piątek, 14 listopada 2014

One Shoot : Część 4

Po wczorajszej nocy nie mogłem spać, więc wstałem dzisiaj wcześniej. Ogarnąłem się do pracy i wyszedłem, nawet nie budząc Sakury. Dziewczyna dała mi dodatkowe klucze od mieszkania, a dzięki temu mogłem ją tam zostawić bez żadnych wyrzutów sumienia i obaw, że ktoś sobie tam wejdzie i zrobi jej krzywdę. Aktualnie siedzę w swoim gabinecie, patrząc na widok za oknem, próbuję pozbierać myśli po tym, co się wydarzyło. Powaga sytuacji dopiero zaczyna do mnie docierać. To już nie był zwykły pocałunek, który można tłumaczyć na wiele sposobów. Uprawialiśmy seks, a to jest dużo bardziej skomplikowane. Skłamałbym, jeśli powiedziałbym, że tego nie chciałem. Chciałem, cholernie chciałem i chcę więcej. Ta kobieta jest jak narkotyk, od którego człowiek się uzależnia, a kiedy spróbowałem jej raz, pragnę zrobić to ponownie. Zaczyna mnie to przerażać, bo do tej pory Kimiko była tą jedyną, a teraz w moim życiu pojawiła się Sakura. Ostatnia noc ostro namieszała mi w głowie. Wiem, że to nie miłość, na to jest zdecydowanie zbyt wcześnie, ale Haruno mi się podoba. Tak bardzo, że nie mogę przestać o niej myśleć. 
Przecieram zmęczoną twarz dłońmi, kiedy słyszę pukanie do drzwi. Siedzę sam pewnie już od dobrych dwóch godzin. 
– Proszę. – Wołam, prostując plecy w wygodnym fotelu.
Drzwi powoli się otwierają, a wzrok mimowolnie wędruje na seksowne, długie nogi. Potem zauważam czarną spódniczkę, opinającą jędrne pośladki i białą koszulę, delikatnie powiewającą z każdym zgrabnym ruchem bioder. Na ustach błąka się uśmiech, nie jest skrępowana. Podchodzi do biurka i stawia na nim kawę.
– Mogłeś mnie obudzić. – Mówi w końcu, z rozbawieniem patrząc w moje oczy.
– Poszłaś późno spać. –Odchrząkuję, kiedy słyszę delikatną chrypkę w głosie. – Poza tym, przecież pozwoliłem wam przyjść później.
– Dlaczego tak wcześnie wstałeś? – Pyta, siadając na krześle naprzeciwko mnie. Powolnym ruchem zakłada nogę na nogę, a ja jak idiota bacznie ją obserwuję.
– Nie mogłem spać. – Odpowiadam. 
Mimowolnie skanuję wzrokiem jej całe ciało, naprawdę wygląda seksownie, trudno mi się skupić w towarzystwie Haruno, zwłaszcza po wczoraj. 
– Znowu za dużo myślałeś? – Pyta, tym razem przejęta.
– Może. – Wzruszam ramionami. Naprawdę nie chcę, żeby się martwiła.
– Naruto – zaczyna delikatnie – to co się stało... niczego między nami nie zmienia. Tak jak mówiłam, chciałam tego, więc przestań o tym myśleć. Niczego od ciebie nie oczekuję. – Zapewnia z uśmiechem. – Ty wykorzystałeś mnie, a ja ciebie. 
– Nie czujesz się niekomfortowo? Jestem twoim szefem. 
– To był tylko seks. – Odpowiada. – Nie czuję się niekomfortowo, jestem dużą dziewczynką. – Uśmiecha się.
– Stwarzam sobie problemy, których nie ma. – Wzdycham.
Widzę to po niej, ona naprawdę zachowuje się jakby nic się nie stało. Nie jest zła, nie czuje urazy. Kobieta wydaje się być zrelaksowana i zadowolona, a ja przez głupie myśli dodaję sobie tylko dodatkowych zmartwień. Czuję się jak totalny kretyn.
– Dokładnie. – Poszerza uśmiech.
– Przepraszam. – Wzdycham.
– Nie masz za co. – Wzrusza ramionami. – Przyniosłam ci kawę, na pewno jej potrzebujesz po nieprzespanej nocy. – Patrzy rozbawiona. – Dzwonił klient, chciałby się z tobą spotkać w sprawie zakupu samochodu. Jakaś gruba ryba, bo prosił o spotkanie z szefem, Sasuke jest zajęty, więc pada na ciebie. Umówić spotkanie na siedemnastą? 
– Tak, spotkam się z nim. – Odpowiadam. 
– W porządku. – Wstaje z fotela, a mój wzrok mimowolnie biega po jej ciele. 
– Naruto? – Mówi z niegrzecznym uśmiechem.
– Mhm? – Mruczę w odpowiedzi. 
– Przestań tak na mnie patrzeć. – Odpowiada, układając dłonie na moim biurku. Pochyla się do przodu. 
– Jak? – Pytam, patrząc w jej oczy. 
Dziewczyna przygryza dolną wargę, hamując uśmiech. 
– Jakbyś chciał mnie pieprzyć. 
Jej głos jest spokojny, opanowany. Jakby to co przed chwilą powiedziała było zupełnie normalne, a mi robi się gorąco, bo wyobrażam sobie rzeczy, które nie powinny mieć miejsca. Z głębokim westchnięciem układam łokcie na blat i chowam twarz w dłoniach.
– Nie robię tego specjalnie. – Mamroczę. 
– Wiem. – Słyszę jej rozbawiony ton głosu. – Ale to tylko sprawia, że sama mam ochotę na to, żebyś to zrobił.
Przez ton głosu, którym to mówi, robi mi się gorąco, a serce zaczyna mocniej bić, kiedy myśli stają się zbyt realne. Unosząc głowę do góry, widzę jej intensywne spojrzenie i powagę w oczach, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że mówi prawdę. Ona też tego chce. Znowu czuję te cholerne napięcie między nami i wiem, że nie zniknie dopóki jej nie dotknę, tak jak wczoraj. 
– Cześć młotku, pukałem, ale chyba nie słyszałeś. 
Walkę na spojrzenia przerywa Sasuke, który wchodzi do gabinetu. Sakura odpycha się od biurka z zadziornym uśmiechem, ale jej wzrok wciąż wwierca się w moje oczy.
– Umówię klienta. – Odzywa się jako pierwsza. – Jeśli będziesz czegoś potrzebował... jestem do dyspozycji. 
Sakura wychodzi z biura, a ja czuję, że w końcu mogę normalnie oddychać. 
– Co tu się dzieje? – Pyta roześmiany, siadając na fotel, który wcześniej zajmowała kobieta. 
Wzdycham głęboko, chowając twarz w dłoniach, bo nie jestem w stanie powiedzieć tego co chcę, patrząc mu w oczy.
– Uprawialiśmy seks. – Mamroczę w dłonie. 
– O kurwa. 
– No. – Odpowiadam krótko.
– Wczoraj? – Pyta.
– Mhm. – Odpowiadam, unosząc głowę do góry.
– Jak było? – Sasuke patrzy na mnie z uśmieszkiem. 
– Tak dobrze, że nie mogę przestać o tym myśleć. – Wyznaję.
– A jak ona się z tym czuje? – Pyta.
– Sakura zachowuje się jakby wszystko było normalnie. 
– To chyba dobrze, nie? Przynajmniej nie ma między wami zgrzytów. – Wzrusza ramionami. 
– To nie zmienia faktu, że czuję się jak palant, pomimo, że spływa to po niej jak po kaczce. 
– Za dużo myślisz młotku. Skoro zachowuje się normalnie to znaczy, że wszystko jest w porządku. 
– Najgorsze jest to, że jak ją widzę to chcę to zrobić jeszcze raz. – Wzdycham. – Przecież wciąż jestem żonaty. Moja sytuacja jest skomplikowana Sasuke. Dalej kocham Kimiko, a jednak coś mnie ciągnie do Sakury i nie mogę przestać o niej myśleć. To jest pojebane. 
– Może twoja miłość do żony nie jest już tak silna jak kiedyś, zwłaszcza, że dowiedziałeś się o zdradzie. – Wzrusza ramionami. – Oddaliliście się od siebie dawno temu, mnie to nie dziwi, że jesteś zainteresowany inną kobietą. 
– Jestem skołowany. – Przyznaję. 
– To jest zrozumiałe. – Odpowiada z uśmiechem. – A Sakura jest naprawdę piękną kobietą. Wcale nie jestem zaskoczony, da się wyczuć, że coś między wami jest. – Śmieje się. 
– Powiedziała, że niczego ode mnie nie oczekuje. 
– Bo rozumie twoją sytuację. – Wzrusza ramionami. – Skoro jej to nie przeszkadza to baw się z nią ile chcesz. – Uśmiecha się.
– Jesteś okropny. 
– Wcale nie. Ona jest wolna, ty też jesteś w jakimś stopniu wolny, bo do żony nie zamierzasz wracać. Jak jesteście na siebie tak napaleni to korzystajcie z życia. 
Słowa Sasuke sprawiają, że naprawdę zaczynam o tym myśleć, może mój przyjaciel ma rację i może, to nie jest tak złe jak mi się wydaje. Skoro widzę, że Sakura wydaje się być chętna, dlaczego jako jedyny mam się powstrzymywać? Zwłaszcza, że ciągle o niej myślę? 

***

Wychodzę z gabinetu, żeby rozprostować trochę kości przed spotkaniem z klientem, którego umówiła Sakura. Podchodzę do biurka Ino, ale nigdzie nie widzę różowo włosej. Moja przyjaciółka siedzi wpatrzona w jeden punkt, podpierając głowę na dłoni.
– Jak się czujesz mała? – Pytam z uśmiechem, stając naprzeciwko niej. 
– Głowa mi pęka, nawet tabletki nie chcą pomóc. – Marudzi.
– Idź do domu, Sasuke na pewno sobie poradzi. – Mówię z uśmiechem. 
– Poczekam na niego, mówił, że skończy za pół godziny. Dlaczego zawsze jestem taka głupia?  – Marudzi, chowając twarz w splecione ramiona, leżące na biurku. 
– Każdy czasami ma chęć wyluzować. – Uśmiecham się, głaszcząc ją po głowie. – Nie jesteś głupia. 
– Zawsze powtarzam, że nie będę piła, a potem i tak robię odwrotnie. – Wzdycha.
– Każdy tak robi, nie jesteś jedyna. – Śmieję się.
Przyciągam fotel na kółkach i siadam naprzeciwko niej. 
– Właśnie, chciałem cię o coś spytać.
Dziewczyna unosi głowę. Twarz ma zmęczoną, jakby w ogóle nie spała, a podkrążone oczy tylko mocniej utwierdzają mnie w przekonaniu, że właśnie tak było. 
– O co chodzi? – Pyta, w pełni skupiając swoją uwagę na mnie. 
– Co jej wczoraj powiedziałaś? 
– Wczoraj? – Pyta z uśmiechem.
– No, wyszeptałaś jej coś do ucha. – Pocieram nerwowo kark. 
– Żeby się zachowywała. – Mówi z zadziornym uśmiechem. 
– Tylko tyle? – Pytam obojętnym tonem głosu. 
– Aż tyle. – Uśmiecha się. – Sakura się nie kontroluje i robi co chce po alkoholu, a wiedziałam, że ma na ciebie ochotę, dlatego kazałam jej się zachowywać. 
– Ma na mnie ochotę? – Powtarzam, rozpinając guzik koszuli, kiedy robi mi się gorąco. 
– Jesteś w jej typie. – Wzrusza ramionami. – I wiem, że mnie wczoraj nie posłuchała. – Mówi z uśmieszkiem. 
– Wiesz? – Pytam, czując jej intensywny wzrok na sobie. 
Czuję, że się duszę, więc rozpinam kolejny guzik, próbując złapać więcej powietrza w płuca. 
– Powiedziała mi. – Mówi z uśmiechem. 
– To twoja przyjaciółka, nie jesteś na mnie zła? – Wzdycham.
Blondynka łapie moją dłoń z uśmiechem. 
– A ty jesteś moim przyjacielem. – Odpowiada z czułym spojrzeniem. – To nie jest moja sprawa, czy się pieprzycie. Jesteście dorośli, dokładnie wiecie co robicie i skoro żadnemu z was to nie przeszkadza, to mi też nie. – Wzrusza ramionami. 
– Bałem się jak zareagujesz. – Mówię z uśmiechem.
– Niepotrzebnie. – Odpowiada. – Wiem, że ci się podoba i wiem też, że nie chcesz jej skrzywdzić, a ona rozumie twoją sytuację i skoro się zdecydowała na seks, jestem pewna, że wie w co się wplątała. 
Naszą rozmowę przerywa winda, której drzwi po chwili się otwierają. W środku stoi uśmiechnięta Sakura z jakimś młodym, przystojnym facetem, który obejmuje jej talię. Podnoszę się z miejsca, prostując plecy. 
– Naprawdę się nie spodziewałam, że chodzi o ciebie . – Wychodzi z windy, a facet trzyma dłoń na dolnej części jej pleców. Zdecydowanie zbyt nisko. 
– Świat jest mały piękna. – Odpowiada z uśmiechem, nie spuszczając wzroku z jej twarzy. – Ale muszę ci pogratulować, z tego co wiem, nie łatwo dostać tutaj pracę.
– Dziękuję. – Uśmiecha się słodko. – Naruto. – Zwraca się do mnie, kiedy mnie zauważa. – Poznaj Isao. To klient, z którym masz spotkanie. 
Zmuszam się do uśmiechu, bo wcale nie jestem zadowolony, widząc jego dłoń na jej ciele. Co się do cholery ze mną dzieje? Przecież nie mogę się o to wściekać, nawet nie jesteśmy razem. Wyciągam dłoń w jego stronę.
– Uzumaki Naruto, miło pana poznać. 
Chłopak łapie moją dłoń, odsuwając się tym samym od Sakury, co sprawia, że czuję się spokojniejszy. 
– Hoshitsuki Isao. – Mówi z uśmiechem. – Podziwiam wszystko co wychodzi z pańskiej firmy i bardzo się cieszę, że dał mi pan szansę na spotkanie. 
– Mam nadzieję, że Pana nie zawiodę. – Mówię z uśmiechem. – Przejdziemy do mojego gabinetu? – Pytam. 
– Oczywiście. – Odpowiada, krótko patrząc na Sakurę.
Bez słowa prowadzę mężczyznę do środka, ale zatrzymuje mnie głos Haruno.
– Podać kawę? – Pyta z uśmiechem. 
– Chętnie się napiję jeśli to nie problem. – Mówi mój gość.
– Ja też poproszę. – Odpowiadam, otwierając drzwi.
– Jasne, zaraz podam.
Wchodzę z nim do gabinetu i siadam na fotelu przy biurku, dłonią wskazuję wolne miejsce naprzeciwko mnie, a kiedy mężczyzna siada, wyciągam katalog z nowymi, luksusowymi modelami naszych samochodów. 
– Jaki model dokładnie pana interesuje? – Pytam z uśmiechem. – Coś sportowego czy może limuzyna? 
– Szczerze mówiąc jestem pod wrażeniem sportowego modelu z tego roku. – Odpowiada podekscytowany. – Wiem, że ciężko go dostać nowym klientom, ale jestem gotowy zapłacić każdą cenę, żeby go mieć. 
Sakura wchodzi do biura z dwoma kawami. Widzę jak ją obserwuje, błądzi wzrokiem po jej ciele jakby wiedział, co dokładnie skrywa się pod warstwą ubrań, a mi zaczyna to przeszkadzać. Bardziej niż powinno. 
– Każdą cenę? – Pytam zaskoczony, unosząc brew w górę.
Sakura stawia przed nim kawę, pochylając się delikatnie do przodu.
– Każdą cenę. – Powtarza z uśmiechem, nie spuszczając wzroku z jej tyłka. 
Czuję dziwną niechęć skierowaną w jego kierunku i nieodpartą chęć przywalenia mu w gębę. Muszę się naprawdę kontrolować, żeby tego nie zrobić. Co ta kobieta ze mną zrobiła? Wystarczyła jedna noc, żeby zawrócić mi w głowie. Moje myśli stają się chaotyczne, bo pojawia się gorączkowa walka między bezsilnością i zazdrością. To jest właśnie to, co czuję, cholerna zazdrość. Jestem bezsilny, bo patrzy na kobietę, której sam pragnę i wiem, że nie mam prawa nic mu za to zrobić ani w żaden sposób zareagować. Czuję dziwny ścisk w brzuchu, a serce bije szybciej, kiedy wygłodniałym wzrokiem wodzi po ciele Sakury. Zaciskam dłoń, leżącą na oparciu fotela, żeby trochę się uspokoić.
– Proszę przejrzeć katalog, jeśli nic innego nie wpadnie panu w oko, zgodzę się przedyskutować temat zakupu sportowego modelu z tego roku. – Odpowiadam w miarę opanowany. 
– Potrzebujesz czegoś jeszcze? – Pyta Sakura. 
– Nie. – Mówię z uśmiechem. – To wszystko. 
– W porządku. – Odpowiada, zanim opuszcza biuro.
Mężczyzna popija kawę i z zachwytem przegląda katalog, który ode mnie dostał, a ja patrzę znudzonym wzrokiem za szybę przy drzwiach, obserwując jak Ino i Sasuke zbierają swoje rzeczy. Żegnają się z Sakurą, a później wychodzą, zostawiając ją samą. 
– Szczerze mówiąc podoba mi się wszystko co tutaj jest. – Odrywa moją uwagę, dlatego z powrotem przenoszę na niego wzrok. – Ale w dalszym ciągu upieram się przy pierwszym wyborze.
– W porządku. – Wysilam się na uśmiech. – Wersja podstawowa czy premium? 
– Oczywiście, że premium. – Mówi podekscytowany. 
Biorę kartkę i długopis, zapisując wszystkie rzeczy, których potrzebuję. 
– Kolor lakieru i obicia skór w środku? 
– Niebieski w macie, skóry chcę czarne. 
– W porządku. – Notuję z uśmiechem i podsuwam mu kartkę. – Proszę zapisać bezpośredni numer telefonu i adres mailowy, żebym mógł wysłać kosztorys. 
– Mówi pan poważnie? – Pyta zaskoczony.
– Oczywiście. – Uśmiecham się. – Widzę, że dobrze zna się pan z Sakurą, więc zrobię wyjątek. 
Może to nie jest w porządku i wiem, że nie powinienem tego robić, ale liczę na to, że mężczyzna w jakiś sposób puści parę z ust i dowiem się, co ich tak naprawdę łączy. Przecież jej nie zapytam, bo będzie mi głupio, że interesuję się tym bardziej niż powinienem. 
– Chyba muszę jej za to podziękować. – Mówi z uśmiechem, zapisując informacje, o które prosiłem na kartce.
– Długo się znacie? – Pytam obojętnie, klikając w komputerze cokolwiek, żeby myślał, że jestem zajęty. 
– Będzie pewnie jakieś trzy lata. – Mówi z uśmiechem, unosząc wzrok w górę, jakby się nad czymś zastanawiał. – Tak właściwie to cztery, zapomniałem dodać rok, kiedy byliśmy razem. 
Z trudnością utrzymuję delikatny uśmiech na twarzy. Była jego dziewczyną, a to oznacza, że mają wspólną przeszłość, dlatego nie krępował się, kiedy na nią patrzył. 
– Rozumiem. – Odbieram od niego kartkę. – Na razie mam wszystko czego potrzebuję, ja albo ktoś z firmy skontaktuje się z panem jeśli będziemy potrzebować więcej informacji. 
Mężczyzna wstaje z uśmiechem, więc robię to samo. Wyciąga dłoń w moją stronę, dlatego ją chwytam.
– Dziękuję, jestem naprawdę szczęśliwy. 
– Mam nadzieję, że samochód się panu spodoba. – Mówię z uśmiechem, wycofując rękę. 
– Jestem tego pewny. – Odpowiada podekscytowany. – Dobrze, będę się zbierał. Do zobaczenia. 
– Do zobaczenia. – Odpowiadam.
Z ciężkim westchnięciem siadam na fotel, dopijając resztki kawy. Odstawiam obydwa kubki na brzeg biurka i spoglądam przez szybę, obserwując mężczyznę, podchodzącego do Haruno. Sakura się uśmiecha, kiedy coś do niej mówi. Dziewczyna zamienia się z nim miejscem i teraz to ona stoi odwrócona do mnie tyłem, więc nie widzi, że na nią patrzę. Mężczyzna ją obejmuje, gładząc jej plecy, ale ręką zjeżdża zbyt nisko aż dociera do tyłka. Zaciskam szczękę i mocniej wciskam plecy w oparcie fotela, zamykając oczy. Nie mogę na to patrzeć, bo nie chcę się wkurzać. 
– Zmęczony? – Pyta Sakura, wchodząc do gabinetu.
Ton głosu ma ciepły, owiany pewną troską.
– Zaczęła boleć mnie głowa. – Odpowiadam, otwierając oczy.
– Kac? – Pyta z uśmiechem.
Wyciągam z biurka blaszkę proszków przeciwbólowych i wyciskam jedną tabletkę na dłoń. Wstaję z fotela, żeby podejść do stoliczka przy kanapie. Nalewam wody do szklanki i popijam tabletkę.
– Nie, rano dobrze się czułem. To raczej przez to, że się nie wyspałem.
Podchodzę do Sakury, która siedzi na moim biurku z jedną nogą założoną na drugą. Może nie robi tego specjalnie, ale mnie prowokuje. Staję w bezpiecznej odległości, ale nawet to nie pomaga, żeby przestać myśleć o tym, co chcę z nią robić, bo wygląda naprawdę seksownie. 
– Znowu to robisz. – Mówi z uśmiechem, opierając się na dłoniach, które są za jej plecami. 
– Co robię? – Pytam głupio. 
– Gapisz się. – Odpowiada, odpinając jeden guzik koszuli.
Robi mi się gorąco, a serce zaczyna bić mocniej, kiedy widzę kawałek białego, koronkowego stanika. 
– Przeszkadza ci to? – Pytam, nie mogąc oderwać wzroku od nowo odkrytej skóry.
– Zależy. – Mówi z niegrzecznym uśmiechem.
– Od czego?
Unoszę wzrok, napotykając jej intensywne spojrzenie i od razu wiem o czym myśli. Widziałem już ten żar w szmaragdowych tęczówkach. 
– Od tego, czy zamierzasz coś z tym zrobić czy nie. 
Powoli odpina drugi guzik. Robi się niebezpiecznie i intensywnie, przez co nie mogę pozbierać myśli. 
– Sakura... – Wzdycham. 
– Przecież widzę, że mnie chcesz. Nie było wczoraj fajnie? Nie podobało ci się? – Pyta z zadziornym uśmiechem. 
Zna odpowiedź, a jednak chce usłyszeć to z moich ust. 
– Podobało mi się. – Wzdycham, nie zauważając, że się do niej zbliżam. – Aż za bardzo. 
Układam dłonie na biurku, zamykając jej ciało między moimi ramionami. 
– Na co więc czekasz? – Pyta cicho z uśmiechem. – Pocałuj mnie. 
Jak zahipnotyzowany robię o co prosi. Przejeżdżam językiem po dolnej wardze Sakury, a kiedy rozchyla usta, wdzieram się do środka. Kobieta próbuje mnie zdominować i czuję jak się uśmiecha, bo zupełnie jej to nie wychodzi. Z mocno bijącym sercem staję między nogi różowo włosej, wślizgując dłonie pod koszulę i układając je na nagich biodrach. Przysuwam ją bliżej siebie, chcąc poczuć ciepło, które od niej bije. Z pocałunkami schodzę na odkrytą szyję, zasysając rozgrzaną skórę. Kobieta krzyżuje dłonie za moją głową, ciągając delikatnie za włosy. 
– Myślę o tym od rana. – Dyszy w moje ucho.
Gorący oddech kobiety odbija się o moją skórę, sprawiając, że budzi się we mnie ogromne pożądanie. Muszę ją mieć, bo nie wytrzymam tego napięcia, które między nami jest. 
– Nie umiem się powstrzymać, kiedy cię widzę. – Szepczę. 
Mój oddech jest przyśpieszony, a serce wariuje, totalnie gubiąc swój rytm. 
– To tego nie rób. – Mówi z uśmiechem. 
Haruno przyciąga moją twarz w swoją stronę i tym razem to ona mnie całuje. To wystarczy, żeby wiedzieć jak bardzo tego chce. Palce różowo włosej wędrują z moich ramion do klatki piersiowej, ale to nie jest jej główny cel, bo zaraz słyszę dźwięk rozpinanego paska od spodni i wiem, że na pewno nie skończy się na całowaniu i dotykaniu. 
– A co jeśli ktoś wejdzie? – Dyszę w jej usta, czując większe podniecenie. 
– Jest późno i jesteśmy sami. – Mówi z uśmiechem. – Chcę to zrobić na twoim biurku. – Uśmiecha się niegrzecznie. 
– Kurwa. – Wzdycham. 
Niegrzeczna strona Sakury pociąga mnie jeszcze bardziej. Ciepło, które rozchodzi się po moim ciele sprawia, że chcę więcej. 
– Jestem mokra. – Szepcze w moje ucho, przygryzając jego płatek.
Czuję dziwne dreszcze, rozchodzące się po moim ciele i dziwny głód, który może zaspokoić jedynie jej bliskość. Wędruję dłońmi po smukłych nogach, a kiedy docieram do spódniczki, unoszę ją do góry. Łapię za majtki, które powoli ściągam w dół. Rzucam je na podłogę i z niegrzecznym uśmiechem pochylam się, umieszczając głowę między jej nogami. Sakura przygryza dolną wargę, obserwując każdy mój ruch. Drażnię wewnętrzną część uda, zbliżając się z pocałunkami do miejsca, którego chcę tak bardzo spróbować. Unoszę nogi Sakury i opieram je na swoich barkach. Ostatni raz patrzę w oczy różowo włosej, zanim wystawiam język i powolnym ruchem wędruję nim od jej wejścia do łechtaczki, rozkoszując się smakiem i każdą reakcją ciała Sakury. 
– Ja pierdole, Naruto. – Jęczy.
Jej ciało drży, kiedy czuje na sobie mój mokry język, którym badam każdy zakątek z wielkim zapałem. Odnajduję łechtaczkę, delikatnie kreśląc na niej kółka, zanim wywieram na nią większy nacisk, sprawiając, że Haruno wydaje z siebie głośniejszy jęk. Robię się bardziej podniecony, kiedy czuję na języku jej słonawy, lekko kwaśny smak. Sakura przymyka oczy i rozchyla usta. Oddech ma nierówny. Wplata palce w moje włosy, przyciskając tym samym głowę bliżej siebie.
– Chcę więcej. – Jej biodra wypychają się w moją stronę. – Chcę ciebie, błagam. – Ciągnie za moje włosy. 
Rozbawiony jej reakcją unoszę głowę w górę, a w spojrzeniu widzę jeszcze większe pożądanie niż wczoraj. 
– Moje usta nie wystarczą? – Pytam z uśmiechem, na co dziewczyna kręci przecząco głową. 
– Potrzebuję ciebie, we mnie. – Dyszy. 
Powoli się unoszę, prostując ciało. Wycieram usta i brodę wierzchem dłoni. Widzę jej zniecierpliwienie, zwłaszcza wtedy, kiedy przyciąga mnie do siebie, chwytając za moją koszulę. Wygłodniałe usta Haruno zderzają się z moimi, łącząc się w chaotycznym, a zarazem intensywnym pocałunku. Palce dziewczyny rozpinają moje spodnie, kierując się od razu pod bokserki. Wydaję z siebie cichy pomruk w jej usta, kiedy zaciska je wokół mnie i porusza dłonią, sprawiając, że robię się bardziej twardy. 
– Naruto... proszę. – Dyszy w moje usta. – Przestań się ze mną bawić, bo dłużej nie wytrzymam. 
Spełniam prośbę Sakury i delikatnie wypycham biodra w jej stronę, wchodzę w nią głęboko z cichym pomrukiem zadowolenia. Zaciskam palce na biodrach dziewczyny, kiedy zaczynam się w niej poruszać. Cofając się, zataczam krąg i znów powoli się w nią wślizguję, sprawiając, że jęczy, a ciało delikatnie się napina przez przyjemność, którą czuje. 
– Jesteś taka cudowna. – Mruczę we wrażliwą skórę szyi, którą przygryzam.
Zwiększam tempo, wchodząc w nią z nową energią, bo napięcie z całego ciała zbiera się przyjemnie w podbrzuszu. 
– Tak. – Jęczy, odchylając głowę do tyłu, kiedy uderzam w ten jeden, wrażliwy punkt.
Wiem, że jest blisko, czuję to, bo jej ciało spina się mocniej, a biodra wypychają w moim kierunku. Zabawa językiem doprowadziła ją na krawędź, z której spadnie, pod wpływem ruchów mojego nabrzmiałego członka. Korzystam z okazji i mocno zasysam skórę, tworząc na szyi czerwony znak. Robię to podświadomie, chcę ją oznaczyć, żeby każdy kto na nią spojrzy, wiedział, że ktoś dotykał jej ciała, że w pewnym stopniu jest już zajęta. Mocniej zaciskam palce na biodrach, kiedy czuję jak mało brakuje do mojego orgazmu. 
– Naruto. 
Ze słodkich ust wydobywa się moje imię, a kiedy przymyka oczy i odchyla głowę mocniej w tył, ja już wiem, że to jest jej koniec. Paznokcie dziewczyny wbijają się w moją skórę pod koszulą, zostawiając nowe, czerwone i piekące ślady, ale w najmniejszym stopniu mi one nie przeszkadzają. To jest seksowne. Wchodzę w nią ostatni raz i głęboko w niej dochodzę, chowając twarz w zagłębieniu jej szyi, starając się opanować przyśpieszony oddech. Dłonie Sakury przyciągają mnie jeszcze bliżej siebie, ciągnąc za kark, a jej palce delikatnie bawią się moimi włosami.
– Sprowadzasz mnie na złą drogę. – Mruczę we wrażliwą skórę, próbując unormować oddech. – Jeszcze nigdy nie pieprzyłem nikogo w gabinecie. 
Słyszę jej cichy śmiech, przez co odsuwam delikatnie głowę, żeby spojrzeć na twarz Sakury. 
– Złą drogę? – Pyta z uśmiechem. – Dobry seks nie jest czymś złym. – Przygryza dolną wargę. – A odnośnie twojego gabinetu... to jest bardzo podniecające. 
Dziewczyna intensywnie na mnie patrzy, przez co po moich plecach przebiegają ciarki.
– Nakręcałaś mnie od rana, to specjalnie? – Pytam, odgarniając kosmyk włosów, przyklejony do jej twarzy. 
– Robiłam to? – Pyta niewinnie. – Zachowywałam się normalnie. – Wzrusza ramionami z uśmiechem. 
– To przez to, co powiedziałaś rano. – Przyznaję. 
– Że patrzysz na mnie jakbyś chciał mnie pieprzyć? – Pyta z uśmiechem, drapiąc tył mojej głowy, co jest przyjemne. 
– Tak, przez to nie mogłem przestać o tym myśleć.
– Jeśli to sprawi, że poczujesz się lepiej... też nie mogłam przestać o tym myśleć. – Odpowiada z uśmiechem.
– Co my wyprawiamy? – Wzdycham. – Zasługujesz na coś lepszego, przecież wciąż jestem żonaty. A co gorsze, wciąż kocham żonę. 
Patrzę w jej oczy, szukając jakiejkolwiek reakcji na ostatnie zdanie, ale nie znajduję niczego, co przypominałoby smutek, jedynie ciepło i zrozumienie.
– Nie liczę na to, że w magiczny sposób się odkochasz, nie jestem głupia. – Uśmiecha się, zjeżdżając jedną dłonią na mój policzek. – Mówiłam poważnie, niczego nie oczekuję, ale na pewno wiesz, że mi się podobasz, dlatego tak bardzo chcę czuć cię blisko siebie. To jak na mnie patrzysz, dotykasz... doprowadzasz mnie do szału Naruto. 
– Dlatego myślę, że powinniśmy przestać. – Wzdycham. – Nie chcę cię skrzywdzić, a jak sama wiesz, mam ciężki okres w życiu. Pociągasz mnie, nie tylko wyglądem. – Tłumaczę, żeby nie zrozumiała mnie źle. – Ale chcę się najpierw rozwieźć i uporządkować wszystko w głowie, a będąc tak blisko ciebie...  nie będę w stanie trzeźwo myśleć. 
– Jesteś słodki. – Uśmiecha się. – Jak mam się na ciebie wściekać skoro tak bardzo dbasz o to, jak się czuję? 
– Jesteś świetną dziewczyną Sakura, nie chcę cię krzywdzić, a dopóki nie uporządkuję myśli, wiem, że będę to robić. To nie jest tak, że nie chcę cię widywać, bo chcę. Pracujesz tutaj, więc to jest nieuniknione, ale to... – patrzę na nią i na siebie – to nam nie pomoże. 
– Wiem, że masz rację. – Mówi z uśmiechem. – Dlatego nie będę się narzucać, dopóki sam mi na to nie pozwolisz. 
Widząc spojrzenie Sakury wiem, że mówi prosto z serca. Chcę uporządkować swoje życie i cały ten bałagan w mojej głowie na tyle, żeby być w stanie stwierdzić, czy to co łączy mnie z Haruno to tylko seks, a może coś więcej. Jedynym wyjściem w tej sytuacji jest trzymanie rączek przy sobie i zachowywanie się wobec niej jak przyjaciel i szef. 

***

Od sytuacji w biurze minęło już dwa miesiące, udało mi się rozwieźć z Kimiko i w końcu jestem wolnym facetem. Była żona próbowała przekonać mnie do zmiany zdania wiele razy, ale jej się nie udało. Zakończyła wszystko co było między nami, kiedy zdecydowała się pieprzyć innego faceta przez sześć miesięcy. Nie byłbym w stanie o tym zapomnieć i ponownie obdarzyć ją zaufaniem. Sakura pomogła znaleźć mi mieszkanie, bo dom zostawiłem Kimiko. Było z nim związane zbyt dużo wspomnień, tych dobrych jak i złych, więc nie mógłbym tam mieszkać. Sprawy w mojej głowie są już bardziej uporządkowane i wiem, że to co jest między mną, a Sakurą może być czymś więcej niż tylko wspaniałym seksem. Lubię ją, naprawdę ją lubię za jej charakter. Słodka, miła i bezinteresowna, do tego bardzo seksowna. Przez te dwa miesiące naprawdę ciężko było się kontrolować, ale nigdy nie byliśmy sami, więc to ułatwiło sprawę.
Słyszę dzwonek do drzwi, dlatego wychodzę z toalety w samych spodniach, żeby otworzyć. Czekam na wszystkich, bo oblewamy dzisiaj moje nowe mieszkanie i rozwód. 
– Hej. – Mówi z uśmiechem, błądząc wzrokiem po moim ciele. 
– Hej. – Odpowiadam, otwierając szerzej drzwi. 
– Jestem pierwsza? – Wchodzi do środka, zdejmując buty. 
– Reszta powinna niedługo być. 
Mój głos jest normalny i opanowany, nawet wtedy, kiedy dostrzegam malinkę na jej szyi przy zdejmowaniu płaszcza, który odwieszam. Moje serce przyśpiesza, bo w głowie pojawiają się niechciane obrazy rąk innego faceta na ciele Sakury. Nie mam prawa być zazdrosny ani zły, sam prosiłem o czas i doskonale wiem, że była od tamtego dnia na kilku randkach. 
– Napijesz się czegoś? – Pytam prowadząc ją w głąb mieszkania. 
Sakura była już tutaj kilka razy, dlatego doskonale wie, gdzie jest salon. Kupiłem mieszkanie w jej apartamentowcu, dokładnie to samo, które sprzedawała sąsiadka dziewczyny. 
– Myślę, że poczekamy na resztę, mam ochotę tylko na alkohol. – Wzdycha z uśmiechem, siadając na kanapę.
Opieram się bokiem ciała o futrynę drzwi, krzyżując ramiona na klatce piersiowej. 
– Ciężki dzień? – Pytam z uśmiechem. 
– Można tak powiedzieć. – Odpowiada tajemniczo. 
Wiem od Ino, że Sakura była dzisiaj na randce z Isao, jej byłym facetem, który kupił od naszej firmy samochód. Nigdy nie wspominała mi o żadnym wyjściu, chyba po prostu bała się, jak na to zareaguję. 
– Pójdę założyć koszulkę, otworzysz jak przyjdzie reszta, prawda? – Pytam z uśmiechem. 
– Jasne. – Odpowiada. 
Widzę jak ostatni raz skanuje wzrokiem nagi skrawek mojego ciała, zanim znikam do swojej sypialni. Prawda jest taka, że dziwne napięcie, które między nami było, nigdy nie znikło, a jest jeszcze bardziej intensywne niż wcześniej. Prawdopodobnie dlatego, że moje ciało doskonale pamięta każdy jej dotyk i seksowne dźwięki, które wydobywały się z ust kobiety, kiedy uprawialiśmy seks. 
Zakładam czarnego tank topa z kapturem i opuszczam sypialnię, słysząc dzwonek do drzwi. Po chwili robi się głośno i wiem, że przyjaciele już dotarli. 
– Cześć mała. – Mówię do blondynki, wchodząc do salonu.
Kobieta od razu rzuca się w moją stronę i mocno mnie obejmuje. 
– Cześć przystojniaczku. – Mamrocze w moją klatkę piersiową.
– Cześć Sasuke. – Wyciągam dłoń w jego kierunku, dalej trzymając w objęciach Ino. 
– Cześć młotku. – Wzdycha, chwytając moją dłoń. – Nie przesadzasz kochanie? Widziałaś się z nim dwa dni temu. 
Mężczyzna siada na dużej kanapie, obserwując Ino i mnie. 
– Widuję go codziennie, stęskniłam się. – ściska mnie mocniej. – Poza tym, wczoraj była sprawa rozwodowa. – Dodaje cicho.
Moja przyjaciółka na pewno myśli, że jestem przybity i potrzebuję wsparcia, stąd ten czuły uścisk. Ino taka już po prostu jest, wspiera mnie na każdym kroku, dlatego tak bardzo ją kocham. 
– Jest w porządku mała. – Mówię z uśmiechem, gładząc jej plecy. – Już się z tym pogodziłem, minęło sporo czasu.
– Na pewno? – Pyta, delikatnie się odsuwając. 
– Na pewno. – Mówię z uśmiechem. 
– Nie jesteś smutny? – Dopytuje. 
– Może trochę, ale każdy by się tak czuł na moim miejscu, prawda? – Pogłębiam uśmiech, kiedy widzę jej czułe spojrzenie. 
– Cieszysz się? Że w końcu jesteś wolny od tej suki? 
– Myślę, że tak. – Przyznaję. – Moje życie przez te dwa miesiące jest dużo spokojniejsze.
– Na pewno. – Wzdycha. – Nie musisz się codziennie z nią użerać. 
– To prawda. – Cicho się śmieję. – Idź do Sakury, a Sasuke pomoże mi z jedzeniem i napojami. 
Dziewczyna niechętnie się ode mnie odsuwa i siada przy Sakurze. Mój przyjaciel się podnosi i przechodzimy do kuchni, która jest połączona z salonem. 
– I jak tam? – Pyta podekscytowana Ino, dotykając kolana przyjaciółki, na co ona tylko wzdycha. 
Zajmuję się robieniem drinków, ale tak naprawdę podsłuchuję o czym rozmawiają. 
– To nie jest to. – Wzdycha różowo włosa. 
– Spałaś z nim? – Pyta podekscytowana, ściszając ton głosu. 
– Prawie. – Różowo włosa ukrywa twarz w dłoniach. 
– Prawie? – Pyta zdezorientowana. 
Ustawiam cztery szklanki w równym rządku i leję do nich alkohol, ignorując dziwny ciężar, który czuję w klatce piersiowej. 
– Mhm. – Mruczy. – Kazałam mu przestać i wróciłam do domu. 
– Ty? Dlaczego? – Pyta. 
– Czułam, że to nie to Ino. – Wzdycha. – To nie było to samo co wiesz z kim. – Dodaje cicho, akcentując trzy ostatnie słowa, a na mojej twarzy pojawia się dziwny uśmiech. 
– Czego się tak szczerzysz młotku? – Pyta Sasuke. 
– Mam być smutny? – Pytam z zaczepnym uśmiechem. – Przydaj się na coś i podaj lód. 
Chłopak tylko wzdycha, ale posłusznie robi o co proszę i po chwili wrzucam lód do szklanek. Przyjaciel zanosi jedzenie na stolik kawowy i wraca, żeby pomóc mi z drinkami.
– Proszę. – Wyciągam szklankę w kierunku Sakury.
Palce kobiety ocierają się o moje, powodując dziwne mrowienie w miejscu, w którym przypadkiem mnie dotknęła.
– Dzięki. – Mówi z uśmiechem, upijając łyk alkoholu. 
Siadam obok niej, żeby być bliżej, a Ino wtula się w Sasuke na drugim końcu kanapy. 
– Oglądamy coś? – Pytam, włączając telewizor. 
– Może horror? – Mówi podekscytowany Sasuke. – Nie dokończyliśmy ‘zakonnicy’ młotku. Jestem ciekawy końca.
– Nie macie nic przeciwko? – Pytam dziewczyn. 
– Jeśli obejrzycie z nami od początku to nie. – Wtrąca Ino, sięgając po wrapa z kurczakiem i warzywami. – Skąd zamawiałeś? – Pyta z uśmiechem. 
– Sam zrobiłem. – Wzruszam ramionami z uśmiechem. 
– Poważnie? – Pyta, a jej oczy robią się większe. 
– Przecież zawsze umiałem gotować. – Mruczę pod nosem, włączając film. 
– Zajebiste. – Bierze następnego kęsa. – Chcesz?
Przyjaciółka przysuwa wrapa do ust Sasuke, a on z uśmiechem bierze gryza. Słyszę cichy śmiech Sakury, więc odwracam się w jej stronę. 
– Też chcesz? – Pytam z uśmiechem. 
– A też mnie nakarmisz? – Unosi zaczepnie brew do góry, patrząc mi w oczy.
Biorę wrapa z talerzyka i przysuwam go do jej ust. Haruno z uśmiechem zaciska na nim zęby, intensywnie patrząc w moje oczy. Robi mi się gorąco, kiedy kciukiem wyciera kącik ust.
– Naprawdę pyszne, masz talent. – Mówi z uśmiechem, kiedy kończy przeżuwać. 
Po chwili w pokoju robi się ciemno, bo Sasuke gasi światło, a ja biorę w dłoń szklankę, upijając łyk orzeźwiającego, a zarazem gorzkiego alkoholu. 
– Dzwoniła moja mama. – Mówię, próbując odwrócić swoją uwagę od ciepła, które rozlewa się po moim ciele, kiedy Sakura jest tak blisko. 
– Co chciała? – Pyta Ino, wpatrzona w telewizor.
– Zgadała się z waszymi rodzicami i chcą, żebyśmy ich odwiedzili. Z twoimi też – wskazuję na Sakurę – okazuje się, że nasze mamy są przyjaciółkami. – Mówię do Haruno.
– Naprawdę? – Pyta z uśmiechem. – Jaki ciekawy zbieg okoliczności. – Mruczy pod nosem.
– To kiedy chcielibyście jechać? Możemy urwać się na kilka dni z firmy, co wy na to? – Pytam. 
– Naruto i wagary? – Mówi zaczepnie Ino, nie odrywając wzroku od telewizora. – Co się z tobą stało przystojniaczku? 
– Chyba nie mam już powodu, żeby uciekać w wir pracy. – Mówię cicho, wzruszając ramionami. 
Zauważam czuły wzrok Sakury, która nie spuszcza go z mojej twarzy.
– Jestem wolna, więc jak znajdziecie jakiś dobry termin to z chęcią się z wami wybiorę. Tęsknię za rodziną i wioską. – Mówi z uśmiechem.
– Co powiecie na przyszły piątek? – Pyta Ino.
– Możemy jechać od razu po spotkaniu z klientem, na przyszły tydzień nie mamy umówionych żadnych spotkań. – Wzrusza ramionami Sasuke. 
– Świetnie, w takim razie jesteśmy umówieni. – Mówię i dopijam drinka. 
Patrzę po szklankach i widzę, że reszta też już skończyła, więc się podnoszę. 
– Pomogę ci. – Sakura proponuje z uśmiechem, biorąc dwie szklanki. 
Stawiamy puste szkło na blacie, więc idę do zamrażarki po lód, a kiedy się odwracam Sakura stoi oparta plecami o wyspę kuchenną. Wygląda tak dobrze, że nie mogę się opanować. Patrzę na jej długie, odkryte nogi, wędrując wzrokiem wyżej, zatrzymując go na biuście. Założyła seksowną, czarną sukienkę z dużym dekoltem. Podchodzę do niej i odkładam lód. Wkurwia mnie, że się dla niego tak odstroiła, ale staram się nad sobą panować. 
– Masz kogoś? – Pytam, starając się, żeby mój ton głosu był obojętny. Rozlewam w szklanki alkohol. 
– Nie. – Odpowiada krótko. 
Idę po cytrynę i staję naprzeciwko niej.
– Nie? – Powtarzam, delikatnie unosząc kąciki ust do góry.
– Nie. – Kręci głową z uśmieszkiem.
Podchodzę bliżej i odgarniam jej włosy na drugą stronę, odkrywając malinkę, która tak bardzo działa mi na nerwy.
– Więc ten ktoś, kto tutaj to zostawił, nie jest nikim ważnym? – Pytam, patrząc na czerwone miejsce. 
Sakura chwyta moją dłoń, którą trzymam przy jej szyi i układa ją sobie na biodrze. 
– Chciałam coś sprawdzić. – Odpowiada, intensywnie patrząc w moje oczy. 
– Co takiego? – Zaciskam palce na jej biodrze. 
– Czy czuję się tak tylko z tobą. 
Chwyta za pasek moich spodni i przyciąga mnie za niego bliżej siebie.
– I co? – Przesuwam dłoń z biodra w kierunku jej pośladka. 
– I doszłam do wniosku. – Cicho wzdycha, kiedy delikatnie zaciskam palce na jędrnym pośladku. – Że nie ważne ilu mężczyzn by mnie pieprzyło... ja dalej myślę i chcę tylko ciebie. 
Opieram dłonie na blacie, zatrzaskując jej ciało między moimi ramionami. Pochylam się, żeby delikatnie pocałować odkryte ramię, na co dziewczyna reaguje cichym westchnięciem. Uśmiecham się, przykładając usta w drugie miejsce. 
– Nie zaczynaj, jeśli dalej chcesz, żebym trzymała ręce przy sobie. – Wzdycha, kiedy podgryzam wrażliwą skórę. 
– Nie chcę. – Szepczę do jej ucha. 
– Długo mamy czekać na te drinki młotku? – Pyta Sasuke.
Unoszę głowę, żeby na niego spojrzeć. Uśmiecha się, zrobił to specjalnie. Nic nie mogę poradzić na to, że widząc jego głupkowaty wyraz twarzy, sam się uśmiecham. Czuję ciepły, przerywany oddech Sakury na szyi i słyszę jak wzdycha z poirytowaniem.
– Chyba musimy przesunąć to na potem. – Mówię z uśmiechem.
Ogniki złości w jej oczach wyrażają chęć mordu, na co cicho się śmieję, wracając do robienia drinków.
– Tak się nie robi. – Mówi z pretensją w głosie. 
– Jesteś dzisiaj niecierpliwa. – Zauważam z uśmiechem. – Facet z którym byłaś tak mocno cię nakręcił? 
– Jesteś zazdrosny? – Pyta, unosząc do góry brew.
– Raczej ciekawy. – Kłamię, wzruszając ramionami. Skupiam uwagę na krojeniu cytryny.
– Ty mnie nakręcasz, od dwóch miesięcy.
Przez moment czuję jak moje serce na chwilę staje. Odwracam wzrok w jej stronę, jest całkowicie poważna.
– Miałam dzisiaj iść na całość, zobaczyć czy tylko ubzdurałam sobie to w głowie, czy może jakiś inny facet też będzie działał na mnie tak jak ty. 
– Dlaczego nie poszłaś z nim do łóżka? Skoro chciałaś to sprawdzić? – Pytam.
– Bo myślałam o tobie. – Mówi krótko. – Chciałam, żebyś był na jego miejscu, dlatego do niczego nie doszło. – Tłumaczy. 
– Aż tak bardzo ci się podobam? – Pytam z uśmiechem.
Dziewczyna długo myśli nad odpowiedzią, widzę w jej spojrzeniu walkę – między tym, co chce powiedzieć, a tym, czy powinna to powiedzieć. Ciężko wzdycha i przymyka oczy, widzę ile ją to kosztuje. 
– Ja... to nie jest tylko kwestia tego jak bardzo mi się podobasz Naruto. – Mówi z powagą w oczach. – Ja chyba... ja chyba coś do ciebie czuję. Wiem, to wszystko co się u ciebie dzieje w dalszym ciągu jest chaotyczne, ale chcę, żebyś wiedział, że nie chodzi mi tylko o seks.
– To prawda, wciąż mi ciężko. – Przyznaję. – Ale szczerze? Nie ma dnia, w którym bym o tobie nie myślał. Po to potrzebowałem tych dwóch miesięcy, żeby się upewnić.
– Upewnić się? W czym? – Pyta zdezorientowana.
– Że nie chodzi mi tylko o twoje ciało i seks. Podobasz mi się Sakura, cała. Chcę cię lepiej poznać. – Mówię z uśmiechem. – Dlatego... chcę zacząć jak należy. Pójdziesz ze mną na randkę? 
Dziewczyna jest zaskoczona, widzę to w jej spojrzeniu. Zastanawia się, czy dobrze usłyszała. Rozchyla usta, jakby chciała coś powiedzieć, ale nie wydobywa się żaden dźwięk. W jednej, krótkiej chwili dostrzegam zmianę w intensywnym spojrzeniu. Jest szczęśliwa, ale czai się tam też pewna iskierka, która sprawia, że robi mi się gorąco. 
– W porządku. – Wzrusza ramionami. – Ale nie myśl sobie, że dzisiaj ci odpuszczę. 
Podchodzi bliżej, kładąc palec wskazujący na moją klatkę piersiową. Przez chwilę na niego patrzę, po czym unoszę wzrok, spotykając jej spojrzenie. 
– Zacząłeś w kuchni. – Przesuwa palec niżej, docierając nim na klamrę paska od spodni. – Skończysz w łóżku. 
Mój oddech zdecydowanie przyspiesza, a serce bije jak szalone. To wszystko robi się intensywniejsze, kiedy przysuwa usta do mojego ucha. 
– Przez ciebie jestem mokra. – Szepcze. – Musisz wziąć za to odpowiedzialność, prawda? 
Sakura przygryza płatek mojego ucha, zanim zabiera z blatu dwie szklanki, niegrzecznie się przy tym uśmiechając. A ja? Stoję jak idiota, próbując się uspokoić, bo wystarczyła tylko chwila, żeby doprowadziła mnie na skraj samokontroli.

***

– Na pewno wszystko macie? – Pytam z uśmiechem, opierając się o drzwi samochodu.
Mój przyjaciel otwiera bagażnik i pakuje dwie torby. Sakura zapakowała się już dużo wcześniej, z tego względu, że mieszkamy w tym samym miejscu. 
– Tak, raczej tak. – Odpowiada, zamykając bagażnik.
– Na pewno? – Pytam blondynki z uśmiechem. – Znając ciebie, mogłaś o czymś zapomnieć mała, a nie chciałbym się wracać. 
– No wiesz co? – Pyta oburzona.
Przyjaciółka zaplata ramiona na klatce piersiowej, ale widzę na jej twarzy skupienie, kiedy dostrzegam malutką zmarszczkę między oczami, co świadczy o tym, że intensywnie nad czymś myśli.
– Kurwa, zapomniałam ładowarki od telefonu. – Wzdycha, a Sasuke przewraca oczami. Nie mogę się powstrzymać i cicho się śmieję. – Zaraz wracam. 
Patrzę jak blondynka znika za drzwiami. Sasuke zerka w stronę Sakury, która siedzi na miejscu pasażera i rozmawia przez telefon ze swoją mamą.
– Jak tam sprawy młotku? – Pyta z zaczepnym uśmiechem.
– Bardzo dobrze. – Odpowiadam, przelotnie na niego zerkając. – Daliśmy sobie spokój po dwóch randkach. – Śmieję się.
– Jak to daliście sobie spokój? – Jest zdezorientowany. – Przecież nie możecie odkleić od siebie rąk.
– Nie w tym sensie. – Śmieję się. – Mieliśmy wstrzymać się z seksem i lepiej się poznać chodząc na randki. Nie wyszło tak jak planowaliśmy. 
Mój przyjaciel się śmieje i opiera plecy o tylne drzwi samochodu, stając obok mnie. 
– Zachowujecie się jak zwierzęta, przysięgam. – Mówi z uśmiechem.
– To wina Sakury. – Wzdycham. – Zawsze jak staram się dobrze zachowywać to zrobi coś, co sprawia, że nie umiem nad sobą zapanować. Ta kobieta doprowadza mnie do szaleństwa. 
Sasuke klepie mnie po ramieniu z uśmiechem, kiedy Ino w końcu się zjawia i staje naprzeciwko nas. 
– Teraz na pewno masz już wszystko? – Śmieję się. 
– Teraz już tak. – Posyła w moją stronę słodki uśmiech. 
– Świetnie, w takim razie możemy jechać. 
Wszyscy pakujemy się do samochodu i ruszamy w drogę. Dojechanie na miejsce nie powinno zająć nam jakoś dużo czasu, bo wioska jest niedaleko. 
– Jestem podekscytowana. – Odzywa się Ino. – Ile to już minęło? Pięć lat? 
– Cztery kochanie. – Sasuke poprawia ją z uśmiechem. 
– To i tak bardzo długo. – Wzdycha blondynka. – A właśnie, jak zareagowali twoi rodzice na rozwód przystojniaczku? Zapomniałam spytać, bo mieliśmy sporo roboty.
– Wytłumaczyłem im wszystko i rozumieją moją decyzję. Tata nie był zadowolony, ale jak usłyszał, że mnie zdradza to zmienił nastawienie. – Wzdycham. – Z mamą rozmawiałem dużo wcześniej, ale prosiłem, żeby nic tacie nie mówiła, bo chciałem sam to zrobić. 
– Pani Kushina nigdy za nią nie przepadała. – Zauważa Ino. 
– Skąd wiesz? – Pyta dotąd cicha Sakura.
– To było widać. – Mówię z uśmiechem i przelotnie na nią patrzę. 
– A co jeśli... mnie też nie polubi? – Pyta, nerwowo przygryzając dolną wargę. 
Wiem, że się stresuje. Zauważyłem to trzy dni temu, kiedy zaczęła wypytywać o moich rodziców. 
– Polubi. – Biorę jej dłoń w swoją i z uśmiechem całuję wierzch.
– Chwila. – Ino wychyla się do przodu.
Zdezorientowana dziewczyna przerzuca wzrok ze mnie na Sakurę, marszcząc delikatnie brwi. 
– Co się odpierdala? – Pyta w końcu. – Czemu się zastanawiasz, czy pani Kushina cię polubi? Czego mi nie powiedziałaś różowa? 
Sakura mocniej zaciska palce na mojej ręce, kiedy słyszy ostatnie słowo. Z rozbawieniem pocieram kciukiem jej miękką skórę, żeby chociaż trochę ją uspokoić. 
– Razem doszliśmy do wniosku, że spróbujemy być razem. – Odpowiadam z uśmiechem. 
– Już mnie nie kochacie. – Wzdycha Ino. – Czemu dopiero teraz się dowiaduję? 
– Przepraszam mała. – Mówię z uśmiechem. – Zdecydowaliśmy o tym dopiero wczoraj. 
– To nie tak, że mieliśmy zamiar to ukrywać. – Wtrąca Sakura. 
– Cieszę się. – Ino wraca na swoje miejsce z uśmiechem. – Moja przyjaciółka w końcu ma porządnego faceta, a mój przyjaciel odpowiednią kobietę. 
Słowa blondynki bardzo mnie cieszą, w głębi serca zależało mi naprawdę mocno, żeby Ino to zaakceptowała. Dziewczyna jest dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałem. Obawiałem się jej reakcji na to, że chcę spotykać się z Sakurą, bo są przyjaciółkami.
– Gratulacje młotku. 
Przelotnie patrzę na chłopaka w lusterku, uśmiecha się i wiem, że cieszy się moim szczęściem, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że mam wokół siebie ludzi, którym naprawdę na mnie zależy. 

***

– Hej mamo, właśnie wysiadamy z samochodu.
– Tak się cieszę, że się zobaczymy. – Uśmiecham się, kiedy słyszę jej słowa.
– Ja też, stęskniłem się. – Mówię, zamykając drzwi samochodu.
– Słuchaj kochanie, możesz wszystkich zebrać? Jesteśmy u Tsunade-sama, chciałaby się z wami zobaczyć. – Marszczę brwi, zaskoczony, że nie ma ich w domu.
– Tak, jasne. Zaraz będziemy. – Odpowiadam i kończę połączenie. 
– Mama prosiła, żebyśmy odwiedzili Tsunade‐baachan. – Mówię z uśmiechem. 
– Mamy kłopoty? – Pyta Ino, kiedy kierujemy się w stronę budynku, w którym urzęduje Tsunade.
– Skoro sama głowa wioski chce nas widzieć, musi być coś na rzeczy. – Mówi w zamyśleniu Sakura. 
– Może się stęskniła. – Wzruszam ramionami, kiedy wchodzimy do budynku.
– Witaj, Tsunade-sama na nas czeka. – Sasuke odzywa się do kobiety, która siedzi przy biurku.
Czarnowłosa unosi wzrok znad papierów i na nas spogląda. Jest zaskoczona naszym widokiem, ale zaraz na jej twarzy dostrzegam uśmiech, którym wszystko stara się zakryć. 
– Tak, możecie wejść do środka. – Shizune odpowiada uprzejmie. 
Nie tracimy czasu i wchodzimy do biura Tsunade, a ja jestem zaskoczony, kiedy widzę w pomieszczeniu naszych rodziców i Itachiego. 
– Co się tu odwala? – Szepcze Ino, kiedy stajemy przed biurkiem. 
– Minęło dużo czasu, prawda? – Tsunade-baachan mówi z uśmiechem. 
– To prawda. – Odpowiadam. – Stęskniliśmy się za wioską. – Mówię, podnosząc kąciki ust do góry.
Spoglądam na rodziców, są przejęci i zdenerwowani, przez co zaczynam się zastanawiać o co tutaj chodzi. 
– Dlaczego nas wezwałaś Tsunade-sama? I dlaczego są tutaj nasi rodzice? – Pyta Sakura. 
Kobieta podnosi się z fotela i podchodzi do okna, patrząc na panoramę wioski. Ciężko wzdycha, kiedy odwraca się w naszą stronę. 
– Cztery lata temu podjęliśmy wspólnie bardzo ciężka decyzję, którą chciałabym dzisiaj cofnąć. – Mówi z uśmiechem. – Chcę oddać wam wasze prawdziwe wspomnienia i życia. – Mówi tajemniczo.
– O co tutaj chodzi? – Pyta Sasuke, patrząc na rodziców i brata.  
– Itachi. – Mówi blondynka. – Nie przedłużajmy tego.
– Oczywiście Tsunade-sama. – Odpowiada brat Sasuke.
Mężczyzna zamyka czarne oczy, a kiedy je otwiera, dziewczyny z przerażeniem cofają się do tyłu.
– Co to kurwa jest? – Pyta przerażona Ino, kiedy widzi, że jego tęczówki zrobiły się czerwone, a ze źrenic powstało coś na kształt trzech spiralnych łuków. 
Nic nie mówi, tylko patrzy nam prosto w oczy, ale to wystarcza, bo do mojej głowy napływają obrazy, których nie pamiętam. Team 7, moja nieodwzajemniona miłość do Sakury, wszystkie misje, w których braliśmy udział, a nawet odejście Sasuke w poszukiwaniu większej mocy. Mój trzyletni trening z ero-senninem, powrót Sasuke do wioski. Ostatnie co sobie przypominam to związek Sakury i Sasuke, który tak na dobrą sprawę nigdy się nie skończył i moja przyjaźń z Ino. 
Czuję, jakby nagle ktoś otworzył we mnie drzwi, które były zamknięte przez długi czas. Wspomnienia wracają kawałek po kawałku, a ja nie wiem, czy powinienem się cieszyć, czy bać. Mój umysł jest pełen mgły, a teraz powoli zaczyna się rozjaśniać. Obrazy są tak intensywne, że aż mnie przytłaczają, zostawiając po sobie cholerny ból głowy. Czuję się przestraszony i zagubiony, bo nie rozumiem kim tak naprawdę jestem. Zastanawiam się, czy to wszystko naprawdę się wydarzyło, czy może to tylko jakiś sen, z którego niedługo się obudzę. Moje myśli są chaotyczne, pełne pytań i niepewności. Zaczynam łączyć wszystkie fakty, ale czuję się przytłoczony ilością informacji i emocji, które nagle do mnie wracają. To jest jak układanie puzzli, gdzie każdy kawałek ma znaczenie, ale całość wciąż jest niejasna i trudna do ułożenia.
Czuję tępy ból z tyłu głowy, który powoduje, że kompletnie mnie odcina, a przed oczami widzę jedynie ciemność.

***

Z trudnością otwieram oczy i rozglądam się po pomieszczeniu, w którym się znajduję. Jestem w moim starym pokoju i dostrzegam, że nic się w nim nie zmieniło, oprócz mnie. Ostrożnie wstaję i podchodzę do biurka, na którym stoi zdjęcie. Biorę je w dłoń, jakbym oglądał tą fotografię po raz pierwszy w życiu. Zrobiliśmy sobie to zdjęcie jak zostaliśmy przydzieleni do tej samej drużyny, oprócz mnie, Sasuke i Sakury jest na nim Kakashi-sensei. Na moje usta mimowolnie wkrada się uśmiech.
– Naruto kochanie. – Czerwono włosa kobieta do mnie podchodzi i od razu zamyka mnie w mocnym uścisku. – Tak się wystraszyłam. 
– Jest w porządku mamo. – Pocieram jej plecy dłonią. 
– Nie jesteś zły, prawda? – Pyta z przerażeniem w oczach, kiedy się ode mnie odsuwa. 
– Na was? – Kręcę przecząco głową. – To nie była tylko wasza decyzja, wszystko sobie przypomniałem. Groziło nam niebezpieczeństwo i sami podjęliśmy tą decyzję, żeby nie narażać wioski. 
– Nie musisz już się martwić Akatsuki, a Sasuke Orochimaru. – Mówi z powagą w oczach. 
– A co z dziewczynami? – Pytam, na co mama wzdycha.
– Ta organizacja co je ściga dalej jest dla nas zagadką, ale nie jest aż tak niebezpieczna jak ludzie, którzy chcieli ciebie i Sasuke. 
– Jak się czujesz? – Pyta tata, który stoi oparty bokiem ciała o futrynę ze skrzyżowanymi ramionami na klatce piersiowej. 
– Bywało lepiej. – Odpowiadam szczerze. – Cholernie boli mnie głowa i jest mi słabo. 
– Powinieneś się położyć. – Mówi z uśmiechem.
Mama wychodzi z mojego pokoju, bo po domu roznosi się dźwięk dzwonka, a ja siadam na łóżko. 
– Kto zajął się Akatsuki i Orochimaru?  – Pytam. 
– Itachi z naszą pomocą zniszczył organizację od środka. Hokage i Jiraiya-sensei  zajęli się Orochimaru, wsadzili go do więzienia w wiosce. To świeża sprawa. – Mówi z delikatnym uśmiechem. 
– Rozumiem. – Odpowiadam, układając sobie wszystko w głowie.
Tata patrzy na korytarz i delikatnie się uśmiecha.
– Zostawię was samych. – Mówi do osoby, która przyszła. 
Po chwili do mojego pokoju wchodzi przejęta Sakura. Zamyka drzwi i się o nie opiera plecami.
– Martwiłam się o ciebie. – Mówi z troską w głosie.
– Oprócz bólu głowy nic mi nie jest. – Odpowiadam, unosząc delikatnie kąciki ust do góry. – Jesteśmy w gównianej sytuacji, prawda? – Pytam, patrząc jej w oczy.
– Trochę. – Odpowiada cicho.
– Twój chłopak związał się z twoją przyjaciółką, a ja... w końcu przez krótką chwilę byłem z kobietą, która nigdy nie odwzajemniła moich uczuć. – Wzdycham.
Sakura nerwowo przygryza dolną wargę, walcząc ze sobą, bo nie wie jak ma się zachować.
– Naruto. – Zaczyna, niepewnie podchodząc w moją stronę. – Ja i Sasuke... to przeszłość. Sam wiesz, że od tego czasu dużo się zmieniło, prawda? 
– Byłaś w nim zakochana. – Mówię z uśmiechem. 
– Tak samo jak ty w Kimiko, prawda? – Pyta, podchodząc jeszcze bliżej. Układa dłonie na moich ramionach. 
– To nie jest to samo. – Wzdycham. – Kiedy sobie o wszystkim przypomniałem, teraz już wiem, dlaczego mnie tak bardzo do ciebie ciągnęło. 
Sakura robi coś co bardzo mnie dziwi, bo siada na moich kolanach bez żadnego skrępowania. 
– On jest z Ino. – Mówi z uśmiechem. – A ja chcę ciebie, nic się nie zmieniło. Jestem tą samą dziewczyną, za która latałeś w akademii, ale jestem też Sakurą, którą poznałeś dwa miesiące temu. 
– Jesteś pewna? – Pytam, opierając moje czoło o jej. 
Dziewczyna chwyta moją twarz w swoje ciepłe dłonie, zmuszając mnie, żebym na nią spojrzał.
– Niczego teraz nie jestem bardziej pewna jak tego, że nic między nami się nie zmieniło. Chcę, żebyś mnie całował, dotykał. Chcę ciebie Naruto. 
– To dobrze, bo nie wiem co bym ze sobą zrobił, gdybyś zmieniła zdanie po odzyskaniu wspomnień. – Mówię z uśmiechem. 
Przysuwam się do różowo wlosej i łączę nasze usta w delikatnym pocałunku. Nie chcę jej stracić, więc będę robił wszystko co w mojej mocy, żeby nigdy nie zniknęła z mojego życia. Chcę być z nią szczęśliwy, nie ważne, czy zdecydujemy zostać w wiosce, czy wrócić do miasta. Ważne, że wszystko co zrobię, będzie właśnie z nią, z moją pierwszą miłością. 



******


Ohayo! Witajcie Kochani! Trochę długa ta część, prawda? No, ale przynajmniej macie zajęcie :* A więc tak, to już ostatnia część One-Shota i mamy nadzieję, że się Wam podoba tak jak pozostałe części i jej nie zepsułyśmy. Chyba nie popsułyśmy zakończenia, co? Nowy rozdział głównego opowiadania jest już gotowy i zapewniamy, że będzie się w niej baaardzoo dużooo działo :D Lepiej uzbrójcie się w mocne nerwy :D Okey, byłybyśmy bardzo zadowolone, gdyby pod tą notką pojawiło się dużo potrzebnych komentarzy, które napędzają nas do dalszego pisania. Pozdrawiamy Paula i Patty.

11 komentarzy:

  1. Notka super !! Boże już koniec ;< Nie moge sie doczekac na kolejną notke głownego opo !!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. nocia jak zwykle zajebista szkoda ze to koniec no coz zycze weny
    Angela

    OdpowiedzUsuń
  3. MEGA!! Masz talent... Świetnie... Fenomenalnie... Szkoda że ostatni ale mam nadzieje że jeszcze jakąś jednopartówke szczelisz!;3.
    ~Patki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :D Jednopartówek będzie znacznie więcej, nawet mamy już pomysły na następne, lecz na razie chciałybyśmy skupić się na głównym opowiadaniu. Pozdrawiamy Paula i Patty.

      Usuń
  4. ŚWIETNA JEDNOPARTÓWKA mi się podoba wszystko co wstawiacie i mam nadzieje że zrobicie jeszcze takie one shoota zaciekawiłyście mnie że nastepnym rozdziale będzie dużo się działo pozdrawiam i życzę weny dużo weny czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  5. Swiietne, co tu duzo mowic. Bijecie wszystkich na glowe swoimi pomyslami.
    Zycze dalszych takich pomyslow i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. To nie tak, że nie czytam :D wiecie co... Z tych czesci one-shota to mogły byście osobne opowiadanie zeobić serio to przemyślcie :) genialny pomysł z utratą wspomnien <3 no cud miód i malina :D oby tak dalej :D Pozdro
    Nowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no widzisz, a my już myślałyśmy, że nie czytasz, bo zawsze dodawałeś komentarze, a długo ich nie było, więc bardzo się cieszymy, że jest odwrotnie :D Jak na razie to nie mamy czasu na rozwijanie kolejnego opowiadania, ale może gdy te zakończymy to za coś znów się złapiemy :D Pozdrawiamy Paula i Patty.

      Usuń
  7. Jednopartówka bardzo długa ale to ma swój plus bo lubię takie. Nie ukrywam że w pewnym momencie myślałem, że Naruto i Sakura nie będą razem ( chodzi mi o moment odzyskania przez nich wspomnień) ale wszystko dobrze się skończyło. Nie mogę się doczekać nowego rozdziału pozdrawiam Kuraj
    P.S. Zapraszam na nowy rozdział pieczecprzeznaczenia.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. um...kiedy kolejny rozdział :) ?

    OdpowiedzUsuń