niedziela, 2 listopada 2014

One Shoot : Część 3

Razem z Sakurą i Ino wybraliśmy bardzo dobrą restaurację, gdzie różowo włosa zrobiła rezerwację na moje nazwisko. Wziąłem prysznic, pożyczyłem żelazko i wyprasowałem czarną koszulę, którą blondynka mi dzisiaj przywiozła z innymi moimi rzeczami. Chciałem zrobić im niespodziankę, więc opuściłem dom Haruno jako pierwszy, kiedy brała prysznic. Umówiliśmy się, że spotkamy się na miejscu. Ino oddała mi kluczyki od samochodu, więc podjechałem taksówką pod bar, żeby go odebrać, a stamtąd od razu udałem się do sklepu z biżuterią. 
– Dzień dobry. – Mówię z delikatnym uśmiechem. 
– Dzień dobry, w czym mogę Panu pomóc? – Pyta młoda kobieta.
– Chcę kupić naszyjnik i kolczyki. 
– O jakiej kwocie mówimy? – Pyta wkładając rękawiczki.
– Cena nie gra roli, macie może jakieś nowe kolekcje? 
– Akurat przyjechała do nas naprawdę piękna kolekcja. – Mówi z uśmiechem, otwierając szafkę na kluczyk. 
Kobieta wyciąga pudełko i kładzie je przede mną. Moją uwagę od razu przykuwa naszyjnik z brylantem w kształcie serca.
– Chcę ten. – Wskazuję palcem z uśmiechem. 
– W porządku, zaraz zapakujemy. Jeśli chodzi o kolczyki to zapraszam Pana na drugą stronę. 
Przechodzę, gdzie mi kazała i czekam aż wyjmie pudełko.
– Czy biżuteria ma być dla jednej kobiety? Może chce Pan komplet?
– Nie. – Odpowiadam z uśmiechem. – Dla dwóch kobiet. 
– W porządku. – Mówi, kładąc pudełko z kolczykami. 
– Chcę te. – Wskazuję na kolczyki z brylantem w kształcie motyla, bo wiem, że moja przyjaciółka lubi takie klimaty, więc na pewno jej się spodoba. 
– Bardzo dobry wybór.  – Mówi z uśmiechem. – Ma Pan dobre oko. 
Będąc mężem Kimiko musiałem mieć dobry gust do biżuterii, bo to jedyna rzecz, którą uwielbia dostawać na wszelkie okazje. Przynajmniej tym razem ta umiejętność przyda się w naprawdę dobrym celu. Chcę podziękować Ino za bycie wspaniałą przyjaciółką, a prezent dla Sakury będzie podziękowaniem za przyjęcie mnie pod swój dach i w ramach przeprosin, za niestosowne zachowanie. 
– Proszę tylko zdjąć metki z ceną przed zapakowaniem.
– Oczywiście. – Odpowiada z uśmiechem. 
Płacę za zakupy, biorę dwie torebeczki z ładnie zapakowanymi prezentami i wychodzę ze sklepu. 
– Naruto? – Słyszę znajomy głos, więc się odwracam. – Co tutaj robisz? – Pyta z jak zwykle przesadzonym uśmiechem. 
– Hej, małe zakupy. – Odpowiadam Kanako. 
– Jakaś niespodzianka dla żony? – W oczach blondynki dostrzegam podekscytowanie. – Nie martw się, nie powiem jej. – Klepie mnie po ramieniu. 
– Tak właściwie to nie dla niej. – Odpowiadam. 
– Nie? A może masz kochankę? – Pyta z zaczepnym uśmiechem. 
– Ja? – Śmieję się bez humoru. – Nie, jestem wierny jak pies w przeciwieństwie do... – Gryzę się w język. – Innych mężczyzn. 
– Zawsze to w tobie lubiłam. Powtarzałam jej milion razy jakiego fajnego ma faceta. – Kanako dotyka mojego ramienia. – No nic, nie przeszkadzam. Dzisiaj razem z Aiką zabieramy twoją żonę na kolację. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. – Wzrok kobiety skanuje moje całe ciało z uśmiechem. 
Prawda jest taka, że Kanako od razu jak tylko mnie poznała, próbowała ze mną flirtować, a ustało to dopiero wtedy, kiedy Kimiko za mnie wyszła. Podobałem się jej, dalej tak jest, dlatego zawsze próbuję trzymać się od niej z daleka, bo wiem jak kończy się jedno zbyt długie spojrzenie, nieodpowiedni dotyk albo zbyt szeroki uśmiech w stronę przyjaciółek Kimiko. Zawsze były o to kłótnie i sceny zazdrości.
– Jasne, miłej zabawy. – Mówię krótko. 
Nie zamierzam mówić jej co się stało, a tym bardziej, że sprawy Kimiko już mnie nie dotyczą, bo nie jestem w nastroju na pytania ani próby bronienia przyjaciółki i nakłaniania mnie do wybaczenia albo zapomnienia. 
– Muszę lecieć, do zobaczenia. – Mówię z delikatnym uśmiechem. 
Do restauracji docieram spóźniony pół godziny, ale się nie przejmuję, bo wszystkich o tym uprzedziłem. Podchodzę do mężczyzny stojącego przy małym biurku.
– Witam, mam rezerwację na nazwisko Uzumaki.
Mężczyzna patrzy w papiery i z uśmiechem unosi wzrok. 
– Oczywiście. Proszę za mną. 
Idę za chłopakiem w zupełnej ciszy, rozglądając się dookoła. Od razu czuję, że to miejsce nie jest dla każdego. Każdy detal -  od podłogi z błyszczącego marmuru, delikatnego zapachu świeżych kwiatów, subtelnej muzyki na żywo w tle, połyskujących kryształów na żyrandolu do jedwabnych zasłon – mówi mi, że tu rządzi klasa i perfekcja. Przechodzę obok stolików, gdzie elegancko ubrani ludzie rozmawiają cicho, a kelnerzy poruszają się z niesamowitą gracją, podając dania, które wyglądają jak małe dzieła sztuki. Unoszę wzrok, dostrzegając znajome twarze. 
– W końcu. – Wzdycha Ino, kiedy staję przy stoliku.
Mimowolnie patrzę na Sakurę i czuję jak moje tętno przyspiesza. W czarnej, eleganckiej sukience wygląda jak z innego świata. Seksowna, ale jednocześnie pełna klasy i tajemnicy. Sukienka z rozporkiem na jednej nodze podkreśla jej sylwetkę, a głęboki dekolt sprawia, że delikatnie się uśmiecham, bo naszyjnik, który dla niej kupiłem będzie idealnym dopełnieniem dzisiejszego ubioru. Siadam przy stole obok Sakury, kiedy kelner, ubrany w idealnie skrojony garnitur, podaje mi menu, które wygląda jak mała księga kulinarnej sztuki.
– Przepraszam mała, ale były straszne korki. – Mówię z uśmiechem. – Obydwie wyglądacie naprawdę pięknie. 
– Widzisz Sasuke? – Pyta oburzona. – Tak się komplementuje kobiety, a nie robi im się wyrzuty, bo za długo musiałeś na nie czekać. 
– Przecież powiedziałem ci, że... – Sasuke wzdycha – dobra, nie ważne. Przecież i tak nie wygram z Naruto. – Prycha, biorąc łyk whiskey, które ma w szklance. 
– Ty też prezentujesz się całkiem nieźle. – Mówi Sakura, unosząc kąciki ust do góry.
Uśmiech dziewczyny jest jak subtelna zagadka, niby niewinny, ale patrzy na mnie z dziwnym, może trochę figlarnym błyskiem w oku i przez to wydaje się, że kryje w sobie coś niegrzecznego. Moje serce traci swój równomierny rytm, bijąc szybciej, jakby brało udział w nielegalnym wyścigu. To nie jest zwykły uśmiech, który widuję u niej na co dzień, przez co robi mi się trochę gorąco.
– Dziękuję. – Mówię z uśmiechem, upijając łyk wody. Rozpinam jeden guzik koszuli, bo czuję, że się duszę. – Obydwoje pijecie? – Pytam, próbując zająć głowę czymś innym. 
– Wszyscy pijemy. Okazuje się, że ta restauracja jest bardzo blisko naszych mieszkań. Przyszliśmy pieszo. – Mówi z niegrzecznym uśmieszkiem Ino. 
– Nie wiem, czy to dobry pomysł, żebym dzisiaj pił. – W nerwowym geście masuję kark. 
Nie chcę, żeby skończyło się tak jak wczoraj, a biorąc pod uwagę fakt, jak atrakcyjnie Sakura dzisiaj wygląda, boję się, że nie będę umiał kontrolować głowy zatrutej alkoholem. Jestem tylko facetem, na którego seksowne kobiety mają duży wpływ, zwłaszcza teraz, kiedy nie mam już żadnych zobowiązań wobec Kimiko. Wszystko między nami się skończyło, a ja nie zamierzam jej tego wybaczać, a już na pewno do niej wracać. 
– Nie myśl. – Przypomina Sakura. – Jak masz ochotę, wypij. Jeśli nie, nie pij, ale pamiętaj co mówiłam. 
– W porządku, może tro...
Przerywam, kiedy słyszę znajomy śmiech. Serce na chwilę przestaje bić, a ciało zastyga, bo oczy od razu skanują otoczenie, żeby ją znaleźć. Siedzi dokładnie naprzeciwko nas, w towarzystwie swoich przyjaciółek. Idealnie dopasowana, czerwona sukienka opina jej ciało. Czarne włosy rozpuszczone, delikatnie zakręcone i szeroki uśmiech na twarzy sprawia, że znowu czuję nieprzyjemny ścisk w klatce piersiowej.
– Hej. – Czuję ciepłą dłoń na swojej, a kiedy patrzę na twarz różowo włosej, widzę ciepłe, pełne troski spojrzenie. – Jeśli chcesz, możemy stąd wyjść. – Mówi z uśmiechem.
– Nie. – Odpowiadam zadziwiająco pewnym głosem. – To nie ja powinienem się przed nią chować. To nie ja wszystko zepsułem. 
– Masz rację, takie podejście to ja lubię. – Mówi uśmiechnięta blondynka. – Po prostu ją ignoruj, okej? Wiem, że może być ciężko, ale chociaż spróbuj. 
– Chcesz zamienić się miejscami młotku? – Pyta Sasuke, który siedzi plecami do stolika Kimiko. 
– Nie ma takiej potrzeby, ale dziękuję. – Delikatnie się uśmiecham. 
– Czy mogę przyjąć od Państwa zamówienie? – Przerywa nam kelner. 
– Na przystawkę poprosimy krewetki w lekkim sosie. 
Zamawiam coś, co wiem, że moi przyjaciele lubią, ale od razu przypominam sobie o Sakurze.
– Lubisz krewetki? Czy wziąć coś innego? – Pytam z uśmiechem. 
– Lubię. – Odpowiada krótko, wciąż trzymając moją dłoń w swojej. – Akurat miałam na nie ochotę od tygodnia. – Uśmiecha się. 
– Świetnie. Jako danie główne poproszę polędwicę wołową z sosem z czerwonego wina, podane z puree ziemniaczanym i warzywami. – Czytam z karty.
– To danie będzie dwa razy. – Mówi Sasuke. 
– Dla mnie będzie kacza pierś z sosem pomarańczowym, podana z karmelizowanymi burakami i ziemniakami. – Zamawia z uśmiechem Ino. 
– Co dla ciebie Sakura? – Patrzę na nią z delikatnie uniesionymi kącikami ust do góry. 
– Filet z łososia pieczony z ziołami, podany z quinoa i sałatką z rukoli. 
– Chcecie jakiś deser? – Patrzę na każdego z osobna, ale kiwają przecząco głowami. 
– Nie mogę mieszać słodkiego z alkoholem, to się źle kończy. – Mówi Ino. 
– Będzie bez deseru. – Cicho się śmieję. 
– Podać coś do picia? – Pyta, zapisując wszystko w tablecie. 
– Poprosimy butelkę czerwonego wina Bordeaux château Margaux dla kobiet, a dla nas butelkę glenfiddich 18-letni single malt. 
– Oczywiście, niedługo podamy przystawkę i alkohol. – Mówi kelner zanim znika nam z oczu. 
Przypominam sobie o prezentach, więc delikatnie zabieram dłoń, przerywając zbyt przyjemny kontakt fizyczny z Sakurą, żeby sięgnąć po dwie torebeczki, które postawiłem przy stole. 
– Mam coś dla was. – Mówię z uśmiechem, prostując plecy. 
Pierwszy prezent jest Ino. Wyciągam małe pudełeczko i wręczam je przyjaciółce. 
– To dla ciebie mała. Otwórz i powiedz, czy ci się podobają, jeśli nie, możemy wybrać coś innego.
Ino otwiera pudełeczko z zaskoczeniem na twarzy. Zaszklone spojrzenie mówi więcej niż słowa, a jej reakcja powoduje u mnie szczery uśmiech. Otwiera usta, jakby chciała coś powiedzieć, ale zaraz je zamyka. 
– Żartujesz sobie? Są piękne. – Mówi ze łzami w oczach.
– A to jest dla ciebie. – Podaję Sakurze pudełko z szybko bijącym sercem, głupio się przyznać, ale stresuję się, że naszyjnik nie jest w jej guście. 
Kobieta bierze ode mnie pudełko, zdecydowanie bardziej zaskoczona niż Ino, bo na pewno się tego nie spodziewała. Oczy Sakury nagle się powiększają, a usta delikatnie rozchylają z niedowierzania. Na chwilę zamiera, jakby nie wiedziała, czy może przyjąć ten prezent, ale przejmuje pudełeczko z moich rąk, delikatnie dotykając palców. Spojrzenie ma pełne zachwytu i delikatnego niedowierzania, a kiedy unosi wieczko, oczy błyszczą niczym światło odbijające się od brylantów. Przez chwilę patrzy na naszyjnik z mieszaniną zdumienia i podziwu, jakby nie mogła uwierzyć, że coś tak pięknego jest właśnie dla niej. 
– Mam nadzieję, że trafiłem w twój gust. – Nerwowo pocieram kark, z szybko bijącym sercem, kiedy przez tak długi czas nic nie mówi. 
– Jest piękny, ale...
– Przyjmij go, proszę. – Przerywam jej z uśmiechem. – Chcę wam podziękować. Dałaś mi dach nad głową, zaopiekowałaś się mną, a ja bardzo to doceniam. A tobie mała, chcę podziękować za piękną przyjaźń, cały czas mnie wspierasz i wyciągasz z dołka, kiedy do niego wpadam. Jesteś jak siostra, której nigdy nie miałem. 
– Przestań. – Głos Ino się łamie. – Przestań,  przez ciebie zrujnuję sobie makijaż, bo zacznę ryczeć. Będę wyglądać jak panda. – Ostrożnie wyciera łzę z kącika. 
Sasuke przytula ją z uśmiechem. 
– Wiedziałeś? – Pyta, patrząc na swojego chłopaka. 
– Napisał mi, że szykuje dla was niespodziankę i dlatego się spóźni. – Odpowiada z uśmiechem, a Ino żartobliwie klepie go po kolanie. 
– Miało być piętnaście minut, ale naprawdę stałem jeszcze w korku. – Przyznaję. 
Mój wzrok mimowolnie pada na stolik naprzeciwko, kiedy czuję się obserwowany i wtedy nasze spojrzenia się krzyżują. Pierwszy raz w życiu czuję się niekomfortowo, kiedy patrzę na żonę, mam wrażenie, jakby była kompletnie obcą osobą. 
– Pomożesz mi go założyć?
Moją uwagę odrywa pełen ciepła głos Sakury. Odwracam spojrzenie w kierunku Haruno z uśmiechem na twarzy. Kobieta zbiera włosy w dłoń, a ja sięgam do pudełka po naszyjnik. Przysuwam się bliżej niej, czując jej zapach. Wszystko staje się bardziej intensywne, zwracam uwagę na najmniejsze detale. Moje palce delikatnie muskają szyję Sakury, kiedy zapinam naszyjnik, a na jej skórze pojawiają się delikatne ciarki, które są widoczne z tak bliskiej odległości. 
– Jest piękny, pasuje ci. – Komplementuje ją Ino. 
– Tak. – Mówię z uśmiechem. – Myślę, że znalazł idealną właścicielkę. 
Nie mogę oderwać od niej wzroku, naszyjnik naprawdę jej pasuje, dodając więcej elegancji do dzisiejszego ubioru. 
– Dziękuję. – Patrzy na mnie z uśmiechem, dotykając mojej dłoni.
W oczach kobiety dostrzegam prawdziwą wdzięczność I ciepło. Delikatny dotyk jej dłoni sprawia, że moje serce zaczyna bić jeszcze szybciej. Nie do końca wiem, czemu tak reaguję, ale jeśli powiedziałbym, że czuję się przez to niekomfortowo i mi się to nie podoba, skłamałbym. Wciąż czuję te dziwne napięcie, które powstało między nami wczoraj i do głowy przychodzą mi różne, niestosowne myśli.

***

Przestałem przejmować się Kimiko, jej tęsknymi i pełnymi zazdrości spojrzeniami, dopiero po czwartej szklance whiskey, bo czułem, że alkohol rozpływa się po moim całym ciele, zostawiając mnie bardziej rozluźnionego. Nie odważyła się podejść, prawdopodobnie ze względu na Ino, bo wie, że przyjaciółka nie będzie się hamowała, a moja żona nie pozwoli sobie na skandal w miejscu publicznym.
– Jedzenie mają naprawdę dobre. – Mówi Sasuke, kończąc swoje danie. 
– Rachunek pewnie też będzie całkiem duży. – Wzdycha przejęta Ino. 
– Ja płacę, więc o tym nie myśl mała. – Mówię z uśmiechem.
Prawda jest taka, że dziewczyny piją już drugą butelkę wina, kiedy Sasuke i ja nie możemy skończyć jeszcze tej pierwszej whiskey, którą zamówiłem. Są już wstawione.
– Wydawanie twoich pieniędzy w ten sposób nie jest w porządku. Obydwie doszłyśmy do wniosku, że czujemy się z tym źle. Jeszcze te prezenty... a my dla ciebie nic nie mamy. – Mówi Sakura, a ja się tylko cicho śmieję.
Dziewczyny były niedawno razem w toalecie, podejrzewam, że właśnie wtedy wymieniły się opiniami.
– Zasłużyliśmy na tą kolację, to był stresujący tydzień w pracy. Prezenty są w ramach podziękowania, a wy nie macie mi za co dziękować, prawda?
Odgarniam zbłąkany kosmyk włosów z twarzy Sakury, kiedy pochyla się, żeby wziąć widelec do ust. Patrzy na mnie ze słodkim uśmiechem. 
– Dziękuję. – Mówi cicho.
– Wnioskuję o wolne. – Ino patrzy na mnie z uśmiechem, a zaraz po tym całuje policzek Sasuke. – Czy mój przystojny chłopak i przyjaciel mogą rozpatrzyć go pozytywnie? 
– To jest nie fair. – Wzdycha Sasuke. – Weź jej coś powiedz młotku. Używa na mnie karty przetargowej. 
– To twoja dziewczyna. – Śmieję się. – Radź sobie sam. 
– To jak kochanie? – Kładzie dłoń na jego klatce piersiowej, delikatnie gładząc ją palcami z zalotnym uśmiechem.
– Nienawidzę, że nie potrafię ci odmówić. – Wzdycha. 
– Ino... – Sakura kręci z dezaprobatą głową – tyle razy ci mówiłam, żebyś bardziej przykładała się do pracy, a ty prosisz o wolne. Wstydź się, nie tak się umawiałyśmy. 
– O Jezu, dobra. – Przewraca oczami. – Skoro nie wolne, to pozwólcie nam chociaż przyjść później do pracy, nie chcę dmuchać klientom alkoholem w twarz. – Odpowiada z uśmiechem. 
– W porządku, możecie przyjść jak się wyśpicie. – Wzruszam ramionami. – Nie mamy jutro żadnych spotkań, więc nie ma problemu. 
– Jesteś za dobry. – Wzdycha Sakura. 
Patrząc w jej oczy widzę ciepło, które rozgrzewa moje zranione serce. Spojrzenie Sakury przyciąga jak magnes, sprawiając, że puls znowu niebezpiecznie przyśpiesza i robi mi się gorąco. Rozpinam już drugi guzik koszuli, czując, że nie mogę oddychać.
– Naruto po prostu potrafi was docenić, zwłaszcza ciebie Sakura. Dołączyłaś niedawno, a już robiłaś z nami nadgodziny z własnej inicjatywy. – Mówi Sasuke.
Może o tym nie wie, ale ratuje mnie z opresji, bo patrząc w jej oczy, zabrakło mi po prostu słów. 
– Dokładnie tak. – Mówię krótko, bo na więcej chyba mnie w tym momencie nie stać. – Zaraz wrócę. – Mówię z uśmiechem, wstając od stołu.
Idę w kierunku łazienki i od razu czuję się spokojniejszy, a serce odnajduje swój rytm. Nie wiem co się ze mną dzieje, ale kiedy jest blisko, tracę kontrolę nad własnym ciałem. Już od bardzo dawna nie czułem się w ten sposób. Jej niewinne spojrzenie, skrywające zdecydowanie więcej, rozpala we mnie dziwny ogień, którego chcę dotknąć, ale boję się, że mnie pochłonie i nie będę mógł przed nim uciec. 
Wchodząc do toalety od razu spodziewałem się, że będzie tak samo elegancka jak wnętrze restauracji. Meble z pozłacanym akcentem, marmurowe podłogi i bardzo dobre oświetlenie sprawia, że czuć luksus, którego nie spotka się wszędzie. Podchodzę do zlewu, żeby opłukać twarz zimną wodą, muszę trochę ochłonąć, a wypity alkohol wcale w tym nie pomaga. 
Wychodząc z toalety nie mogę pozbierać myśli, dlatego na kogoś wpadam. 
– Przepraszam. – Mówię w pośpiechu, unosząc wzrok do góry. 
– Kimiko mówiła, że pracujesz. – Aika unosi wypielęgnowaną brew do góry. – A jesteś na kolacji i w dodatku rozdajesz prezenty, o co tutaj chodzi? – Pyta oskarżycielsko. – Ta z którą siedzisz, to twoja kochanka, prawda? 
Nie mogę na to nic poradzić i po prostu się śmieję. 
– Myślę, że to nie jest twoja sprawa. – Odpowiadam. 
– Jesteś skurwysynem, twoja żona tutaj jest do cholery, a ty flirtujesz z jakąś suką na jej oczach. – Mówi przez zaciśnięte zęby.
– Tylko nie suką. – Upominam ją. – Nie powinnaś się wypowiadać jeśli nie masz nic mądrego do powiedzenia. 
– Nic mądrego? – Prycha. – Jesteś...
– Aika, wystarczy. – Słyszę znajomy głos, przez który moje ciało sztywnieje. 
– Pozwolisz mu na to? – Pyta z wyrzutem. – Publicznie cię ośmiesza. 
– Wystarczy. – Mówi ciszej, podchodząc do dziewczyny.
Widzę w jej oczach ciężar żalu i bólu, który zdaje się ją przytłaczać. To spojrzenie jest pełne skruchy i smutku, jakby chciała cofnąć czas, ale wie, że nie może. Ciężar winy zdaje się ją dusić od środka. W oczach mojej żony dostrzegam też iskrę nadziei, że mimo wszystko można jeszcze odbudować to, co zostało zniszczone.
– Zastanawiam się, dlaczego im nie powiedziałaś. – Mówię chłodno, pomimo, że głupie serce delikatnie zaciska się na jej widok. 
– Nie powiedziała czego? – Pyta jej przyjaciółka. 
– Naruto, proszę cię. – Mówi przymykając oczy. – To są nasze sprawy. 
– Zawsze mówiłaś im o wszystkim i mieszałaś je w nasze sprawy. Teraz jest inaczej, bo to ty jesteś winna? 
Aika patrzy na nas zdezorientowana, jej gniew powoli słabnie.
– Kimiko, co się dzieje? – Pyta delikatnie, dotykając jej ramienia w geście wsparcia. 
– Ty jej powiesz, czy ja mam to zrobić? – Moja żona nie odpowiada, stoi w ciszy z opuszczonymi ramionami i błagalnym spojrzeniem. – Rozwodzimy się, twoja przyjaciółka pieprzy innego faceta. 
Oczy Aiki robią się większe, a usta delikatnie rozchylają, po chwili daje mi do zrozumienia, że nie wierzy w żadne słowo.
– Kimiko, powiedz, że kłamie. Jak może cię oskarżać o takie rzeczy? Przecież ty go kochasz. – Patrzy na przyjaciółkę, szukając prawdy, ale ona się nie odzywa. 
– Też byłoby mi trudno w to uwierzyć. – Odpowiadam. – Gdybym nie wrócił wcześniej do domu i ich nie zobaczył w naszym łóżku.
Zaciskam zęby, próbując opanować gniew na to wspomnienie. To jest jeszcze zbyt świeża rana, która za każdym razem się otwiera, powodując większy ból. 
– Możesz nas zostawić? – Kimiko pyta zaskoczonej dziewczyny. – Chcę z nim porozmawiać. 
– Nie mamy o czym. – Odpowiadam chłodno i chcę odejść, ale łapie mnie za przedramię. 
– Proszę cię. – Błaga.
Dotyk, który kiedyś sprawiał mi przyjemność, który powodował, że serce mocniej biło, stał się niechciany i budzący odrazę.
– Nie dotykaj mnie. – Mówię przez zaciśnięte zęby, patrząc na jej dłoń, którą powoli wycofuje z bólem w oczach. 
– Proszę cię, daj mi szansę. Nie chcę rozwodu. – Mówi, kiedy jej przyjaciółka się oddala. 
– Szansę? – Prycham. – Nie naprawisz tego. Pieprzyłaś go przez sześć miesięcy. To nie był jednorazowy seks Kimiko.
– Powiedziała ci. – Mówi cicho. 
– Oczywiście, że mi powiedziała. Jesteś zawiedziona, bo nie wciśniesz mi kolejnego kłamstwa? – Pytam. 
– To nie tak. – Wzdycha, robiąc krok w moją stronę, ale ja automatycznie się odsuwam. Zrezygnowana stoi w miejscu. – Chciałam sama ci o wszystkim powiedzieć. 
– Nawet nie chcę tego słuchać. Wystarczająco widziałem i słyszałem. – Odpowiadam, czując niechciany ucisk w klatce piersiowej. 
– On nic dla mnie nie znaczy. – Mówi z łzami w oczach.  – Kocham tylko ciebie, proszę, daj mi szansę to udowodnić. 
– Kochasz? – Prycham. – Ty to nazywasz miłością? Nie rozśmieszaj mnie. Gdybyś mnie naprawdę kochała, nie bylibyśmy w tej sytuacji. Było chociaż warto? – Patrzę w jej oczy. – Wszystko zepsuć, bo miałaś ochotę na innego fiuta?
– Naruto? – Czuję ciepłą dłoń na ramieniu. – Ino musi wracać już do domu, za dużo wypiła. – Mówi z uśmiechem, kiedy odwracam wzrok w jej kierunku. – Ja zresztą też. – Dodaje.
– Jest aż tak źle? – Pytam. 
– Mhm, gada już głupoty i jak zwykle czepia się do Sasuke. – Wzdycha. – Nie wiem jak on z nią wytrzymuje, czasami sama mam ochotę jej przyłożyć. 
Wzrok dziewczyny wędruje na Kimiko. Spojrzenie wyraża złość i wewnętrzny konflikt między zostawieniem nas samych, a zostaniem, żeby udzielić mi wsparcia. 
– Nie widzisz, że rozmawiam z mężem? – Pyta zazdrosna Kimiko, 
Widzę jej wzrok, ten sam, kiedy robiła mi awantury, bo byłem zbyt miły dla innej kobiety. Tylko, że tym razem nawet mnie to nie rusza. 
– Możemy wracać do domu? – Sakura ją ignoruje, co mocno mnie zaskakuje. Przysuwa ciało bliżej mnie, gładząc moje ramię z pewnym siebie uśmiechem. 
Nie wiem, czy robi to specjalnie, żeby ją jeszcze bardziej wkurwić, ale jestem pewny, że jej bliskość znowu powoduje szybsze bicie serca, którego nie mogę uspokoić. 
– Do domu? – Kimiko prycha. – On już ma dom, przy mnie. Wróć ze mną, proszę kochanie. 
Kobieta błaga z cichą prośbą o drugą szansę, choć wie, że zniszczyła zaufanie, które do niej miałem. Spojrzenie mojej żony jest pełne sprzeczności, jakby walczyła między poczuciem winy, zazdrości, a pragnieniem naprawy wszystkiego, czego już niestety nie da się odbudować.
– Przy tobie? – Pytam. – Nie mogę znieść tego, że mnie dotykasz. Nawet nie mogę na ciebie patrzeć. – Przyznaję. – Nie uratujesz czegoś, co zatonęło pod twoimi kłamstwami.
– Pieprzysz ją, prawda? Dlatego nie chcesz do mnie wrócić. Przyznaj się. – Mówi z gniewem, patrząc na naszyjnik Sakury.
Po policzkach Kimiko spływają łzy, nie może dłużej wytrzymać pod naporem wyrzutów sumienia i zazdrości, dlatego w końcu wybucha. Łapię się na tym, że nie jest mi jej w ogóle szkoda, może jestem chujem, ale w głębi siebie nawet się cieszę, że teraz to ona cierpi. 
– To co Naruto ze mną robi... nie jest już twoim zmartwieniem. Raczej straciłaś prawo wtykania nosa w jego sprawy, po tym co mu zrobiłaś. – Sakura zjeżdża palcami po moim ramieniu, docierając do dłoni, którą chwyta w swoją. 
– Wciąż jestem jego żoną suko. – Mówi łamiącym się głosem. – Wciąż jest mój. 
– To prawda, jesteś jego żoną, ale tylko na papierze. – Sakura mówi z uśmiechem. 
– Nie jestem twój. – Odpowiadam chłodno, zaciskając dłoń Haruno mocniej, szukając siły. – Przestałem być, w momencie, kiedy zdecydowałaś się wyrzucić wszystko co mieliśmy do kosza. Niedługo dostaniesz papiery rozwodowe. 
Kimiko słysząc moje słowa pada na kolana. Maska perfekcji opada, kiedy nie przejmuje się ludźmi dookoła. Z jej oczu płyną łzy, rozmazując makijaż. Nie chcę się nią przejmować, ale to co do niej wciąż czuję wychodzi na wierzch, a serce ściska się, chcąc pomóc. Odwracam jednak wzrok, kiedy Sakura ciągnie mnie w drugą stronę. Zaciskam zęby, zatrzymując łzy, które zbierają się w kącikach oczu. 
– W porządku?  – Zaciska dłoń mocniej, pokazując mi wsparcie i ciepło.
– Nie. – Kręcę głową, podchodząc do biurka, przy którym stoi mężczyzna.
– Chcę zapłacić rachunek. – Wymuszam delikatny uśmiech. 
– Oczywiście, na jakie nazwisko była rezerwacja? 
– Uzumaki, płatność kartą. 
Mężczyzna wpisuje kwotę i podaje mi terminal. Wyciągam kartę, którą przykładam do urządzenia, wpisując kod. 
– Proszę dać to osobie, która nas obsługiwała. – Podaję napiwek w banknotach. 
– Oczywiście. Życzę miłego wieczoru i zapraszam ponownie. – Odpowiada z uśmiechem. 
– Chodź. – Sakura ciągnie mnie w stronę kanap, gdzie dostrzegam przyjaciół. – Wzięliśmy wszystkie nasze rzeczy, bo Ino potrzebowała świeżego powietrza, a mnie skręcało na samą myśl, że zostanę sama przy stoliku. Przyjaciółki twojej żony patrzyły na mnie jakby chciały mnie zabić. 
– Przepraszam. – Wzdycham. 
– Nie przepraszaj. To nie twoja wina. – Mówi z uśmiechem. 
– Nareszcie młotku, musisz mi z nią pomóc. – Wzdycha Sasuke.
Moja przyjaciółka śpi na jego ramieniu, a ja nie mogę pohamować uśmiechu, kiedy do niej podchodzę. Delikatnie potrząsam za jej ramię. 
– Wstawaj mała. Idziemy do domu. – Mój ton głosu jest delikatny i czuły. 
– Przystojniaczeeekkk. – Mówi z uśmiechem, przeciągając się.
Uśmiech blondynki słabnie, kiedy dokładnie skanuje moją twarz. Zna mnie jak nikt inny, więc od razu dostrzega zaszklone spojrzenie i ból, który czuję. Przyjaciółka ma poważną minę, jakby alkohol wyparował na mój widok. Delikatnie dotyka mojego policzka. 
– Wszystko w porządku? – Pyta, prostując się. – Czy ta suka coś ci zrobiła? – Nie odpowiadam. 
– Tym razem ją zabiję. – Ino próbuje wstać, ale ją zatrzymuję. 
– Wystarczy. – Mówię z uśmiechem. – Zostaw ją, wracajmy. 
Sasuke pomaga jej wstać, a ja biorę swój płaszcz i zakładam go na ramiona Sakury, dostrzegając, że nic ze sobą nie wzięła. 
– Dziękuję. – Mówi z szerokim uśmiechem. 
Biorę jej dłoń, którą kładę na swoim przedramieniu, oferując wsparcie, bo wiem, że chodzenie w szpilkach może być problematyczne. Zwłaszcza po wypiciu takiej ilości alkoholu. Sakura mimo wszystko całkiem dobrze się trzyma, gdyby nie zamglone spojrzenie, pomyślałbym, że jest zupełnie trzeźwa. 
Wychodzimy na zewnątrz. Wita nas ciemność, a pogoda nie jest zbyt przychylna. Wieje dość mocny, zimny wiatr, ale mi to nie przeszkadza, bo właśnie tego potrzebowałem. Pozwala mi ochłonąć i pozbierać myśli, przynajmniej częściowo, bo obecność Sakury tak blisko mnie, trochę psuje ten efekt. 
– Ja pierdolę. – Wzdycha Ino. – Będę rzygać. 
Przerażony Sasuke odciąga ją do ciemnej uliczki, a dziewczyna opiera dłonie na ścianę, spuszczając głowę w dół. Sakura wtula się w mój bok, zasłaniając oczy. 
– Co jest? – Pytam z uśmiechem. – Ty też się źle czujesz? 
– Nie. – Mówi w moje przedramię. – Nie mogę patrzeć i słyszeć, kiedy ktoś... – Urywa. 
– Bo wtedy też robi ci się niedobrze? – Kończę z uśmiechem, a ona tylko kiwa głową, potwierdzając moje słowa.
Przykładam dłoń do jej ucha, zakrywając je, żeby nie dostały się żadne niechciane dźwięki. Spoglądam na Ino, która próbuje sobie ulżyć, ale nic z tego nie wychodzi. Sasuke trzyma jej włosy, pocierając w delikatnym geście plecy blondynki. 
– Kochanie, nie wymuszaj. Może tylko na chwilę cię zemdliło.  – Mówi spokojnie. 
– A co jeśli puszczę pawia na chodniku? – Prawie płacze. – Będzie ci za mnie wstyd, zresztą mi za siebie też. 
Nie mogę powstrzymać cichego śmiechu, kiedy na nią patrzę w takim stanie. Oczywiście jest mi jej szkoda, bo wiem jak bardzo nie cierpi, kiedy rzyga, ale z drugiej strony wygląda naprawdę uroczo. 
– Nic takiego się nie stanie. Chodź, mamy niedaleko do mieszkania. Przygotuję ci gorącą kąpiel i poczujesz się lepiej. – Głaszcze jej plecy.
– Naprawdę? – Pyta, wycierając łzy z policzka wierzchem dłoni. – Zrobisz to dla mnie? 
Sasuke chwyta jej policzki i pomaga zetrzeć rozmazany tusz do rzęs. Chłopak nie wytrzymuje i sam cicho się śmieje, kiedy widzi słodkie spojrzenie. Ino wygląda jak mała dziewczynka, czekająca na coś, co bardzo chce dostać. 
– Oczywiście. – Całuje ją w czoło. 
Zabieram dłoń z głowy Sakury. 
– Już? Po wszystkim? – Pyta przerażona, delikatnie unosząc twarz do góry. 
– Fałszywy alarm. – Mówię z uśmiechem. – Lepiej się czujesz mała? – Pytam, kiedy do nas podchodzą. 
– Chyba tak, przynajmniej na ten moment. – Odpowiada, podpierając się o swojego chłopaka. 
– I po co ci było tyle pić kretynko? – Pyta Sakura z dezaprobatą. 
– To wino było zbyt dobre, to wina przystojniaczka. – Mówi cicho. 
– Moja? – Śmieję się, kiedy ruszamy dalej. – Nie wlewałem ci alkoholu do gardła. 
Sakura mimo wszystko się ode mnie nie odsuwa, idzie blisko, opierając głowę na moim ramieniu. Próbuję skupić się na rozmowie, odganiając wszystkie myśli, które stają się chaotyczne. 
– Niby nie, ale gdybyś zamówił coś gorszego, byłoby jakoś łatwiej powiedzieć ‘STOP’ – Wzdycha. 
– No tak, przepraszam, że nie zamówiłem jakiegoś gówna. – Śmieję się. 
– Chyba na urodziny wykupię ci terapię AA. – Sakura mówi zaczepnie. 
– I ty nazywasz siebie moją przyjaciółką? – Prycha blondynka. – Powinnaś mi współczuć. W dupę sobie wsadź taki prezent różowa. 
Czuję jak ciało Sakury delikatnie się spina i od razu sobie przypominam, że nie lubi jak Ino do niej tak mówi. 
– Powiedz to jeszcze raz, a ta przyjaźń się skończy. – Odpowiada. 
Ino odwraca się ze złowieszczym uśmiechem w naszą stronę. 
– Różowa. – Powtarza, wypinając język w jej stronę. 
Przysięgam, że gdybym nie trzymał różowo włosej, to wyrwałaby się w kierunku blondynki. 
– Spokój. – Śmieję się, przytrzymując drugą ręką ciało Sakury.
– Pijane baby są jeszcze gorsze niż faceci, przysięgam. – Wzdycha Sasuke. 
Sakura przewraca oczami i znowu wtula się w moje ramię, jakby to było coś naturalnego. Zastanawia mnie, czy to efekt alkoholu, a może po prostu chce być blisko mnie. Może istnieje cień szansy, że czuje to samo dziwne napięcie, które powstało między nami wczoraj i w żaden sposób nie chce zniknąć. 
– Zabieram ją na górę, dzięki za dzisiaj młotku. 
Sasuke podaje mi dłoń, którą mocno chwytam. Ino się przysuwa i delikatnie całuje mój policzek.
– Do zobaczenia jutro przystojniaczku. – Mówi z uśmiechem, a zaraz po tym przyciąga do siebie Sakurę, owijając ręce wokół jej szyi. Wyglądają tak uroczo, że mimowolnie unoszę kąciki ust do góry.
– Chodź tutaj złośnico. – Mruczy w jej szyję, a Sakura próbuje wyrwać się z uścisku Yamanaki. 
– Ino do cholery, to łaskocze. – Śmieje się, kiedy blondynka specjalnie chucha ciepłym powietrzem we wrażliwą skórę. 
Dziewczyna mocno całuje policzek Haruno z szerokim uśmiechem. 
– Kocham cię. – Nachyla się i szepcze coś do jej ucha, na co dziewczyna uderza ją w ramię z uśmiechem. 
– Też cię kocham idiotko. – Odpowiada. – Śpij dobrze, nie zarzygaj domu. – Mówi z zaczepnym uśmiechem.
Blondynka pokazuje jej środkowy palec, wchodząc za Sasuke do klatki. Sakura mocniej obejmuje moje przedramię, którego do tej pory nie puściła. 
– Jak się czujesz? – Pyta, patrząc przed siebie, kiedy idziemy dalej. 
– Lepiej. – Mówię krótko. – Tak właściwie chciałem cię przeprosić.
Patrzę na jej delikatnie czerwoną twarz, prawdopodobnie od zimnego wiatru, który nieustannie nie daje spokoju. 
– Przeprosić? Za co? – Pyta z uśmiechem. 
– Za słowa i zachowanie Kimiko. Nic nie zrobiłaś, a cały czas ci się przeze mnie obrywa. – Wzdycham. 
– Daj spokój Naruto. Ona nie jest już twoim problemem. – Mówi, kiedy wchodzimy do apartamentowca. 
Dziewczyny mieszkają praktycznie obok siebie, dlatego szybko docieramy na miejsce. 
– Wiem, ale moje problemy odbijają się na tobie. – Mówię, kiedy wchodzimy do windy. 
Sakura zaciska usta w wąską linię. Widzę, że chce coś powiedzieć, ale stoi w ciszy. Atmosfera w windzie drastycznie się zmienia, robi się gęsta. Nie wiem, czy to przez fakt, że jest tak mała czy przez to, że zaraz będziemy sami w jej mieszkaniu, w którym wczoraj ją pocałowałem. Drzwi się otwierają, a Sakura szuka kluczy do mieszkania. Wpuszczam ją pierwszą, kiedy je otwiera. Dziewczyna opiera się o zamknięte drzwi i próbuje ściągnąć szpilki, kiedy ustawiam swoje buty na chodniczku. 
– Poczekaj. Pomogę ci. – Mówię z uśmiechem, kucając naprzeciwko niej. 
– Twoje problemy mnie nie ruszają. – Zaczyna. – Kurwa, zabrzmiałam jak suka. – Wzdycha, opierając tył głowy o drzwi. – Nie to chciałam powiedzieć. Ruszają mnie, bo się o ciebie martwię, kiedy jesteś taki przybity, ale nie rusza mnie to, że Kimiko jest dla mnie wredna. – Tłumaczy, kiedy unoszę jej drugą już stopę do góry, żeby uwolnić ją od dyskomfortu. 
– Jest wredna, bo myśli, że coś między nami jest. – Tłumaczę, unosząc się do góry. 
Stoję zdecydowanie zbyt blisko niej, bo czuję ciepło jej oddechu, a serce zaczyna nierówno pracować, kiedy intensywnie patrzy w moje oczy. 
– A nie ma? – Pyta, delikatnie łapiąc dolną wargę między zęby.
Nie mogę nic na to poradzić, że patrzę na jej usta, bo bardzo chcę ją pocałować. To napięcie między nami doprowadza mnie do szału, tracę zdrowy rozsądek, a myśli wariują, kiedy kładzie dłonie na moją klatkę piersiową. 
– Ty też to czujesz, prawda? – Mówi cicho. – Nie jestem jedyna. – Sunie dłońmi w górę, zatrzymując je na moich ramionach. 
Dotyk dziewczyny sprawia, że wszystkie granice między zdrowym rozsądkiem, a niezwykłym przyciąganiem, które teraz czuję, zaczynają się ścierać. Myśli błędnie krążą, próbując odróżnić co powinienem zrobić i jak się zachować. 
– Wczoraj mówiłaś, że seks nie jest dobrym rozwiązaniem. – Przypominam, mając nadzieję, że znowu poprowadzi mnie w odpowiednim kierunku. 
– Wczoraj była inna sytuacja. – Odpowiada, zaplatając ramiona wokół mojego karku, zbliżając się tym samym jeszcze bliżej. 
– Jesteś pijana. – Mówię cicho. – Jutro będziesz...
Dziewczyna zamyka moje usta, przykładając do nich swoje. Serce wali mi tak mocno, jakby chciało się wydostać. Z początku jestem zdezorientowany i mija kilka dobrych sekund zanim zaczynam odwzajemniać jej intensywny pocałunek. Kładę dłonie na biodra Sakury, kiedy wplata palce w moje włosy, delikatnie ciągając za końcówki. Pocałunek jest inny niż wczoraj, to całe napięcie, które się zbierało, zaczyna szukać ujścia. 
– Nie jestem pijana. – Wzdycha. – Zdążyłam wytrzeźwieć.
– Nie chcę cię wykorzystywać. – Próbuję uspokoić drżący oddech, opierając o jej czoło swoje.
– Wykorzystaj. – Spojrzenie Sakury jest palące, sprawia, że czuję rzeczy, których nie umiem wyjaśnić. – Pozwalam ci na to. Chcę, żebyś mnie wykorzystał. 
Palcami sięga do guzików mojej koszuli, powoli rozpinając jeden po drugim, a kiedy kończy, wędruje dłońmi w górę od brzucha do klatki piersiowej, docierając na ramiona, żeby całkowicie ją ze mnie zsunąć. Moje ciało drży, kiedy czuję jej delikatny dotyk. Prosi o więcej, bo żar, który rozpaliła, nie może i nie chce zgasnąć. Ściągam ją z rąk i rzucam gdzieś na podłogę, tracąc resztki zdrowego rozumu, bo w tej chwili liczy się tylko ona. Przyciskam plecy kobiety do drzwi i tym razem to ja inicjuję pocałunek. Ruchy moich dłoni stają się odważniejsze, kiedy jedna z nich bezwstydnie wślizguje się pod sukienkę, sunąc po gładkiej, długiej nodze w górę. Zaciskam palce na jej biodrze, kiedy przygryza moją dolną wargę. Przerywam pocałunek, przesuwając usta na szyję, przygryzając i ssąc wrażliwą skórę, zostawiając przy tym czerwone ślady. Słyszę jak dyszy, przyciskając głowę mocniej do drzwi, kiedy zalewa ją fala przyjemności. Moje palce drażnią wewnętrzną stronę jej uda, zbliżając się niebezpiecznie do majtek, pod które za chwilę wsuwam palce, delikatnie muskając łechtaczkę. 
– Kurwa. – Cicho jęczy, mocniej pociągając za moje włosy, kiedy przygryzam płatek ucha. Przyciska usta do mojego ramienia, tłumiąc dźwięki, które wydaje.
– Chcę cię słyszeć.
Patrzę w jej oczy z wyraźnym żądaniem, zanim moje palce zaczynają poruszać się szybciej, pieszcząc najbardziej intymne miejsce Sakury. Uważnie obserwuję reakcję ciała Haruno, chłonąc każde westchnięcie i seksowne jęknięcie, wydobywające się z jej ust. Moje podniecenie rośnie, kiedy czuję jak bardzo jest mokra. Różowo włosa wypycha biodra do przodu, szukając więcej przyjemnego kontaktu. 
– Chcę cię w środku. – Dyszy do mojego ucha, na co zamieram. 
Nawet nie zauważam momentu, kiedy jej palce rozpinają mój pasek i spodnie. Układam dłonie pod pośladkami dziewczyny, unosząc ją do góry. Sakura oplata mnie w pasie nogami, przyciskając do siebie bliżej. Z niewinnym uśmiechem ociera się o moje twarde krocze. 
– Nie mam prezerwatywy. – Wzdycham w jej usta, kiedy mnie całuje. 
– Tym się nie przejmuj. – Odpowiada, próbując uspokoić oddech. – Jestem na tabletkach. Po prostu to zrób, pieprz mnie Naruto. – Patrzy intensywnie w moje oczy, kiedy jej dłoń wsuwa się pod moje bokserki. 
Wciągam gwałtownie powietrze, czując delikatne palce, próbujące zacisnąć się wokół mnie. Pochylam głowę, żeby ją pocałować. Mój język łapczywie bada usta Sakury, a ciało drży z potrzeby uwolnienia napięcia, które się we mnie zbiera. Chcę ją poczuć, dlatego odchylam majtki kobiety na jedną stronę, ustawiając się przy jej wejściu. Czubek mojego penisa delikatnie naciska, szukając po raz ostatni jakiegokolwiek sprzeciwu w szmaragdowych tęczówkach, a kiedy nie widzę żadnego, powoli w nią wchodzę. Mój oddech na chwilę zatrzymuje się w gardle, bo słyszę głośne westchnięcie dochodzące z ust Sakury. Haruno mocniej przyciska tył głowy do drzwi pod wpływem przyjemności, którą czuje. Przez chwilę rozkoszuję się uczuciem bycia tak głęboko w niej, zanim zaczynam się poruszać. Na początku powoli, kołysząc biodra w delikatnym rytmie. Pochylam się, łapiąc jej miękkie usta w swoje jeszcze raz, a moje pchnięcia przyspieszają. Czuję jak ciało kobiety drży, a paznokcie wbijają się w moje ramiona, zostawiając czerwone ślady.
– Mocniej. – Błaga, dysząc w moje usta. 
Przyśpieszam tempo jeszcze bardziej, wchodząc w nią coraz głębiej z nową energią. Serce bije coraz mocniej, kompletnie zatracając się w tej przyjemnej chwili. Mój urywany oddech uderza w jej nagie ramię, a kiedy decyduję przenieść tam swoje usta, delikatnie przygryzam skórę. Zmieniam kąt, uderzając z każdym pchnięciem w punkt, który sprawia, że jęczy głośniej. 
– O Boże, Naruto. – Wzdycha do mojego ucha. – Nie przestawaj. Proszę, jestem tak blisko.  
Jej palce mocniej wbijają się w moją skórę, ciągnąc w dół klatki piersiowej. Czuję jak ciało kobiety zaczyna drżeć, a biodra wypychają się w przód, szukając większej przyjemności. Zaciskam mocniej palce na jej pośladkach, kiedy czuję jak uczucie w dolnej części brzucha narasta, grożąc pęknięciem w każdej chwili, ale powstrzymuję się, bo jestem zdeterminowany, żeby poczuć jak pierwsza traci nad sobą kontrolę. 
– Nie powstrzymuj się. – Szepczę do jej ucha. – Chcę zobaczyć jak dochodzisz. 
– Ja pierdole. – Wzdycha, kiedy jej ciało niekontrolowanie drży, zaciska mocniej palce na moich ramionach, a głowę odchyla do tyłu, eksponując długą, seksowną szyję. Oczy Sakury są zamknięte, usta rozchylone a oddech nierówny. Wygląda tak dobrze, że kontrola nad moim ciałem robi się coraz trudniejsza. Pulsuję w środku, wchodząc w nią głębiej, a jej słodkie jęki rozkoszy doprowadzają mnie do granicy, przez co dłużej nie wytrzymuję. Moje biodra poruszają się nierówno, wbijając się w nią z każdym impulsem orgazmu. 
– Kurwa. – Dyszę w  szyję Sakury, opierając brodę na jej ramieniu.
Moje ciało całe drży przez intensywność orgazmu, a Sakura próbuje złapać oddech. Rzeczywistość tego, co się stało, powoli zaczyna do mnie docierać. 
– Tego mi było trzeba. – Cicho chichocze, bawiąc się moimi włosami. 
– Nie będziesz jutro żałowała? – Pytam, unosząc twarz, żeby na nią spojrzeć. 
– Żartujesz? – Uśmiecha się. – Już dawno nikt nie doprowadził mnie do takiego stanu. Nawet nie wiem, czy kiedykolwiek ktoś doprowadził. – Dopowiada. 
Sakura chwyta mnie za twarz, kiedy widzi, że walczę z myślami. 
– Hej. – Mówi miękko. – Chciałam tego, pozwoliłam ci na to, więc przestań, okej? Nie myśl, że czegoś od ciebie teraz oczekuję. – Uśmiecha się. – Po prostu... kiedy mnie wczoraj pocałowałeś, kiedy mnie dotykałeś, nie mogłam przez ciebie spać całą noc. Chciałam poczuć na sobie twoje ręce jeszcze raz. 
– I poczułaś, nie tylko ręce. – Odpowiadam. 
– Właśnie, dostałam więcej niż chciałam. – Uśmiecha się. – I bardzo mi się podobało.
Dziewczyna przygryza dolną wargę, jej ramiona oplecione są wokół mojego karku, a palce bawią się włosami. Spojrzenie ma tak szczere, że wierzę w każde słowo, które wychodzi z ust Sakury. Nie wiem jak będzie między nami jutro, nie wiem, czy nasze relacje się nie skomplikują, ale wiem, że nie żałuję i gdybym mógł cofnąć czas, zrobiłbym to samo.



******


Ohayo! Witajcie Kochani! Wstawiamy Wam już trzecią część One-Shota i mamy nadzieję, że się spodoba :D Jak myślicie, co się dalej wydarzy? Teraz czepniemy się innego tematu. Mianowicie odpowiemy pewnemu czytelnikowi na pytanie ,, Po co dalej pisać tego bloga''. A no po to, że nie ważne co się stanie, ale ten blog będzie kontynuowany, bo lubimy go pisać, a Wy kochani czytelnicy pewnie również nie chcielibyście, aby ten blog został zawieszony. Zgadza się? :D Jako, że jesteśmy fankami NaruSaku, to mamy nadzieję do końca, że jednak ta para będzie razem. Cieszyłybyśmy się bardzo, gdyby pod tą notką było dużo komentarzy z Waszymi opiniami. Pamiętajcie KEEP CALM AND SUPPORT NARUSAKU :* Pozdrawiamy serdecznie Paula i Patty.

22 komentarze:

  1. komentarze wspomnianego typu ignorujcie po co tracic nerwy na bzdety?? blog jest świtny notki fajne i one shoot super nie widze czego sie tu czepiać mało jest narusaku >...< nie znam innego aktualnego polskiego bloga narusaku dlatego to jest "mój skarb" :P życze weny i czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega!!!
    Szczerze przyznam że bardziej mi się podoba od głównych rozdziałów...
    To powinno być główne ;D.

    ~Patki

    OdpowiedzUsuń
  3. To co piszecie jest niesamowite!
    Od czasu kiedy przypadkowo znalazłam tego bloga, nie mogę sie poprostu odciągnąć od czytania ㅠ.ㅠ kocham was, oby tak dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże znowu w takim momencie urywacie!! No ja nie wytrzymuje psychicznie !!
    Chce już next *.*
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. One Shoot ŚWIETNA brak mi słów żeby to opisać co do bloga jestem za tym żeby go kontynuować to jest mój ulubiony blok i co dzienie wchodzę tu by sprawdzić czy czegoś nowego nie ma pozdrawiam i czekam na next już się nie mogę do czekać życzę dużo weny

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja dalej sądze że wygra narusaku gdy poptrzycie na trailer filmu można zauważyć po głębszej analizie że Naruto ma na jednej z rąk cały czas bandaże a ręce które są trzymane na ramionach Hinaty są bez ponadto Naruto nosi czarną góre od stroju a tam ten kotś ma czerwoną. Poza tym Sasuke zamienia sie w jakiegoś yyy szamana i nie sądze że Sakura będzie chciała z nim być a też nie myślicie chyba że Sasek ją zechce no bo to nasz emosek który nie ukazuje uczuć. A i jeśli nie wiecie tooo manga końcy się już w czwartek dwoma rozdziałami a więc czekam bo może tam się troche wyjaśni a film ma się ukazać 6 grudnia a więc dość troche poczekamy na polskie napisy. A tak po za to notka cudoo czekam z na next i mam nadzieje że ukaze sie szybko pozdrawiam Was . I OBY NARUSAKU WYGRAŁO <3

    OdpowiedzUsuń
  7. No błagam jak mi mogłyście to zrobić. Kiedy myślałem że wreszcie będzie koniec to nie wy musiałyście przerwać dodając mi tego zniecierpliwienia czekając na kolejną część którą tak bardzo lubię. Po prostu nie mogę się już doczekać kolejnej części One-shoota
    Pozdrawiam.\

    P.S. zapraszam na ostatnią część One-shoota na moim blogu pieczecprzeznaczenia.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział co mogę więcej powiedzieć? ��

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna notka :) I jaka długa no no :P Aż musiałam sobie jedzenie przygotować na długie czytanie :P Bardzo fajnie piszecie :) Nawet jezeli NS nie wygra będę tu wchodzić :) Ale jeżeli nie wygra to Kishi po prostu zepsuje mangę. Sama mam ochotę napisać jakiegoś one shoota ale jak narazie czasu brak.... Albo może wstawie jakiś stary który jeszcze nie był na blogu? hhmmm zobaczę :P Notka extra czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. http://www.mangareader.net/naruto/700/4 , Naruto i Hinata mają super córkę i syna.... a sakura sie pusciła z sasuke , Naruto poleciał na cycki hinaty i mają dzieci . serio jeszcze będziecie wierzyc w NaruSaku ? darujcie sobie . Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno, że nie będą razem, ale pisanie tego bloga daje nam satysfakcję. Co mamy go porzucić i nie pisać? Na pewno wielu czytelnikom by się to nie spodobało, mamy rację? :D Jeżeli jest się fanem NaruSaku to do końca się nim zostanie. Bez względu na to, co kisiel wymyślił my możemy pisać sobie co chcemy :D Jeżeli kogoś nadal interesuje ten blog, to zachęcamy do czytania, bo na pewno go nie zostawimy :D
      Pozdrawiamy Paula i Patty

      Usuń
  11. Beznadzieja beznadzieja i jeszcze raz beznadzieja! Do 669czapteru jest super ale później te paringi to chyba kisiel coś jarał. Całe swoje życie naruto myślał o sakurze i robił dla niej wszystko ale co tam z "dupy" może być przecież z hinata(do której nic nie mam ale ten paring nie pasuje że o innych nie wspomne). To takie na odpieprz jak w dragonballu danie żony songoku -.-' . Czy tylko ja zauważylem że te paringi są tylko takie jak sobie dziewczyny chciały hinata->naruto sakura->sasuke ino->sai? A ja się pytam gdzie perspektywa mężczyzn naruto->sakura kiba->hinata ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie z tobą i w dodatku to dziecko Sakury jakieś dziwne. Jedynym przemyślanym paringiem był shikamaru i temari

      Usuń
    2. Racja, jedyny paring, który nas zadowolił to shikamaru i temari. Reszta jest wzięta nie wiadomo skąd. Naruto nie mógłby się z dnia na dzień odkochać w Sakurze. Bez przesady, całą mangę za nią latał, a teraz co? Kisiel wszystko spieprzył. Pozdrawiamy Paula i Patty

      Usuń
    3. Dokładnie , moim zdaniem Kisiel rozwalił akcje .. Już lepiej jak by nie łączył nikogo. Ale on zrobił to dlatego ,że będzie prawdopodobnie kolejna serio o ich dzieciach i nie miał kto tych dzieci zrobic i sobie tak poustawiał i tyle ....
      Według mnie więź między Sakura a Naruto została pominieta w tych ostatnich chapkach...A przeciez to ona go uratowała wtedy jak umierał bo pobudzała jego sercę , a Naruto chyba nawet się o tym nie dowiedział.
      Paringi zjebane! i kropka.

      Usuń
    4. Ale my nie przestaniemy pisania bloga, bo przynajmniej mamy swoją wyobraźnię :D Nie obchodzi nas jak kisiel zjebał paringi, NaruSaku FOREVER :D Pozdrawiamy Patty i Paula :)

      Usuń
  12. kisiel zjebał sprawę po całemu po prostu żenada całą historię po psuł hinata to poco prawie całą historię robił że naruto kocha sakurę a na końcu odjebał takie coś hinata jest w tej całej historii kaleką dopiero coś pod koniec pokazuję coś tam kisiel jescze raz powtarzam ZJEBAŁ SPRAWĘ a sakura dała dupy sasuke a on zjebał po prostu i zostawił ją samom z tym dzieckiem szkoda słów co on odjebał ( co do bloku to będę co bloku to go nie opuszczę i będę czytał nowe notki )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszymy :D Pozdrawiamy Paula i Patty

      Usuń
  13. witam znalazłem ciekawy artykuł ze naruto ma być kontynuowany wiosną 2015 roku podaje link http://www.naruto.wbijam.pl mnie ta wiadomość ucieszyła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas też to oczywiście cieszy, ale paringi zjebane i tyle w temacie, to się wcale kupy nie trzyma :)

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Główne opowiadanie jest w przygotowaniu, więc notka może pojawić się dzisiaj, pozdrawiamy Patty i Paula :)

      Usuń