Doskonale go znam, wiem co lubi. – Na jej usta wkrada się niegrzeczny uśmiech. 
– Nawet nie chcę wiedzieć co to znaczy. – Śmieję się.
– Pisałaś do Ino? Kiedy będzie? – Pyta zniecierpliwiona. 
– Niedługo. – Uśmiecham się. – Jaka ty jesteś niecierpliwa. 
– Nie dziw się. – Wzdycha, opierając plecy o oparcie kanapy z ciężkim westchnięciem. – Wy byłyście we dwie, a ja sama, w obcym kraju. 
– Przestań się nad sobą użalać. – Droczę się z nią, na co posyła mi mordercze spojrzenie. – Chodź się poopalać i popływać. – Klepię ją w kolano. 
Podnoszę się z kanapy, ciągnąc Sakurę za dłoń. Wychodzimy z mojego pokoju i idziemy na dół. Naruto siedzi w salonie na kanapie, a moja przyjaciółka patrzy na jego umięśnione plecy z głupim uśmiechem. Kręcę z niedowierzaniem głową i muszę ją mocniej pociągnąć za rękę, bo nie chce się ruszyć nawet o milimetr. Wychodzimy z salonu przez oszklone drzwi, które prowadzą nas na tyły domu. Idziemy w stronę basenu, gdzie rozkładamy leżaki. Bierzemy świeże ręczniki z koszyka przy barze i zdejmujemy ubrania. Sakura ma na sobie czarne bikini i ciemne okulary przeciwsłoneczne. 
– W różu ci do twarzy. – Mówi z zadziornym uśmiechem, patrząc na mój komplet. – Jak Haruto cię zobaczy... od razu zrobi się twardy. – Puszcza mi oczko, a zaraz potem wybucha śmiechem, widząc moją minę. 
– Ale ty jesteś głupa. – Siadam na leżak. – Przypomnij mi, dlaczego tak właściwie się z tobą przyjaźnię? – Pytam poważnie.
– Bo mnie kochasz. – Wzrusza ramionami i przesyła mi buziaka. – Opowiedz mi coś o niej. – Dodaje z uśmiechem.
– O kim? – Pytam zdezorientowana. 
– O narzeczonej Naruto.
– Serio chcesz o niej słuchać? – Wzdycham.
– Trzeba poznać rywalkę, prawda? – Uśmiecha się złowieszczo.


Perspektywa Naruto
Wstaję z kanapy i podchodzę do ogromnego okna, z którego widać basen. Na leżakach dostrzegam Saki i Sakurę. Przecieram dłońmi zmęczoną twarz. Widok Haruno w tak skąpym stroju robi na mnie zbyt duże wrażenie. W środku czuję dziwne ciepło, rozchodzące się po całym ciele, dlatego odchodzę od okna i kieruję się w stronę drzwi frontowych, przez które wychodzę, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza. Unoszę wzrok do góry, napotykając uśmiechniętą twarz Ino.
– Hej przystojniaczku. – Obejmuje mnie na powitanie. – Jak samopoczucie? – Pyta, kiedy się ode mnie odsuwa.
– Bywało lepiej. – Wzdycham. – Dziewczyny są przy basenie. Pójdę z tobą, bo i tak muszę z nimi pogadać.
– Dlaczego? – Pyta zaciekawiona.
– Mama zaprasza was wszystkich na kolację, prosiła, żebym im przekazał. – Wzdycham.
Wkładam dłonie do kieszeni spodni i sunę się za Ino jak jej cień. Po chwili jesteśmy blisko dziewczyn, więc moja przyjaciółka przyspiesza kroku, a zaraz zamienia się to w bieg, jakby brała udział w jakimś pierdolonym maratonie o życie. 
– Sakura! – Krzyczy.
Jedna noga Haruno jest zgięta w kolanie, a druga leży wyprostowana na leżaku. Chwyta ręką za okulary i trochę je ściąga z szerokim uśmiechem, kiedy widzi Ino, która biegnie w jej stronę. 

Kurwa, wygląda tak seksownie. 

Moja blond włosa przyjaciółka zamyka ją w niedźwiedzim uścisku, płacząc w jej szyję. Uśmiecham się pod nosem, bo wiem jak bardzo za nią tęskniła i powolnym krokiem podchodzę w ich stronę. Nerwowo pocieram dłonią kark, bo czuję, że jako jedyny tutaj nie pasuję. Każdy jest zadowolony z jej powrotu, a ja? Ja czuję tylko złość wymieszaną z bólem, kiedy patrzę na Sakurę. Nie mogę zachowywać się jak dupek i wypadałoby się chociaż z nią przywitać, prawda? Staję naprzeciwko leżaka Haruno, kiedy Ino w końcu ją puszcza.
– Tak cholernie tęskniłam. – Głos mojej przyjaciółki delikatnie się załamuje. 
– Nie płacz. – Sakura wyciera jej łzy i mocno do siebie przytula. – Przestań, bo też się zaraz rozbeczę. – Mówi z uśmiechem. 
– Cholera. – Blondynka próbuje się uspokoić. – To nie moja wina, że jestem taka uczuciowa.
Ino odsuwa się od Sakury i wita się z moją siostrą. Pomimo tego, że Haruno ma okulary, widzę, że na mnie patrzy, więc nie jestem dłużny i robię to samo. Powoli do niej podchodzę, a na jej twarzy dostrzegam zdziwienie, kiedy kucam przy leżaku. 
– Nie najlepiej dzisiaj zaczęliśmy, prawda? – Mówię.
Moje kąciki ust delikatnie unoszą się w górę. Jestem świadomy, że te dwie wariatki obserwują nas z wielkimi uśmiechami na ustach. 
– Hej. Fajnie, że wróciłaś.
Delikatnie przykładam usta do rozgrzanego policzka Sakury, a moje serce przyśpiesza. Czuję słodki zapach perfum zmieszany z naturalnym aromatem jej skóry. Doprowadza mnie do szału. To dla mnie trudne, być tak blisko niej, kiedy moje ciało nie zapomniało jej dotyku. 
– Hej. – Odpowiada prawie szeptem, kiedy się odsuwam i przeraża mnie fakt, że musiałem się do tego zmusić.
– Mama zaprasza na kolację. – Wstaję, prostując plecy.
– Masz chwilę? Chcę z tobą porozmawiać. – Patrzy na mnie intensywnie.
Przez jej spojrzenie robi mi się gorąco, a to bardzo niedobry znak i wiem, że muszę się stąd wydostać.
– Później. – Wysilam się na uśmiech. – Muszę jechać po narzeczoną. – Dodaję, sprawdzając jej reakcję.
Nie widzę żadnej, jedyne co dostrzegam to delikatny uśmiech, który nie zwiastuje nic dobrego. Bardzo dobrze znam ten wyraz twarzy, a to oznacza kłopoty. 
– Dziewczyny. – Saki robi słodką minę. – Zostańcie u mnie na noc, proszę. 
– Chętnie. – Haruno odpowiada z uśmiechem.
– Też zostaję, mamy za dużo do obgadania. – Mówi Ino, wycierając resztki łez z kącików oczu. 
– Zadzwoń do rodziców Sakura, niech przywiozą ci rzeczy. Nie będziesz musiała się wracać do domu. – Saki proponuje z szerokim uśmiechem. 
– Spadam. – Mówię, patrząc na Saki.
Siostra zrywa się z leżaka i mocno mnie obejmuje. 
– Jedź powoli, bez głupich szaleństw, bo nie chcę odwiedzać cię na cmentarzu. – Stwierdza z delikatnym uśmiechem. 
– Spokojnie. – Cicho się śmieję. – Ostatnio bardzo się o mnie martwisz. – Zauważam.
– Przypominam, że niecały tydzień temu uniknąłeś wypadku. – Oskarżycielsko wskazuje na mnie palcem z przymrużonymi oczami. 
– Jestem dobrym kierowcą, więc sobie poradziłem. 
– To nie zmienia faktów. – Burczy pod nosem.
Dziewczyna całuje mnie w policzek i wraca na leżak, a ja idę do domu, zabieram kluczyki od samochodu i po chwili jadę w stronę domu Aiki. Mam do niej tylko piętnaście minut drogi, więc w krótkim czasie docieram pod bramę ogromnej willi. Uchylam okno. 
– Pańska godność? – Pyta strażnik, jakby mnie nigdy tutaj nie widział. 
– Uzumaki Naruto. – Odpowiadam z uśmiechem.
– Proszę jechać. – Mówi, kiedy otwiera bramę.
Zamykam okno i wjeżdżam na ogromną posesję. Dróżka do domu wyłożona jest kostką, a wzdłuż niej stoją lampy. Wszystko razem pięknie się komponuje. Przed domem znajduje się duże kółko, przypominające rondo. W środku stoi fontanna, a wokół niej posadzone są różne kwiaty. Staję prawie pod samym domem, a kiedy gaszę silnik, od razu wysiadam z samochodu. Podchodzę do drzwi i dzwonię dzwonkiem.
– Panienka Arato jest w swoim pokoju, zawołać ją? – Pyta służąca, wpuszczając mnie do środka. 
– Nie trzeba. Zrobię jej niespodziankę. – Mówię z uśmiechem. 
Idę od razu na górę, ale zatrzymuję się przed uchylonymi drzwiami do jej pokoju. Dziewczyna leży na łóżku ze słuchawkami na głowie. Widzę, że rozmawia z kimś na laptopie. Leży odwrócona do mnie tyłem, więc dostrzegam na ekranie jakiegoś mężczyznę.
– Nie, mówiłam ci, że to był błąd. – Wzdycha rozdrażniona. – Nie musisz tutaj przylatywać. Nie rozumiesz co do ciebie mówię? Mam narzeczonego, wbij to sobie do głowy. – Robi chwilową pauzę. – To nie ma żadnego znaczenia, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Proszę cię, zapomnij o tym. – Ze złością zamyka laptopa i zdejmuje słuchawki. 
Ta rozmowa była dość dziwna i dwuznaczna, ale mimo tego pukam w drzwi z uśmiechem na ustach. Nie mam dzisiaj nastroju, żeby o tym myśleć. 
– Proszę. – Mówi cicho, ale się nie odwraca.
Podchodzę do jej łóżka i przy niej siadam. Wyciągam dłoń w stronę narzeczonej i delikatnie głaszczę ją po plecach. 
– Naruto? – Odwraca się z uśmiechem. – Co tu robisz tak wcześnie? – Siada naprzeciwko mnie po turecku. 
– Mam wyjść? – Śmieję się. 
Kobieta dosłownie atakuje moje usta, wdzierając się językiem do środka. Przewraca mnie na plecy, a zaraz potem na mnie siada. Układam dłonie na jej biodrach. Zaczyna się robić naprawdę gorąco, ale kompletnie zbija mnie z tropu, kiedy przerywa pocałunek. 
– Aż tak cieszysz się na mój widok? – Pytam z uśmiechem. 
– Nawet nie wiesz jak bardzo. – Unosi delikatnie kąciki ust do góry, zanim kradnie szybkiego buziaka. 
– Musimy odwołać randkę. – Wzdycham. 
– Dlaczego? – Wydaje się być smutna. 
– Mama zaprosiła na kolację przyjaciół, którzy wrócili z córką do wioski. – Tłumaczę. 
– Och. – Bawi się guzikami mojej koszuli. 
– Rozchmurz się kochanie. – Mówię z uśmiechem. – Jedziesz ze mną, przyjechałem po ciebie. 
Dziewczyna szeroko się uśmiecha i mocno się we mnie wtula. 


Perspektywa Saki
– To musiało być cholernie niezręczne. – Wzdycha Sakura. 
– W chuj. – Mówi Ino. – Sasuke był bardzo zestresowany. 
– Może bał się, że powiesz nie. – Haruno się śmieje. 
– Naruto wydawał się być wyluzowany. – Wspominam wczorajszy wieczór. 
– Dam sobie rękę uciąć, że dobrze się krył. Jest bardzo dobry w tłumieniu uczuć. – Wzdycha Sakura. – Tak jak dzisiaj, przywitał się ze mną tylko dlatego, że tak wypada. Pierdolony dżentelmen. – Uśmiecha się. 
– Dlaczego wasz związek...
– Tego nie było można nazwać związkiem Ino. – Sakura przerywa jej z uśmiechem. – Chodziło tylko o zajebisty seks. 
– Każdy widział jak na siebie patrzycie. Dlaczego nie mogliście po prostu być razem? – Pyta blondynka. 
– Naruto chciał spróbować. – Wzdycha. – Ale ja nie chciałam niczego zmieniać. Bałam się, że wszystko między nami się zepsuje. – Robi chwilową pauzę. –Pieprzona gówniara. – Prycha z uśmiechem. – Byłam taka głupia. – Kręci głową z dezaprobatą. 
– Ta pieprzona gówniara ma jeszcze szansę, żeby to naprawić. – Mówię z uśmiechem. 
– Postaram się. – Unosi kąciki ust delikatnie w górę. 
Sakura zerka na swój telefon. 
– Powinnyśmy się przygotować, zostało nam jakieś pół godziny do kolacji. – Wzdycha, podnosząc się z leżaka. 
– Zostawiłaś u mnie jakieś sukienki Ino, więc nie musisz wracać do domu. Ogarniemy się u mnie w pokoju. – Mówię z uśmiechem, zbierając swoje rzeczy. 
– Świetnie, bo nie miałam nawet na to ochoty. – Blondynka wzdycha. 
Zaraz po chwili wchodzimy do domu, gdzie spotykamy Kazumę.
– Mama już wróciła? – Pytam.
– Tak, rodzice panienek również już tutaj są. – Odpowiada z uśmiechem. – Panienko Haruno, kazano mi to panience przekazać. – Podaje jej plecak. – Sukienka wisi u panienki Saki w pokoju. 
– Super, dziękuję. – Odpowiada z uśmiechem.
Wszystkie idziemy do mojego pokoju, podchodzę do szafy i szukam sukienek dla Ino i siebie. Rzucam blondynce koronkowy komplet bielizny. 
– Ładnie ci w białym. – Puszczam do niej oczko.
– Obrabowałaś sklep z bielizną? – Unosi skąpy zestaw bielizny do góry na jednym palcu.
– Lubię być przygotowana na każdą okazję. – Uśmiecham się.
Wyciągam dla siebie czarną sukienkę z delikatnymi falbankami u dołu, a dla Ino białą, która w biodrach przepasana jest czarnym pasem i nie ma ramiączek, tak samo jak moja. 
– Dziewczyny. – Odwracam się w stronę Sakury, kiedy słyszę jej głos. 
Haruno trzyma w dłoniach czerwoną, prawie transparentną bieliznę i sukienkę w tym samym kolorze, która będzie seksownie odkrywała jej plecy. Górę ma z koronki, z dość sporym dekoltem. 
– To mi się podoba. – Mówię z uznaniem.
– Ino? – Pyta naszej przyjaciółki.
– Jest zajebista. – Odpowiada zachwycona. 
– Krzyczy ‘pieprz mnie’ czy wieje nudą? – Pyta z niegrzecznym uśmiechem. 
– Zdecydowanie ‘pieprz mnie’ – Blondynka się śmieje. 


Perspektywa Naruto
Siedzimy już w samochodzie i jesteśmy prawie na miejscu, w tle leci muzyka. Aika niespodziewanie kładzie dłoń na moim udzie, prowadząc ją wyżej z uśmiechem. 
– Kochanie...
– Tak? – Pyta niewinnie. 
– Dlaczego dzisiaj testujesz moje granice? 
– Nie wiem o czym mówisz. – Uśmiecha się.
Dziewczyna przejeżdża palcem po moim kroczu, a ja odruchowo się spinam. Biorę jej dłoń i odkładam ją na kolano Aiki. 
– Tak lepiej. – Wzdycham, próbując unormować oddech. 
Moja narzeczona trzyma mnie dzisiaj bardzo krótko, nakręca sytuację, a potem przerywa, jakby sprawiało jej to przyjemność. 
Zajeżdżamy na posesję i parkuję samochód przed domem, a kiedy gaszę silnik, wychodzę, żeby otworzyć jej drzwi. Podaję dziewczynie dłoń, za którą chwyta. 
– Uwielbiam, kiedy to robisz. – Uśmiecha się i całuje mnie w usta. 
Zamykam drzwi, splatam ze sobą nasze palce i wchodzimy do domu. 
– Naru! – Krzyczy Saki.
– Przystojniaczek! – Słyszę blondynkę i moją siostrę w tym samym czasie. 
Obydwie powoli schodzą ze schodów, ale mój wzrok mimowolnie wędruje na osobę, która idzie za nimi. Moje serce zaczyna szybciej bić, jakby chciało do niej wyskoczyć. W ustach robi mi się sucho, kiedy widzę jak seksownie wygląda, a myśli mimowolnie błądzą w bardzo złym kierunku, bo zaczynam się zastanawiać co kryje się pod tą sukienką.

Kurwa.

Ten wieczór będzie ciężki, nie tylko przez moją narzeczoną, która nakręca mnie od rana, ale też przez Sakurę, bo wiem, że moje myśli będą ciągle do niej wracać. Podsuwając mi obrazy, które nie są w żadnym wypadku niewinne.
– Witam piękne panie. – Wymuszam uśmiech. 
Słowa wypływają z moich ust z wielkim trudem, bo z każdym krokiem Sakury, zapominam jak oddychać. 
– Cześć Aika. – Ino i Saki mówią prawie jednocześnie, kiedy do nas podchodzą.
– Cześć dziewczyny. – Aika zatrzymuje wzrok na Sakurze. – Kochanie, przedstawisz mi swoją przyjaciółkę? 
– Tak, oczywiście. – Odchrząkuję, bo głos wydaje się być zachrypnięty. – Nasza przyjaciółka, Sakura Haruno. A to jest moja narzeczona, Aika. 
Różowo włosa podchodzi do niej z ciepłym uśmiechem i wyciąga dłoń w jej stronę. 
– Miło cię poznać. – Mówi Aika, chwytając rękę Sakury w swoją. 
– Mogę powiedzieć to samo. – Uśmiecha się tajemniczo.
Sytuacja wydaje się być napięta, ale nie wiem, czy między dziewczynami, czy może między Sakurą, a mną. To jest frustrujące, że moje ciało tak bardzo reaguje, domagając się jej dotyku, kiedy stoi tak blisko mnie. 
– Kochani, niedługo podadzą kolację. – Mówi mama, która się do nas zbliża. – Sakura kochanie, jesteś tutaj cały dzień, a jeszcze się dzisiaj nie widziałyśmy. – Otwiera ramiona z szerokim uśmiechem, a Sakura się w nią wtula. 
– Bo cały dzień szlajasz się po wiosce z wszystkimi ciotkami. – Żartuje z uśmiechem, kiedy odsuwa się od mamy. – Tęskniłam ciociu. 
– Ja za tobą też kochanie. To wina twojej mamy, wszędzie chciała dzisiaj iść, wzięło ją na wspomnienia. 
– Nawet się nie dziwię. – Sakura odpowiada z uśmiechem. 
– Witaj Aika. – Mama zamyka ją w krótkim uścisku. 
– Miło panią widzieć. – Odpowiada moja narzeczona. 
– Chodźcie do stołu. 
Wszyscy idziemy za mamą, kierując się do salonu. Zawieszam wzrok na seksownie odkrytych plecach Sakury, wyobrażając sobie na nich moje usta i czerwone ślady, które mógłbym tam zostawić. Od razu karcę się za te głupie myśli, ale to nic tak naprawdę nie daje, bo wciąż krążą po mojej głowie. Dlaczego musiała ubrać się tak jak lubię? Robi to specjalnie? Sama jej obecność mąci mi w głowie, nawet nie zauważam momentu, kiedy siada obok mnie przy stole.
– Jesteś może wolna Sakura? – Mój brat pyta z uśmiechem. – Jesteś jeszcze piękniejsza niż wcześniej.
– Konosuke, to tylko trzy lata. – Delikatnie unosi kąciki ust do góry, nawet tak prosty gest wydaje się teraz zbyt pociągający. 
– Które zrobiły swoje. To jak? – Puszcza do niej oczko 
– Nie masz szans. – Dziewczyna przechyla delikatnie głowę w lewą stronę z zaczepnym uśmiechem. Wskazujący palec Sakury wodzi po okrągłym rancie szklanki. 
– Oczywiście, że nie mam. – Konosuke wzdycha. 
– Cieszę się, że wróciłaś. – Mówi Haruto. – Bez ciebie było jakoś nudno i cicho. 
– Słyszałam, że jesteś już zajęty. – Mówi do niego z uśmiechem. 
– Dobrze słyszałaś. – Haruto całuje wierzch dłoni Saki. – Lepszej dziewczyny nie mógłbym sobie wymarzyć. 
– Oczywiście, jest najlepsza. – Sakura puszcza oczko do mojej siostry. 
Nalewam sobie szklankę wody, którą wypijam duszkiem. 
– Możemy porozmawiać? Czy wymyślisz nową wymówkę? – Szepcze do ucha.
Moje ciało się spina, kiedy czuję jej ciepły oddech na swojej skórze, a po plecach przechodzą niechciane dreszcze. 
– Teraz? – Mój głos jest zachrypnięty. 
– Teraz. – Powtarza, wciąż będąc tak blisko mnie. 
Kładę dłoń na kolanie Aiki, żeby zwrócić na siebie jej uwagę.
– Zaraz wrócę kochanie, Sakura ma do mnie jakąś sprawę. – Mówię z uśmiechem. 
– W porządku. – Moja narzeczona całuje mnie w usta.
Wstaję, z grzeczności odsuwam Sakurze krzesełko i prowadzę ją do gabinetu mojego ojczyma, a kiedy wchodzimy do środka, zamykam za nami drzwi. 
– Nic się nie zmieniło. – Dziewczyna rozgląda się po pomieszczeniu z dziwnym uśmieszkiem. 
Mimowolnie przypominam sobie każdą chwilę, którą razem tutaj spędziliśmy. Mijam Sakurę, kierując się w stronę biurka. Opieram się o nie dolną częścią pleców i krzyżuję ramiona na klatce piersiowej. 
– O co chodzi? – Pytam. – O czym chcesz rozmawiać? 
Haruno skupia swoje spojrzenie na mnie, a moje ciało oblewa fala gorąca, kiedy robi to tak intensywnie. Piękne, szmaragdowe tęczówki dziewczyny sprawiają, że zaczynam się w nich gubić. Staje niebezpiecznie blisko, naruszając moją bezpieczną przestrzeń. Mam ją dosłownie na wyciągnięcie ręki, a to testuje resztki samokontroli, którą jeszcze posiadam. Czuję jej zapach, co doprowadza moje wszystkie zmysły do szału. Jest jak magnes, który mnie przyciąga. W powietrzu unosi się napięta atmosfera.
– Jak długo? – Pyta z uśmiechem. 
– Jak długo co? – Jestem zdezorientowany. 
– Jak długo będziesz to ciągnął? – Ponawia pytanie, ale ja dalej nie rozumiem o co dokładnie jej chodzi.
– Ciągnął co? – Wzdycham. 
– Złoszczenie się na mnie za coś, na co nie miałam wpływu. 
– Nie miałaś wpływu? – Z rozbawieniem kręcę głową. – Może na wyjazd nie miałaś wpływu, ale na resztę miałaś.
– Przestań, po trzech latach powinno ci już przejść. – Podchodzi jeszcze bliżej. 
– Byłem w tobie zakochany, a ty nawet nie dałaś nam cholernej szansy. Kurwa, Sakura. Nawet się nie pożegnałaś. – Wyrzucam z siebie. 
– Byłam gówniarą, nie wiedziałam czego chcę. Nie pożegnałam się, bo bałam się, że jeśli to zrobię, będę chciała zostać, a to złamałoby mi serce, bo wiedziałam, że muszę wyjechać. 
– I to cię tłumaczy? – Pytam wściekły.
Kręcę z niedowierzaniem głową i spuszczam ją w dół. Biorę głębszy oddech, żeby się uspokoić, zanim wracam wzrokiem do jej oczu z delikatnym uśmiechem. 
– Nie ważne, zapomnij. Ja też to zrobię i możemy być przyjaciółmi. 
Mam już naprawdę dosyć ciągłego wściekania się, kiedy tylko ją widzę. Naprawdę chcę spróbować zapomnieć i czuć się przy niej lepiej, bo wiem, że nie zamierza opuszczać wioski, więc będę ją widywał bardzo często. 
Sakura niegrzecznie się uśmiecha, wyciągając dłoń w moją stronę, a ja zamieram, kiedy opuszkami palców przejeżdża po moich włosach. Wodzi wzrokiem za każdym swoim ruchem. Czuję jej delikatny dotyk na mojej lewej brwi. Przymykam oczy, bo to robi się zbyt intensywne. Mój oddech jest płytki, kiedy kieruje palce na moją skroń, docierając do policzka. Czuję mrowienie w miejscach, gdzie mnie dotyka, a po kręgosłupie przechodzą ciarki, które są ekscytujące. Zaciskam dłonie na biurku, bo wodzi palcem po moich ustach. Chcę to przerwać, powinienem, ale nie mogę, bo moje ciało domaga się jej dotyku, doskonale go pamięta, dlatego w napięciu czeka na dalszy rozwój sytuacji. Palec Sakury powoli wędruje wzdłuż odkrytej klatki piersiowej, a zatrzymuje go dopiero na zapiętym guziku koszuli. Dziewczyna ciężko wzdycha, jakby sama wstrzymywała oddech. 
– Tylko widzisz, mamy problem Naruto. – Wraca spojrzeniem do moich oczu.
Przygryza dolną wargę, a to sprawia, że sam chciałbym to zrobić. Ten gest rozpala coś niebezpiecznego w dolnej części mojego brzucha, pragnę jej. Tak bardzo, że nie mogę skupić się na niczym innym. 
– Bo ja nie chcę być twoją przyjaciółką. – Uśmiecha się seksownie. 
Każdy oddech wydaje się gęstszy, jakby powietrze między nami było naładowane dziwną energią. Słowa Sakury powodują, że moje serce przyśpiesza. Patrzy na mnie z dziwnym, niegrzecznym błyskiem w oku, a to oznacza same kłopoty. 



******


Ohayo! Witajcie misiaczki! Długo nie było tu żadnego posta, dlatego w między czasie podczas pisania notki głównego opowiadania postanowiłyśmy, że napiszemy Wam jakiegoś One-Shota. Mamy nadzieję, że się podobał i Was nie zawiodłyśmy. Przepraszamy, że to nie rozdział głównego opowiadania, ale musimy w niego włożyć dużo więcej pracy. Jakie odczucia po przeczytaniu tej części One-Shota? Podobał się Wam, a może odwrotnie? Napiszcie w komentarzach. A i jeszcze jedno Jedziemy do FRANCJI!! Niech polska nadal tak dobrze gra, a nawet i lepiej :) Pozdrawiamy serdecznie Paula i Patty. 

11 komentarzy:

  1. Dziewczyny zauważyłem że są prawie ci sami bohaterowie co w innym opo.
    ile wam zajmuje czasu na napisanie takich długich rozdziałów??
    czekam na next, Kocham Was dziewczyny ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bohaterowie są Ci co w głównym opowiadaniu i dożuceni wymyśleni :) Te wszystkie imiona Japońskie okropnie się ze sobą zlewają :/ Hmm, ile nam zajmuje napisanie rozdziału? Chyba większa część dnia bez szkoły :D Dlatego czasem trudno coś napisać jak w szkole nawał nauki xd :D Ps; My też Was wszystkich Kochamy i dziękujemy, że jesteście <3 :*

      Usuń
    2. Patty Kochanie. Prowadzisz z siostrą fajnego bloga. szkoda ze macie duzo roboty w szkole i macie malo czasu tez dla siebie. no ale szkola najwazniejsza. Czekam na notkę i życzę dużo weny.
      też Cię Kocham kochanie <33

      Usuń
  2. Hej :D Dziewczyny kiedy nowy rozdział ^^ . Zacząłem czytać wasz blog przed wczoraj i już wszystko przeczytałem , strasznie się wkreciłem :D czekam na nexta !! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha naprawdę miło się czyta takie komentarze :) Na nowy rozdział będziecie musieli troszeczkę poczekać ;)

      Usuń
    2. Wiecie jak to jest ^^ Seria Naruto dobiega końca , ciężko jest znaleźć teraz tak świetne opowiadanie i dalej kontynuowane , tez wiem jak ciężko zorganizować sobie czas , sam jestem w liceum i do tego w maturalnej klasie , lecz wierze ze dacie rade :d , razem napewno będziecie wymyślały super rozdziały ( liczy przynajmniej na 200 ) :D , życzę wam dużo weny dziewczyny , Pozdrawiam i przesyłam całusy z pod Warszawy ^^ :D

      Usuń
  3. Hej dziewczyny :D osobiście rozdział ciekawy i trzymający w napięciu. Już nie mogłam doczekać się spotkania narusaku:D. Ahh, ile emocji, boże.
    Hmm, nie gniewamy się za napisanie one shota zamiast notki. Wręcz przeciwnie, bym powiedziała:*.
    Zapowiadają się romanse, wali na kilometr.
    Ta narzeczona Naruto go zdradziła, nie? Od samego początku jej rozmowy przez telefon, wiedziałam, że w Francji nie była wierna Naruto (oczywiscie to tylko moje nędzne przypuszczenia xd.
    Brakuje mi w tym opowiadniu hentai'a jakiegoś. Pojawiło się na tym blogu zaledwie 2-3 razy, ale było bardzo dobre. Nie, żebym was zmuszała, ale bardzo miło by było, jakbyście napisały. Uprzedzając, rozumiem, jeśli nie macie do tego warunków.
    (chodzi mi tu o strach, ze ktos z rodziny wejdzie na komputer, poczyta i jest klapa, albo przypadkowo natknie sie na zeszyt z bloga).
    Alee, wracając! Notka mnie zadowoliła i na tą chwilę czuję się zaspokojona..
    Ale pamiętajcie, że mój głód szybko powraca:D
    Błędów nie wyłapałam, zresztą jak zawsze,hehehee
    No nic, życzę wam weny, dobrych wyników w nauce, udanej podróży i maaaaaaasę czasu:))):*

    Buziaki:*:)

    OdpowiedzUsuń
  4. sztooos !!!
    Jezu chce wiecej, mega mnie zaciekawiłyście.
    Tak czułam , ze ta narzeczona Naruto jesT podejrzana.
    Sakurka szybko do akcji wkroczyła widze, już się nie mogę doczekac dalszych części a zapowiada sie świetnie
    życze weny i Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Witajcie dziewczyny.Na wstepie napisze jedno slowo: GENIALNE ! Tylko to mi przychodzi do glowy po przeczytaniu tej notki. Juz na samym poczatku cos czulem ze ta narzeczona Naruciaka podejrzana :P A Sakurcia jak ktos wyzej wspomnial szybko wkroczyla do akcji co mnie cieszy jak rowniez to ze Narutek nie moze sie powstrzymac :D Dobra troche przynudzilem takze nie przynudzam tylko zycze weny i czekam z niecierpliwoscia na next one-shota. Pozdrowienia dziewczeta :)

    PS.Czekam rowniez na jakies hentai NaruSaku :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wowoowowowo piękne tooo sakurka taka ostra :3!!!!! Booozzzie doczekałem się cudownego. One shota!!!! Cudeńko zarąbistości!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. http://the-pain-of-the-soul.blogspot.de/?m=1
    dziewczyny wejdzie i przeczytajcie.

    OdpowiedzUsuń