poniedziałek, 27 października 2014

One Shoot : Część 2

Gaszę silnik, kiedy dojeżdżam pod bar, w którym są moi przyjaciele. Wysiadam z samochodu i zamykam go na klucz, dostrzegając blondynkę, stojącą przy budynku. Nerwowo chodzi z jednego punktu do drugiego, a jak mnie zauważa, od razu biegnie w moją stronę. Przysiadam na masce samochodu, czując, jak bezwiednie uginają mi się kolana. Jestem zmęczony, tak cholernie zmęczony.
– Naruto. – Podchodzi i mnie przytula. – Co się stało? – Pyta zmartwiona. – Miałeś smutny głos przez telefon. Pokłóciliście się? – Przeczesuje palcami moje włosy w uspokajającym geście. 
Wtulam się w nią jak w ostatnią ostoję świata, a ból zdrady rozrywa mnie od środka na kawałki. Czuję jakbym nagle stracił grunt pod nogami. Boli tak bardzo, że nie potrafię tego powstrzymać. Łzy same płyną bez opamiętania, szlocham tak mocno, jakbym chciał wyrzucić z siebie cały ciężar rozczarowania i rozpaczy. Każdy oddech jest walką z cierpieniem, które mnie paraliżuje. Mocniej zaciskam ramiona wokół talii Ino, bo tylko jej bliskość daje mi choć odrobinę ukojenia. W ramionach przyjaciółki mogę pozwolić sobie na słabość i bezsilność, której jeszcze nikt wcześniej nie widział. Mogę wreszcie upaść. 
– Kurwa. – Wzdycha. – Spójrz na mnie. – Prosi, ale ja nie reaguję, nie daję rady. – Naruto, do cholery. Spójrz na mnie. 
Dotyka zapłakanych policzków, unosząc moją twarz do góry. Wzrok ma pełen bezradności i troski, jest przerażona. Jej oczy się rozszerzają, kiedy widzi moją zapłakaną twarz. Otwiera usta, żeby coś powiedzieć, ale daje mi czas, przyciskając mnie do siebie jeszcze mocniej. 
– Ja pierdole, nigdy nie widziałam cię w takim stanie. – Wzdycha, pocierając moje plecy.
Myśli są rozbite. Czuję się zdradzony, osamotniony, a jednocześnie wdzięczny, że ktoś jest obok. Ktoś kto mnie rozumie. Zdrada zabrała mi wszystko, co miałem, a teraz stoję na krawędzi, walcząc z ciemnością, która chce mnie pochłonąć. Moja dusza krzyczy, błagając o ratunek. Czując jej ciepły uścisk pełen wsparcia, część mnie próbuje się uspokoić, żeby w końcu wszystko wyjaśnić. Naprawdę próbuję, bo widzę jak bardzo jest poruszona moim stanem.
– Proszę. – Szepcze. – Powiedz mi co się stało, żebym mogła ci jakoś pomóc. 
– Zdradza mnie. – Szlocham w jej bluzkę.
Uścisk Ino staje się mocniejszy. 
– Suka. – Cedzi przez zęby. – Zabiję ją. – Wzdycha, wodząc ręką po moich plecach. 
Napięcie powoli opada, a jej ciepły uścisk otula mnie, jakby trzymała w ramionach najcenniejszy skarb na ziemi. Mój oddech staje się spokojniejszy, a serce, które jeszcze niedawno biło chaotycznie, zaczyna odnajdować spokojniejszy rytm. Czuję ulgę, bo nie jestem sam. Jej obecność daje mi poczucie bezpieczeństwa i spokój, który pozwala zebrać myśli. 
– Pieprzyła go w naszym łóżku. – Mój głos się łamie, kiedy na nią patrzę.
Blondynka chwyta moją twarz w ciepłe dłonie i wyciera kciukami łzy.
– Przepraszam. – Mówię zachrypniętym od płaczu głosem. 
– Przestań. – Wzdycha ze spojrzeniem pełnym czułości i zrozumienia. – Nie waż się przepraszać za to, że przy mnie płaczesz. 
– To tak boli. 
– Wiem. – Czule ściera świeże łzy. – Jestem przy tobie. Płacz ile chcesz jeśli ma ci to pomóc. – Jej oczy są zaszklone.
– Nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. – Przyznaję, pociągając nosem.
– Cieszę się, że do mnie zadzwoniłeś. – Mówi z delikatnym uśmiechem. – Teraz jest ci ciężko, ale z czasem to minie. Zobaczysz. – Zapewnia. 
– Już jest mi lepiej. – Przyznaję, nie czując duszącego ścisku w klatce piersiowej, który towarzyszył mi od wejścia do pierdolonej sypialni.
– Bo nie trzymałeś wszystkiego w sobie, dałeś upust emocjom i się wypłakałeś. – Gładzi mój policzek, patrząc z troską w oczy. – To najlepsza terapia. – Uśmiecha się.
– Tak. – W końcu biorę głęboki oddech bez bólu. – Chyba tak. – Wycieram łzy wierzchem dłoni, drugą trzymam kurczowo zaciśniętą na bluzce Ino.
– Jeśli dalej masz ochotę na drinka to musimy cię trochę ogarnąć. Nie musisz nikomu mówić co się stało. – Czule przykłada usta do mojego czoła. – Powiesz jak będziesz gotowy. 
– Dziękuję. – Mocniej zaciskam ramiona wokół jej talii 
– Nie masz za co przystojniaczku. – Delikatnie się uśmiecha. – Jestem przy tobie, możesz na mnie liczyć. 
Ino chwyta moją dłoń w swoją i ciągnie bliżej siebie.
– Ale ze mnie mięczak. – Prycham pod nosem, idąc za blondynką. 
– Nawet nie waż się tak mówić w mojej obecności. – Karci mnie. – Masz złamane serce, cierpisz. Pokazywanie uczuć nie robi z ciebie mięczaka, to świadczy tylko o tym jak bardzo ją kochasz. – Wzdycha, ciągnąc mnie do środka.
Ma rację, uczucia do Kimiko nie znikną tak szybko. Wystarczy jeden moment, żeby złamać komuś serce na milion kawałków, a poskładanie wszystkich elementów w całość zajmuje dużo więcej czasu. 
– Obmyj twarz zimną wodą. – Uśmiecha się, stając przed męską toaletą. 
Nic nie mówię, kiwam tylko głową, ale wiem, że to jej wystarczy. Wchodzę do środka, zawieszając wzrok na lustrze, do którego podchodzę. Blada twarz wciąż jest wilgotna od łez. W czerwonych i spuchniętych oczach widać spojrzenie pełne bólu, którego nie udaje mi się w żaden sposób ukryć. Pierwszy raz w życiu patrzę na swoje odbicie, próbując rozpoznać kogoś, kto jeszcze niedawno był silny, a teraz zdaje się być zagubiony, pozbawiony energii i tak bardzo zraniony. Ten widok sprawia, że czuję się obco. Wyciągam dłoń w stronę kranu, żeby nabrać zimnej wody, ale wzdrygam się na ten kontakt, czując pieczenie. 
– Cholera. – Klnę pod nosem, patrząc na rozcięte kostki.
Delikatnie zmywam krew z napuchniętej dłoni, a zaraz potem opłukuję twarz zimną wodą. Poprawiam rozczochrane włosy, żeby wyglądały chociaż trochę lepiej. 
– Mam rozcięte kostki. – Burczę pod nosem, kiedy wychodzę z toalety. 
Blondynka bierze moją dłoń w swoją i delikatnie ją ogląda z troską, której nie ukrywa. 
– Kurwa. – Wzdycha. – Masz w samochodzie apteczkę? Bez opatrunku nie da rady, ciągle leci krew. 
Nie pyta jak, dlaczego i kiedy. Po prostu działa, opiekuje się i daje wsparcie, którego tak bardzo potrzebuję.
– Powinna tam być. – Odpowiadam.
– Daj kluczyki, przyniosę bandaż z gazą. – Wyciąga dłoń w moją stronę.
Szukam kluczyków w kieszonce spodni i wręczam je Ino, cierpliwie czekając aż do mnie wróci. Bycie samemu nie jest dla mnie dobre, w głowie pojawiają się obrazy z dzisiejszego dnia, o których tak bardzo chciałbym zapomnieć. Wspomnienie tamtej sceny jest jak ostry nóż, wbijający się głęboko w duszę, pozostawiając głębszą ranę, której ciężko będzie się zabliźnić. Mimowolnie próbuję zrozumieć jak do tego doszło, ale każda próba kończy się falą gniewu i rozczarowania. Życie, które budowałem latami, rozpadło się w jednej, krótkiej chwili.
– Chodź ze mną. – Ino ciągnie mnie do męskiej toalety.
– Nie widzisz, kurwa, że to męska? – Pyta jakiś typek przy pisuarze. 
– A ty nie widzisz kurwa, że to nagły przypadek? – Pyta, unosząc moją krwawiącą dłoń do góry.
– Może trochę grzeczniej. – Odburkuję, chowając Ino za moimi plecami. 
– Sory, stary. – Odpowiada, podchodząc w ciszy do zlewu. 
– Daj tą rękę. – Ino wzdycha, odkręcając wodę. 
Syczę pod nosem z bólu, kiedy delikatnie ją obmywa. Ze skupieniem osusza ranę i ostrożnie przykłada gazę, owijając spuchniętą dłoń elastycznym bandażem. 
– Mam nadzieję, że chociaż było warto. – Mruczy pod nosem, wiążąc opatrunek, żeby się nie rozwiązał. 
– Chyba złamałem mu nos. – Odpowiadam, na co dziewczyna unosi wzrok z uśmiechem. 
– Zuch chłopak, dobra robota. – Mówi z dumą. – Gotowe. 
Ino dokładnie przygląda się mojej twarzy. 
– Uśmiechu ci nie dorysujemy, ale chociaż oczy nie są już czerwone. Chodź, zasłużyłeś na drinka. 
Dziewczyna wyciąga mnie z toalety i prowadzi do stolika, przy którym siedzą. 
– O proszę, kto to postanowił do nas dołączyć. – Mówi uśmiechnięty Sasuke. – Siadaj młotku. – Klepie mnie po plecach. 
Od razu zauważam, że przyjaciel jest już lekko wstawiony. Wymuszam delikatny uśmiech, siadając obok Sakury. 
– Tak, mała zmiana planów. – Odpowiadam. 
– Przyniosę ci coś do picia. – Ino delikatnie ściska moje ramię.
Obserwuję przyjaciółkę, chcąc mieć pewność, że nikt jej nie zaczepi. Podchodzi do baru, zamawia drinka i odwraca się w moją stronę, posyłając pokrzepiający uśmiech. 
– Coś się stało? 
Moją uwagę od Ino odrywa przejęty głos Sakury, dlatego odwracam głowę w jej stronę. 
– Ciężki dzień. – Zmuszam się do uśmiechu.
Wzrok  dziewczyny błądzi po mojej całej twarzy, zatrzymując się przez dłuższą chwilę na oczach. Jej spojrzenie jest uważne, niemal przenikliwe, jakby chciała dotrzeć do samego sedna bólu, którego nie udaje mi się przed nią ukryć. W oczach odbija się troska, delikatna bezradność, ale też niepewność. Widać w nich cichą walkę między chęcią pomocy, a obawą, czy niewygodnymi pytaniami nie zrani mnie jeszcze bardziej. Jej spojrzenie jest pełne emocji, mówi więcej niż zwykłe słowa. 
– Twój drink przystojniaczku. – Ino stawia przede mną szklankę. – Niedługo doniosą więcej. – Dodaje z uśmiechem, siadając przy Sasuke.
Sakura zaciska usta w wąską linię, hamując się przed pytaniami, które chciałaby zadać. Bierze do ust słomkę, pijąc zawartość szklanki. 
– Dbasz o niego bardziej niż o mnie, zacznę być zazdrosny. – Śmieje się Sasuke. 

Zazdrość

To właśnie poczułem, kiedy zobaczyłem ją z innym. Wymieszana z goryczą i bezsilnością, kiedy brał coś, co powinno należeć tylko do mnie.
Unoszę szklankę do ust, biorąc łyk alkoholu. Gorzki i palący, dokładnie jak ogień, który trawi moje roztrzaskane serce. Każdy kolejny łyk jest jak mała ucieczka, nadzieja na rozmycie bolesnych myśli, które przypominają o cierpieniu i wściekłości. Szansa na zapomnienie, chociaż na chwilę.
Ino wzdycha, kiedy odstawiam puste szkło na stolik. Patrzy ze współczuciem i troską, ale nic nie mówi. Nie karci, nie przewraca oczami, bo wszystko wie i rozumie. Wspiera. 
– Stary, co ci się stało w rękę? – Zauważa Sasuke. 
– Przyciął drzwiami, opatrzyłam ją, więc jest w porządku. – Ino odpowiada zanim zdążę otworzyć usta. 
– Niezdara ze mnie. – Delikatnie unoszę kąciki ust. 
– Jesteś jakiś przybity. Znowu pokłóciłeś się z żoną? – Dopytuje przyjaciel. 
Nie robi tego złośliwie, wiem, że się martwi, dlatego nie jestem zły ani zirytowany, kiedy pada to pytanie. 
– Można tak powiedzieć. – Mówię krótko. 
– Nie rozmawiajmy o niej dzisiaj. – Ino zwraca się do Sasuke z poważnym wyrazem twarzy. – Dzisiaj pijemy, śmiejemy się i spędzamy miło czas. 
– Jutro inspekcja, na którą nie kazałeś mi przychodzić. Wytrzeźwiejesz do tego czasu? – Wymuszam żart, chcąc zmienić temat. 
– Inspektor będzie po południu, zdążę wytrzeźwieć nawet dwa razy. – Sasuke odpowiada z zaczepnym uśmiechem. 
W prawej kieszonce z tyłu spodni, czuję wibracje i słyszę powiadomienia przychodzące jedno po drugim. Blondynka przewraca oczami, wyciągając dłoń w moim kierunku. 
– Mogę? – Pyta z uśmiechem. 
Z westchnięciem próbuję wyjąć telefon, ale przez opatrunek cały czas wyślizguje mi się z ręki. 
– Jeśli nie masz nic przeciwko... – Sakura patrzy na mnie z delikatnie uniesionymi kącikami ust do góry  – ... to mogę pomóc. – Dopowiada, patrząc w stronę telefonu. 
Unoszę dłonie do góry, pozwalając jej chwycić urządzenie. Dziewczyna od razu podaje je Ino.
– No, teraz już nikt nie zadzwoni ani nie napisze. – Mówi z uśmiechem. 
– Poważnie Ino? – Śmieje się Sasuke. – Wyłączyłaś mu telefon, może to coś ważnego. 
– Nic co ma do powiedzenia nie jest dzisiaj ważne. – Odpowiada z powagą i wściekłością w oczach. 
– Ino... – wzdycha Sasuke. – To jego żona. 
– W porządku. – Zaciskam zęby, starając się uspokoić drżący głos. – Ino ma rację. 


***


Delikatnie chwieję się na nogach, kiedy wracam do stolika po wyjściu z toalety. Świat zaczyna wirować, a każdy krok staje się wyzwaniem, jakby ziemia pod nogami stała się miękka i niestabilna.  Siadam przy stoliku z pijackim uśmiechem. Myśli są rozproszone, jakby błądziły po labiryncie bez wyjścia. Ciepło alkoholu miesza się z dziwnym niepokojem, który nie daje mi spokoju, a serce bije nierówno, jakby chciało przyspieszyć ucieczkę przed wszystkim o czym starałem się zapomnieć tego wieczoru. Czuję się jednocześnie lekki i przytłoczony przez nieuporządkowane myśli.
– Właściciel zamyka lokal, musimy się zbierać. – Wzdycha Ino, która nie wypiła zbyt wiele. 
– Ja pierdole, kiedy oni się tak spili? – Pyta przejęta Sakura, a ja cicho się śmieję.
– Ty bierz pod pachę tamtego pijaka, a ja wezmę swojego. – Blondynka mówi z uśmiechem. 
– Nie jestem pijany. – Bełkoczę pod nosem, wstając, bo próbuję udowodnić, że mam rację. 
Niestety chwieję się na niestabilnych nogach, ale Sakura jest szybsza i mnie łapie. 
– Dziękuję. – Przesadnie się uśmiecham, głaszcząc jej policzek opuszkami palców zdrowej ręki. 
Dziewczyny wyciągają nas na parking, podchodząc do mojego samochodu. Sasuke i ja siadamy na maskę, kiedy Ino zamawia taksówkę. 
– Tak, cztery osoby. Będzie płatność kartą. 
– Jak cię żona zobaczy w takim stanie to cię zabije. – Sasuke bełkocze pod nosem z uśmiechem. 
– Żona? – Śmieję się bez humoru. – Jaka żona? – Pytam, patrząc na przyjaciela. 
– Jesteś napierdolony gorzej ode mnie. – Śmieje się, wskazując na mnie palcem. Jego ciało chwieje się na boki, pomimo tego, że siedzi. Klepie mnie po ramieniu.
– Kimiko. Mówi ci to coś? Twoja żona. – Szturcha mnie w klatkę piersiową. 
– Sasuke do cholery, zaraz urwę ci ten głupi, pijacki łeb. – Krzyczy Ino, podchodząc do nas. 
– Nie mam już żony. Nie mam nawet domu. – Wzdycham, kiedy wszystko powoli wraca.
Umysł przyćmiony alkoholem zaczyna widzieć więcej, porządkować myśl i wydarzenia. 
– Naruto. – Blondynka mówi moje imię z troską.
Ino staje między moimi nogami i mocno mnie przytula, czując, że tego właśnie potrzebuję. Obejmuję ramionami jej talię. 
– Ej, tylko bez takich. – Sasuke próbuje zrzucić moje ręce ze swojej dziewczyny, ale ona klepie go po ramieniu, żeby przestał. 
– Nie widzisz do kurwy, że on cierpi? – Pyta z wyrzutem. 
Sakura przygląda się nam z zaniepokojeniem i czułym spojrzeniem. 
– Do jutra mu przejdzie. – Wzdycha Sasuke. – Kolejna kłótnia, o której jutro zapomni. 
Bliskość Ino sprawia, że po moich policzkach znowu toczą się łzy. Nie chcę płakać, ale to duszące uczucie w klatce piersiowej znowu wraca. Zawstydzony swoją słabością wtulam się w nią bardziej, próbując złapać oddech. 
– Nie przejdzie. – Głos Ino się załamuje, jakby sama była bliska płaczu. 
– Przestań pierdolić. – Bełkocze Sasuke. 
Nieelegancko wycieram łzy wierzchem dłoni, zanim podnoszę zaszklony wzrok na mojego przyjaciela.
– Tego nie da się już naprawić. – Łamie mi się głos. 
Ino przeczesuje moje włosy palcami w uspokajającym geście. 
– Jeśli ją kochasz, to wszystko da się naprawić. – Wskazuje na mnie palcem. 
– Zdradziła mnie. – Mówię drżącym głosem. – Na własne oczy widziałem jak pieprzy jednego z naszych służących.  
– Kurwa. – Wzdycha Sasuke. – Stary, tak mi przykro. – Dotyka mojego ramienia, odzyskując resztki świadomości. 
– Nie mam dokąd wracać, nawet nie chcę do niej wracać. – Przyznaję, czując, że ucisk w klatce piersiowej słabnie. Biorę głęboki oddech. 
– Mam wolny pokój w mieszkaniu. – Sakura podchodzi bliżej. – Możesz u mnie spać. – Patrzy na mnie ze zrozumieniem i współczuciem. 
Ciepło szmaragdowych tęczówek daje jasno do zrozumienia, że mówi szczerze. 
– Nie chcę robić ci kłopotu. – Wzdycham, ścierając resztki łez. 
– Daj spokój Naruto. Zrobiłbyś dla mnie to samo. – Mówi, kiedy zajeżdża nasza taksówka. 
– Weź jego telefon. – Ino podaje jej urządzenie do ręki. – Potem zapomnę ci go dać. 
Wsiadamy do samochodu, Ino jako jedna z trzeźwiejszych pcha się na przód, żeby podać taksówkarzowi adres, pod którym mieszka Sakura. 
– Wzięłam twoją torbę treningową z bagażnika. – Mówi blondynka. – Masz tam świeże spodnie i bieliznę. Kluczyki zachowam do jutra, żeby nie wpadł ci jakiś głupi pomysł do głowy. 
– Dziękuję. – Mówię cicho.
Przyciskam kąciki oczu palcem wskazującym i kciukiem, próbując powstrzymać głupie łzy. Czuję delikatny dotyk na głowie, pchający ją w kierunku ramienia dziewczyny, która siedzi obok mnie. Jej ciepłe palce wplątują się w moje włosy, delikatnie je rozczesując w uspakajający sposób. 
– Nie martw się Ino, zajmę się nim. – Zapewnia ją Sakura. 
– O to się nie martwię. – Wzdycha. – Po prostu... jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie, w jakim zajechał pod bar. – Wspomina. 
– Przepraszam. – Mówię cicho, na co blondynka odwraca się w moją stronę. 
– Przestań. – Patrzy na mnie ze łzami w oczach. – Przestań mnie przepraszać kretynie. Nie rozumiesz, że się o ciebie martwię? Że cierpię razem z tobą? Zabiję tą sukę. – Mówi ze złością, odwracając się w stronę drogi. 
Nie mówię nic więcej, bo słyszę jak blondynka pociąga nosem. Wiem, że się martwi, bo jej na mnie zależy. Dzisiaj udowodniła to po raz kolejny. Nie zawahałem się ani razu, kiedy wybrałem numer, na który chciałem tak bardzo zadzwonić. Wiedziałem, że tylko przy niej mogę płakać jak dziecko, pokazać słabość i szukać komfortu. 
– Ja zapłacę. Zmień mu opatrunek, bo ma tak poharataną dłoń, że krew nie chciała przestać lecieć. – Mówi blondynka, kiedy zatrzymujemy się na miejscu przed apartamentowcem. 
– Kocham cię. – Mówię otwierając drzwi. – Ciebie mimo wszystko też pijaku. – Uśmiecham się.
– Mhm. – Mruczy śpiący Sasuke. 
– Ja ciebie też, odpocznij. – Mówi blondynka. 
Sakura bierze z bagażnika moją torbę i oplata ramieniem biodra, w obawie, że się przewrócę. Wchodzimy do budynku i w ciszy jedziemy windą na piętro, gdzie znajduje się jej mieszkanie. Dziewczyna wyciąga klucze, żeby je otworzyć. Zapala światło i wpuszcza mnie pierwszego.
– Chcesz coś do picia? – Pyta, prowadząc mnie do salonu.
– Nie. – Odpowiadam krótko, siadając na kanapę w przestronnym salonie. – Masz tu ładnie. 
– Dziękuję. – Mówi z uśmiechem. – Pójdę wziąć prysznic. Poczekaj na mnie i później się tobą zajmę. – Delikatnie dotyka mojego policzka, pocierając skórę. 
Układam swoją dłoń na jej i przez krótką chwilę patrzę w oczy. Są ciepłe, jak promień światła w ciemności. Pełne czułości i spokoju, które budzą moje zaufanie. Widzę błysk troski, a to pokazuje jak bardzo chce mi pomóc. Spojrzenie jest skupione i uważne, jakby próbowała czytać w myślach, żeby zrozumieć jak naprawdę się czuję. W głębi szmaragdowych tęczówek kryje się empatia i gotowość do podania ręki, żeby wyciągnąć mnie z ciemnej otchłani, w której się znajduję.
– W porządku. – Wysilam się na uśmiech. 
Sakura zabiera dłoń i wycofuje się w głąb mieszkania. Z westchnięciem wciskam plecy w oparcie kanapy, biorąc w dłoń telefon, który zostawiła na stoliku kawowym. Włączam urządzenie, wpisuję kod i otwieram spis połączeń. Siedemdziesiąt nieodebranych od Kimiko i dziesięć od mamy. Ostatnie jest sprzed pięciu minut, więc do niej oddzwaniam.
– Naruto? Dzięki Bogu. Co się dzieje? – Pyta przerażona.
– Przepraszam, miałem wyłączony telefon. – Wzdycham. – Czy coś się stało? 
– Ja powinnam cię o to spytać. Kimiko zadzwoniła zapłakana, że nie odbierasz telefonu, nie odpisujesz i nie wie gdzie jesteś. Martwiła się, więc spytała, czy z tobą rozmawiałam. – Tłumaczy.
– Martwiła się? – Prycham. 
– Kochanie, powiedz mi, co się dzieje? 
Nastaje kompletna cisza, bo nie umiem jej tego powiedzieć, słowa nie chcą przejść mi przez gardło.
– Naruto. Powiedz mi, co się dzieje? 
– Ona mnie zdradza mamo. – Mój głos się załamuje. 
– Tak bardzo mi przykro. Chciałabym cię przytulić. 
– Nie martw się o mnie. – Staram się opanować drżący głos. – Mam przy sobie ludzi, którzy bardzo mnie kochają. Ino już się mną zajęła. 
– Muszę jej podziękować jak odwiedzicie wioskę. 
– Mamo, muszę kończyć. – Mówię, kiedy Sakura wchodzi do salonu. – Jestem zmęczony, położę się spać. Dobranoc. 
– Śpij dobrze kochanie.
Odkładam telefon z ciężkim westchnięciem, spoglądając w jej kierunku. Czuję jakby cały świat na chwilę zwolnił. Włosy ma upięte w niechlujnego koka, dzięki czemu jej smukła szyja jest odsłonięta. Długa, czarna koszulka i krótkie, sportowe spodenki w tym samym kolorze. To, że jest ubrana tak zwyczajnie wcale nie umniejsza jej uroku. Wręcz przeciwnie, udowadnia, że jest prawdziwa. Naturalna pewność siebie i subtelny urok, który ją otacza, sprawia, że staje się niezwykle atrakcyjna.  
– Rozmawiałeś z mamą? – Pyta, podchodząc bliżej.
– Tak. – Odpowiadam krótko.
Nie spuszczam wzroku z jej ubioru. Połączenie tej prostoty z autentycznością jest kusząca i intrygująca. 
– Chcesz wziąć prysznic? – Pyta z uśmiechem. 
– Chętnie. – Podnoszę się z kanapy. 
Przelotnie patrzę na guziki od koszuli, którą mam na sobie, a zaraz po tym, przenoszę wzrok na zabandażowaną rękę z ciężkim westchnięciem.
– Czy mogłabyś...  – odchrząkuję – mi z tym pomóc? 
Dziewczyna podchodzi z uśmiechem na ustach. Moje tętno nagle dziwnie przyspiesza, gdy stoi tak blisko. W powietrzu unosi się jej delikatny, a zarazem bardzo wyrazisty zapach. Czuję go od razu, zanim zdążę pomyśleć o czymkolwiek innym. Jest w nim nuta lekkiej słodyczy, kwiatów i ciepła, które sprawiają, że chcę być jeszcze bliżej. Ten zapach miesza się z naturalnym aromatem skóry, stając się wyjątkowym i bardzo przyciągającym. Moje zmysły są nagle wyostrzone, dostrzegam każdy szczegół, od kropli wody na jej skórze po delikatny dotyk opuszków palców, rozpinających guziki mojej koszuli. Każdy oddech wydaje się gęstszy, jakby powietrze między nami było naładowane dziwną energią. Myśli zaczynają wariować i teraz już sam nie wiem, czy to przez alkohol, a może jej bliskość. Doszczętnie tracę resztki trzeźwego umysłu, kiedy unosi wzrok, głęboko patrząc mi w oczy. Bezmyślnie kładę dłonie na jej biodrach, badając reakcję. Nasze twarze dzieli kilka centymetrów, które zamykam, nie myśląc o konsekwencjach, jak ostatni idiota. 
Na początku jest zaskoczona, ale mnie nie odpycha. Nasze usta spotykają się z niepewnością, delikatnością i subtelnym drżeniem, jakby były całowane po raz pierwszy w życiu. Moje ręce szukają kontaktu z jej skórą, jedna wędruje na policzek, a druga obejmuje talię, bo chcę poczuć bliskość, której tak bardzo teraz potrzebuję. Moje serce bije szybciej, kiedy odwzajemnia to ciepło, obejmując kark, żeby przyciągnąć mnie do siebie jeszcze bliżej. Z każdą sekundą ta początkowa delikatność przeradza się w coś głębszego, bo usta zaczynają szukać siebie z większą pewnością, a dotyk staje się odważniejszy. Wsuwam dłonie pod jej bluzkę, wędrując po rozgrzanej skórze pleców, a dziewczyna pcha mnie w tył, przez co lądujemy na kanapie. Krótkie, ale intensywne spojrzenie w oczy przed ponownym zbliżeniem naszych ust, sprawia, że żar, który pochłania serce, rozprzestrzenia się po moim całym ciele, chcąc więcej. Miękkie palce dziewczyny wplatają się we włosy, ciągając za końcówki, kiedy z niepewnością wsuwam język między jej usta. Moje ciało zaczyna reagować na każdy dotyk, ogień rozpala mnie od środka, sprawiając, że podniecenie i ekscytacja rosną. Chcąc pozbyć się tego napięcia i zanurzyć się w przyjemności, unoszę jej koszulkę wyżej.
– Poczekaj. – Szepcze w moje usta.
Na tą cichą prośbę, ręce zastygają na jej nagich plecach. Próbuję uspokoić przyśpieszony oddech i szybko bijące serce. Dziewczyna kładzie dłonie na mojej nagiej klatce piersiowej, tworząc między nami odrobinę wolnej przestrzeni.
– Wiem, przepraszam. – Wzdycham, spuszczając głowę w dół, nie mogąc spojrzeć jej w oczy. 
Skutki wcześniej wypitego alkoholu zaczynają słabnąć, zostawiając mnie z poczuciem winy i wstydem za swoje zachowanie.
– Hej. – Próbuje zwrócić moją uwagę. – Naruto, spójrz na mnie.
Chwyta mój podbródek i unosi głowę delikatnie do góry, kiedy nie robię tego o co mnie prosi. Na jej twarzy nie widzę złości czy rozczarowania. Ciepły wzrok wyraża zrozumienie i troskę, a kąciki ust delikatnie unoszą się do góry.
– Jest w porządku. – Zapewnia z czułym uśmiechem. – Wiem, że cierpisz i masz złamane serce. Szukałeś pomocy w alkoholu, nie pomogło, więc teraz szukasz innej alternatywy. Tylko... Po prostu wydaje mi się, że seks nie jest dobrym pomysłem. – Palcami dotyka mojego policzka w czuły sposób.
– Wiem. – Wzdycham, opuszczając dłonie na jej biodra. – Przepraszam. Zapraszasz mnie do swojego domu, a ja jak skurwiel próbuję zaciągnąć cię do łóżka. 
– Nie jestem zła. – Zapewnia. – Ta cała sytuacja jest dla ciebie trudna. Wiem, że próbujesz zapomnieć, ale seks nie pomoże, tylko skomplikuje nasze relacje.
– Powinnaś mnie uderzyć i wypierdolić z mieszkania. – Mówię, patrząc w jej oczy. – Dlaczego jesteś taka dobra? 
– Dlaczego miałabym to zrobić? – Pyta z uśmiechem. – Patrząc na ciebie widzę zagubionego faceta, który stara się jakoś przez to wszystko przebrnąć. Widzę jak cierpisz, musiałabym być suką, żeby dokładać ci kolejnych zmartwień. 
– Jest mi głupio, że chciałem... 
– Niepotrzebnie. – Przerywa mi. – Nie chcę, żebyś się tak czuł. Nie ze mną. Chcę, żebyś czuł się przy mnie komfortowo. Jeśli będzie ci łatwiej, możesz zrzucić winę na alkohol. – Uśmiecha się.
– To nie jest... – Na chwilę milknę, uspokajając oddech. – To nie byłaby prawda. Jesteś naprawdę atrakcyjną kobietą i  sposób w jaki na mnie patrzysz... to wszystko się skumulowało. – Mówię szczerze. 
– Jak na ciebie patrzę? – Pyta zdezorientowana.
– Z troską i czułością, której tak bardzo mi teraz brakuje. – Wzdycham. – Mam straszny mętlik w głowie.
– Weź prysznic. – Uśmiecha się. – Zajmiemy się potem twoją ręką i pójdziesz spać. Dobrze ci to zrobi. 
Dziewczyna wstaje z moich kolan.
– Pójdę pościelić ci łóżko w tym czasie. Toaleta jest na końcu korytarza po lewej stronie. – Tłumaczy, zanim znika mi z pola widzenia. 
Biorę sportową torbę i idę do toalety. Po zamknięciu drzwi podchodzę do lustra, opierając dłonie na szafkę przy zlewie. 
– Ja pierdolę. – Mówię pod nosem, biorąc głębszy oddech.
Nie wiem co miałem w głowie, kiedy zdecydowałem się ją pocałować, a jeszcze bardziej zastanawiam się nad tym, dlaczego pomyślałem, że seks z nią będzie świetnym pomysłem. Chciałem jej, w tamtym momencie naprawdę chciałem z nią być tak blisko, jak kiedyś z żoną. Podniecenie jakie czułem było tak ogromne, że kompletnie zapanowało nad moją głową. Sakura zasługuje na coś więcej niż seks z facetem, który próbuje choć na chwilę zapomnieć o innej kobiecie.
Zdejmuję z ręki opatrunek i biorę szybki, zimny prysznic. Po wyjściu z kabiny zakładam spodnie dresowe, z nadzieją przeszukując torbę, że może jednak znajdę jakąś koszulkę, a Ino po prostu ją przeoczyła. Niestety nic takiego tam nie ma. W głowie pojawia się myśl, że wychodzenie z toalety bez koszulki może być naprawdę niekomfortowe po tym, co wydarzyło się między mną, a Sakurą, ale nie mam wyjścia. Nie założę przecież przepoconej koszuli. Z westchnięciem wychodzę na korytarz, kierując się w stronę salonu. Siadam na kanapę, cierpliwie czekając na różowo włosą. 
– Znalazłam gazę i bandaż, więc jest dobrze. – Mówi z uśmiechem, wchodząc do pomieszczenia.
Siada na stolik kawowy, żeby być naprzeciwko mnie. Znowu jest tak blisko, że myśli zaczynają wariować, a to uczucie się potęguje, kiedy bierze moją dłoń w swoją. Z uwagą i delikatnym grymasem na twarzy ogląda popękaną skórę na kostkach.
– To nie były drzwi, prawda? – Pyta, unosząc wzrok.
– Nie. – Odpowiadam.
Napięcie między nami nie zmalało, wciąż czuję je w ten sam intensywny sposób.
– Bardzo boli? – Pyta cicho.
Jej spojrzenie wyraża tak dużą troskę, że moje serce ściska się w dziwny, nieprzyjemny sposób. Delikatnie smaruje opuchliznę maścią.
– Nie. – Kłamię.
Dziewczyna się uśmiecha, przykładając gazę do zranionych kostek.
– Słaby z ciebie kłamca. – Pogłębia uśmiech. 
Obserwuję ją w zupełnej ciszy. Ściągnięte brwi, skupienie na twarzy i delikatne dłonie, próbujące nie zrobić mi większej krzywdy. 
– Ulżyło ci? – Pyta, unosząc wzrok, żeby spojrzeć w moje oczy.
– Nie. – Wzdycham. – Ale przynajmniej dostał to, na co zasłużył. – Odpowiadam. 
Dziewczyna zawiązuje bandaż, żeby go zabezpieczyć przed spadnięciem. 
– Możesz zostać jak długo będziesz chciał. – Mówi, trzymając zabandażowaną dłoń w swoich. – Nie myśl za dużo o tym co się stało, okej? – Pyta z uśmiechem. 
– Powinnaś być zła. – Wzdycham.
– Ale nie jestem. – Delikatnie dotyka mojego policzka. – Wolałbyś, żebym była? Żebym krzyczała, wyzywała i mówiła same przykre rzeczy? Bo jeśli to jest coś, czego ode mnie teraz potrzebujesz  – cicho wypuszcza powietrze z ust – to mogę to dla ciebie zrobić, o ile pomoże poczuć ci się lepiej. 
Palce na rozgrzanej skórze nie wydają się obce, jej dotyk jest zaskakująco komfortowy, ale patrząc na to, do czego prawie między nami doszło, w ogóle się nie dziwię. W spojrzeniu Sakury widzę potwierdzenie swoich słów i szczerość, jakiej jeszcze nigdy nie widziałem. 
– Nie. – Odpowiadam cicho, gubiąc się gdzieś głęboko w szmaragdowych tęczówkach.
– W takim razie przestań o tym myśleć i skup się na sobie. Mówiłam poważnie, zostań jak długo chcesz. – Zabiera ciepłe palce z mojego policzka. 
– Dzięki. – Mówię z delikatnym, ale szczerym uśmiechem.
Ona jest inna niż większość kobiet, które poznałem w swoim życiu. Delikatna, wrażliwa i pełna współczucia dla osoby, której praktycznie nie zna. Jej empatyczne oczy mówią wiele o tym, jak dobre ma serce. Każde słowo wypływające z ust, ma poparcie w szczerym i pełnym ciepła spojrzeniu. W spojrzeniu, które otula jak ciepły koc w mroźne zimy, dając schronienie i szansę na przetrwanie. 


Oczami Ino

Zatrzymuję się w samochodzie przed domem, do którego ciężko mi wejść przez złość jaką czuję. Biorę kilka większych oddechów, próbując chociaż trochę uspokoić nerwy. Wysiadam z samochodu, od razu kierując się w stronę drzwi. Wchodząc do środka spodziewałam się zobaczyć chociaż jedną żywą duszę, ale spotyka mnie pustka i głucha cisza. Przynajmniej chwilowo.
– Mówiłam ci, że masz się wynosić! – Wchodząc na schody, słyszę krzyk Kimiko. 
– Myślisz, że zostawię cię tak łatwo, skoro on o nas już wie? 
– Jakich nas? – Pyta z gniewem. – To był tylko seks, nic więcej! 
– Tylko seks? – Męski głos się załamuje. – Skoro to był tylko seks, dlaczego ciągnęłaś to przez pół roku? 
– Wbij sobie do głowy, że nic do ciebie nie czuję. – Odpowiada mu. – Kocham męża. 
Słysząc te słowa muszę się bardzo mocno hamować, żeby tam nie wejść i nie wyciągać jej za kudły. 
Ona nazywa to miłością? Pieprzenie innego gościa przez jebane pół roku, traktując męża jak najgorsze ścierwo? To nie jest miłość.
Idę do ich sypialni, ignorując konwersację odbywającą się w jadalni. Nie mam ochoty ani humoru, żeby tego słuchać. Otwieram drzwi, napotykając znajomą pokojówkę, do której się uśmiecham.
– Pani Ino? – Pyta zaskoczona. – Pana Naruto nie ma w domu od wczoraj. – Tłumaczy.
– Wiem. Możesz dać mi jakąś torbę? Prosił, żebym zabrała kilka jego rzeczy. – Mówię z uśmiechem.
Pokojówka tylko kiwa głową i wyciąga z szafki czarną, dość dużą, materiałową torbę. Biorę ją z wdzięcznością, a kiedy wychodzi, zaczynam pakować jego rzeczy. 
– Co ty tutaj robisz? – Odwracam się w stronę znajomego głosu. 
– Pakuję jego rzeczy, nie widać? – Prycham pod nosem, zapinając torbę. 
Kimiko podchodzi do mnie szybkim krokiem, wyrywa ją z moich rąk i rzuca na łóżko z przerażeniem i wściekłością. 
– Niczego nie weźmiesz. – Mówi podniesionym głosem. – On wróci do domu, do mnie. Niczego nie dotykaj. 
Słysząc te słowa nie wytrzymuję, coś we mnie pęka, pozbawiając całej samokontroli jaką do tej pory miałam. W pokoju roznosi się głośny dźwięk, kiedy moja dłoń z dużą siłą przylega do policzka Kimiko. Twarz kobiety wykręca się w lewą stronę.
– Wróci? – Pytam ze złością. – Do ciebie? – Cedzę przez zaciśnięte zęby. – Czy ty w ogóle wiesz, w jakim stanie do mnie wczoraj przyjechał? Szlochał jak jebane dziecko, nie mógł wydusić z siebie żadnego słowa. 
Kimiko trzyma się za polik, w który uderzyłam, z każdym moim słowem jej oczy otwierają się coraz bardziej, jakby niedowierzała, że coś takiego miało miejsce. 
– Nawet nie wiesz, jak bardzo go zraniłaś. Pierwszy raz w moim jebanym życiu widziałam go w takim stanie, tak złamanego i bez chęci do życia. Dlatego przestań się zachowywać jakbyś miała cokolwiek do powiedzenia, bo i tak cię kurwa nie posłucham. 
Biorę torbę ze złością i próbuję wyjść, ale zasłania mi drogę. 
– Nie wyjdziesz, dopóki nie odstawisz torby. – Ostrzega z policzkami mokrymi od łez.
Moja cierpliwość dosłownie się kończy. Biorę ją za ramiona i popycham, przez co ląduje tyłkiem na podłodze.
– Jesteś jebaną dziwką bez uczuć. – Zaciskam dłonie, kiedy mam ochotę jeszcze raz jej przyjebać. – Podejrzewałaś go o zdrady, a sama puszczałaś się jak kurwa. Traktowałaś go jak najgorsze gówno. Nie zasługujesz na niego suko. 
Schodzę po schodach na dół, nie patrząc na jej błagania i krzyki. Wychodzę z domu i wsiadam do samochodu. Jadę od razu do Sakury. Dojeżdżam na miejsce w przeciągu piętnastu minut, a idąc do jej mieszkania, zastanawiam się, czy powinnam powiedzieć Naruto o tym, co usłyszałam. Nie chcę go bardziej ranić, ale z drugiej strony, zasługuje na prawdę, nawet tą najgorszą. Jeśli będzie próbowała mu wcisnąć, że to był jednorazowy skok w bok, a on jej wybaczy, nie daruję sobie tego do końca życia.
Przyciskam dzwonek, czekając aż Sakura otworzy drzwi.
– Hej. – Mówi, stając przede mną w ubraniach, w których zazwyczaj śpi. 
– Dopiero wstałaś? – Pytam, wchodząc do środka. 
– Nie, zajęłam się robieniem śniadania, nie miałam czasu się przebrać. – Tłumaczy, wchodząc do salonu. – Napijesz się czegoś? 
Siadam na kanapę z ciężkim westchnięciem, odkładając najpierw torbę na podłogę. 
– Najchętniej walnęłabym coś z prądem. – Śmieję się.
– Nie ma jeszcze dwunastej. – Uśmiecha się. – Nie zachowuj się jak alkoholiczka. – Puszcza mi oczko. – Jadłaś coś dzisiaj? Zrobiłam naleśniki z serem, jak masz ochotę to ci podsmażę. 
– Nie trzeba, jadłam przed wyjściem z domu, ale możesz zrobić mi kawę. 
– Już się robi. – Uśmiecha się, idąc do kuchni. 
Wstaję z kanapy, podążając jej śladem. Siadam na stołek przy wyspie kuchennej. 
– Ciężki poranek? – Pyta, włączając ekspres.
– Pojechałam po rzeczy Naruto. – Wzdycham. 
– Natknęłaś się na jego żonę? – Pyta, wyciągając kubek.
– Niestety. – Burczę pod nosem. – Chociaż z drugiej strony, nie było tak źle. Przynajmniej dostała ode mnie w mordę. Naruto kobiet nie bije, więc mogłam się za niego zemścić. Wspaniałe uczucie. – Mówię z uśmiechem.
– Jesteś straszna. – Cicho się śmieje, podając mi gorący kubek. 
– Zasłużyła na zdecydowanie więcej. – Zaciskam dłonie na wspomnienie szlochającego Naruto. 
– Nie jestem aż tak mściwa jak ty. – Siada ze swoim kubkiem obok mnie. – Ale masz rację. – Bierze łyk kawy.
– Jeszcze śpi? – Pytam. 
– Mhm. – Mówi krótko.
Przyglądam się twarzy przyjaciółki. Ma podkrążone oczy, jakby w nocy w ogóle nie spała, jej wzrok utkwiony jest w jednym punkcie, skupiony i zamyślony. 
– Był wczoraj grzeczny? – Pytam, obserwując reakcję ciała. Mięśnie Sakury delikatnie się spinają. 
Czyli nie był.
– Pocałował mnie. – Upija kolejny łyk, jakby w ogóle jej to nie ruszało. 
– Ja pierdolę. Przepraszam, gdybym wiedziała, że się tak zachowa to zabrałabym go do siebie. – Kładę dłoń na jej ramieniu. 
– Przestań Ino, miałby spać u ciebie na kanapie? – Pyta. – U mnie jest dużo więcej miejsca.  – Wzdycha. – Wiesz, że cierpi, szuka po prostu czegoś, co na chwilę mu pomoże, a ja byłam akurat pod ręką. Rozumiem to. 
– W porządku, cieszy mnie, że nie jesteś na niego zła. – Odpowiadam. 
– Ale to nie jest najgorsze. – Wzdycha.
– A co jest?
Cierpliwie czekam na jej odpowiedź. Widzę jak myśli, układając sobie w głowie co chce powiedzieć. 
– Najgorsze jest to, że musiałam się naprawdę mocno zmusić, żeby to przerwać, bo inaczej skończylibyśmy w łóżku. – Odpowiada, patrząc mi w oczy.
Jej spojrzenie mówi dużo, nie potrzebuję słyszeć słów, żeby ją zrozumieć. Jest bardzo zdezorientowana. 
– Rozmawiałyśmy o tym już wcześniej. – Mówię z uśmiechem. – Jest w twoim typie, to normalne, że cię pociąga. 
Sakura kładzie łokcie na blacie i opiera o dłonie głowę, wplatając palce w swoje włosy. 
– Za bardzo. – Wzdycha. – Jest naprawdę przystojny i aż za bardzo w moim typie. Chyba jestem sama zbyt długo. – Mruczy pod nosem. – Brakuje mi seksu. 
Śmieję się na jej wyznanie, a ona posyła mi ostrzegawcze spojrzenie. 
– To normalne. – Odpowiadam, kładąc dłoń na jej plecach. – Ale brawo za samokontrolę, ja bym chyba tak nie umiała. 
– Było ciężko. – Wzdycha. – Głupio się przyznać, ale dochodziłam do siebie prawie całą noc. Cały czas myślałam o tym jak mnie dotykał. 
– Po prostu cię podniecił, to normalna reakcja. – Wzruszam ramionami z uśmiechem, biorąc łyk kawy. 
– Ja jego chyba też. – Ukrywa twarz w dłoniach. – Był twardy jak na nim siedziałam. – Mówi cicho, a ja się śmieję. – Ino, do cholery. Uspokój się. – Upomina mnie. 
– Jest mi naprawdę przykro, że cierpisz z powodu braku seksu, naprawdę. – Powoli się uspokajam. – Ale to, że siedzisz tutaj jak zbity pies, jest naprawdę zabawne. 
– Nie dla mnie. 
– Zrobiłaś sobie chociaż dobrze? – Pytam przez śmiech. 
– Ino! – Mówi głośniej, patrząc na mnie, jakby chciała mnie zabić. – Wystarczy. 
– Ja bym sobie zrobiła. – Wzruszam ramionami. 
– Czasami jesteś naprawdę jebnięta. Już więcej nic ci nie powiem, bo się ze mnie nabijasz. – Wzdycha. 
– Dobra. – Biorę łyk kawy. – Już przestanę. – Uśmiecham się.
Do pomieszczenia wchodzi zaspany Uzumaki. Ma na sobie tylko spodnie dresowe, które znalazłam w torbie treningowej. Oczy są podkrążone i czerwone, co utwierdza mnie w przekonaniu, że w nocy płakał. W samotności. Spojrzenie ma puste i smutne. Na jego widok ściska mnie serce, ale nie daję po sobie tego poznać, kiedy podchodzę i mocno go przytulam. Przyjaciel wtula twarz w moje ramię, mocno obejmując mnie w pasie. 
– Jak się czujesz? – Pytam. 
– Lepiej, dzięki. – Mamrocze w moją szyję. 
– Głodny? – Sakura pyta z ciepłym spojrzeniem, kiedy się od niego odsuwam. – Zrobię ci kawę. – Proponuje.
– Dzięki. – Odwzajemnia uśmiech, siadając ze mną przy wyspie kuchennej. 
Sakura zachowuje się całkiem normalnie, nawet nie czuje się przy nim niekomfortowo po tym, co się wczoraj stało. Wyciąga kubek i robi kawę. 
– Zrobiłam naleśniki z serem, zjesz? – Odwraca się w naszą stronę.
– Nie chcę robić ci...
– Naruto. – Przerywa mu. – Wczoraj o tym rozmawialiśmy. 
– W porządku, przepraszam. – Nerwowo pociera kark. – Chętnie zjem. 
– Z Sakurą się nie dyskutuje. – Uśmiecham się, przykładając kubek do ust. 
– Właśnie, posłuchaj przyjaciółki i nie dyskutuj. – Sakura podaje mu kubek z uśmiechem. – Usmażę więcej. Mówisz, że nie jesteś głodna, a potem będziesz kradła nam z talerzy. – Wzdycha, wyciągając patelnię i naleśniki z lodówki.
Patrzę na nią urażona, a ona się tylko śmieje. 
– Ma rację. – Naruto przyznaje z delikatnym uśmiechem. 
Nawet tak mały gest sprawia, że czuję się spokojniejsza. Naprawdę jest lepiej, skoro dzisiaj potrafi się szczerze uśmiechnąć. Może nie tak szeroko jak zawsze, ale to już jest jakiś mały postęp. 
– I ty przeciwko mnie? Naprawdę?  – Pytam, patrząc w jego stronę, kiedy pije kawę. 
– Po prostu potwierdza fakty. – Sakura wzrusza ramionami, przewracając naleśniki na drugą stronę. 
Wzdycham teatralnie, patrząc w jego kierunku. 
Wciąż nie mogę uwierzyć, że ta dwójka obściskiwała się wczoraj  na jebanej kanapie. Znając go już bardzo długo, wiem, że na pewno ma wyrzuty sumienia, a Sakura? Naprawdę go rozumie i stara się pomóc jak tylko może, a to bardzo mnie cieszy.


Oczami Naruto

Ciężko przełykam ostatni kawałek, który miałem na talerzu. Sakura siedzi naprzeciwko mnie i Ino. Zachowuje się normalnie, jakby to, co stało się wczoraj, nigdy nie miało miejsca. Czuję wielką wdzięczność, bo wszystko co mówiła okazuje się być prawdą. Między nami naprawdę jest w porządku, nie ma niekomfortowej ciszy, dziwnych spojrzeń ani nienaturalności. 
– Dziękuję, było pyszne. – Mówię z uśmiechem, patrząc na Haruno.
– Cieszę się, że ci smakowało. – Unosi kąciki ust w delikatnym uśmiechu. 
– Ale się przeżarłam. – Ino wzdycha, klepiąc się po brzuchu. – Mówiłam ci kiedyś, że robisz najlepsze naleśniki z serem? Przysięgam, mam od ciebie przepis, a nigdy nie wychodzą takie dobre. Nie wiem, co robię nie tak. – Marudzi. 
– Po prostu masz dwie lewe ręce do gotowania. – Sakura wzrusza ramionami z zaczepnym uśmiechem.
– Suka. – Ino prycha pod nosem, co wygląda naprawdę uroczo. 
– Ale umiesz zrobić naprawdę dobrą sałatkę z kurczakiem. – Klepię blondynkę po ramieniu z mało widocznym uśmiechem. 
W porównaniu do wczorajszego dnia, dzisiaj jest lepiej. W nocy wypłakałem chyba wszystkie łzy, które miałem, ale było warto. Serce rozbite na drobne kawałki dalej krwawi, ale palący ból w klatce piersiowej pojawia się rzadziej, dając mi oddychać. 
– Przywiozłam ci kilka rzeczy. 
Szklanka z wodą zastyga przy ustach, kiedy słyszę jej słowa. Drżącą ręką odstawiam szkło na stół. 
– Byłaś u mnie w domu? – Upewniam się.
– Pojechałam dzisiaj rano. – Tłumaczy, patrząc z troską. – Domyśliłam się, że nie chcesz jej widzieć. 
– Była w domu? – Pytam. – Sama? 
Nie wiem, czemu to sobie robię. Po co zadaję pytania, po co chcę wiedzieć, skoro to co kiedyś miałem, zostało w brutalny sposób zniszczone. Pozostały zgliszcza, z których nic nie da się odbudować. Moje serce bije szybciej, jakby chciało uciec, schronić się w bezpiecznym miejscu, żeby mieć szansę na ratunek. 
– Nie. – Mówi krótko. 
Wystarczyła jedna, krótka odpowiedź.
Nie
Nie była sama, była z nim. Na pewno. Serce zaciska się z bólu, wołając o pomoc, ale ona nie nadchodzi. W klatce piersiowej pojawia się ucisk, którego tak bardzo nienawidzę, a tylko płacz pomaga się go pozbyć. Zaciskam zdrową rękę wokół szklanki. Próbuję opanować gniew i ból, które ciągną mnie w dół, zostawiając wrak człowieka. Czuję, jak tonę w mroku, który został stworzony przez moją żonę.
– Była z nim? – Wysilam się na normalny ton głosu.
Nie muszę słyszeć odpowiedzi, żeby wiedzieć, jej wzrok mówi wszystko. Pełen współczucia i bólu, bo wie, że mnie krzywdzi, a nie chce. 
– Rozmawiali. Kazała mu się wynosić. – Wzdycha.
Ino chwyta moją dłoń w swoją i pociera ją w uspokajającym geście, a ja już wiem, że nadchodzi coś mocniejszego, coś, czego naprawdę nie chce mówić, ale musi, bo nie umie trzymać tego tylko dla siebie.
– Ona cię zdradza już pół roku Naruto. – Ciężko wzdycha. 
– Pół roku? – Mój głos się załamuje.
Pół roku kłamstw i udawania. Na początku myślałem, że to tylko jeden błąd, jedna chwila słabości, a teraz okazuje się, że było ich wiele. Wszystko układa się w całość. Te wszystkie miesiące, kiedy chciałem się do niej zbliżyć, a ona mnie odtrącała, była zimna i niedostępna. Czuję, jakby ktoś wyrwał mi roztrzaskane serce z piersi i rozszarpał je na mniejsze kawałki, które będzie jeszcze ciężej odnaleźć i posklejać. Złość miesza się z rozczarowaniem, a w głowie jest pustka i chaos. Nie potrafię zrozumieć dlaczego. Jak mogła to zrobić, jak mogła mnie tak zranić. Wszystko, co razem budowaliśmy, nagle traci sens, staje się kłamstwem, które wbija się w serce, powodując ostry ból nie do zniesienia. Część mnie właśnie umarła, a ja muszę nauczyć się żyć z tą raną. 
Na policzku czuję ciepłą dłoń, która ściera łzy. Nie chcę płakać, ale mimowolnie same lecą z oczu. Blondynka wstaje i mocno mnie obejmuje. Wtulam się w jej brzuch, zaciskając ramiona wokół jej talii. 
– Ja już tak dłużej nie mogę. – Mówię łamiącym się głosem.
– Wiem. – Gładzi mnie po głowie. – Ale musiałam Ci powiedzieć, nie mogłam trzymać tego dla siebie. 
– Czuję się jak jebany mięczak, od wczoraj tylko płaczę. – Pociągam nosem, powoli się uspakajając. 
– Pokazywanie uczuć jest seksowne. 
Odwracam wzrok w kierunku uśmiechniętej różowo włosej. Jej głupi sposób na rozluźnienie sytuacji najwyraźniej działa, bo nie mogę zatrzymać cichego pomruku, przypominającego śmiech, który się ze mnie wydobywa. Ino przewraca oczami na jej słowa. 
– Każdy musi czasami coś z siebie wyrzucić, zwłaszcza jak cierpi. Płacz jest dobry, pamiętaj. – Masuje dłonią moje plecy w czułym geście.
Telefon blondynki nagle zaczyna wibrować i dzwonić, ale ona skutecznie go ignoruje.
– Odbierz. – Wycieram policzki dłońmi, kiedy ją puszczam. – Może to coś ważnego. 
Ino głośno wzdycha, biorąc telefon do ręki. Idzie do salonu, żeby go odebrać. 
Napotykam na sobie wzrok Sakury, w szmaragdowych tęczówkach jest dużo zrozumienia i współczucia. Jej kąciki ust unoszą się delikatnie w uśmiechu, a palec wskazujący bezwiednie i żadnego celu, porusza się po wierzchu szklanki z wodą.
– Jestem w rozsypce. – Wzdycham, pijąc łyk wody, żeby ukoić palące gardło.
– Każdy by był na twoim miejscu. – Odpowiada, nachylając się w moją stronę. 
– Muszę znaleźć jakieś mieszkanie. – Mówię cicho, spuszczając wzrok na szklankę. 
– Na razie masz gdzie spać. – Uśmiecha się. – Mogę ci z tym pomóc. Mam kolegę, jest agentem nieruchomości, mogę spytać, czy ma coś odpowiedniego na twoje standardy. 
– Moje standardy? – Pytam z cichym śmiechem.
– Widziałam twój dom, byle co cię nie zadowoli. 
– Nie mam dużych wymagań. – Wzdycham. – Dla jednej osoby wystarczy coś małego. Mój jedyny wymóg to nowoczesny styl, coś na wzór twojego mieszkania. Praktyczne i wystarczające. 
– Coś na wzór mojego mieszkania? – Zastanawia się. – Wydaje mi się, że sąsiadka sprzedaje swoje, mogę spytać jak chcesz. Zawsze jak coś ci się nie spodoba to możesz zrobić remont. Pieniądze raczej nie są dla ciebie przeszkodą. – Uśmiecha się, przykładając szklankę do ust.
Zastanawiam się, czy mieszkanie w tym samym apartamentowcu, tak blisko niej, nie byłoby trochę dziwne i niekomfortowe.
– Nie będziesz czuła się niekomfortowo? – Pytam, unosząc na nią wzrok. – Mając mnie za sąsiada? 
– Naruto. – Wzdycha, skupiając na mnie swoje spojrzenie. – Nie rób między nami dziwnej atmosfery, tylko dlatego, że do czegoś wczoraj między nami doszło. To tylko mieszkanie. 
– Przepraszam. Po prostu... sam nie wiem, czuję się naprawdę jak kretyn, że chciałem cię w taki sposób wykorzystać. – Wzdycham. – Zasługujesz na lepsze traktowanie.
– To prawda, zasługuję. – Uśmiecha się. – Ale nie jestem zła, więc przestań o tym myśleć. Jesteś moim szefem, będę widywała cię codziennie, a mieszkanie w tym samym budynku nie jest czymś, przez co ja i ty mielibyśmy czuć się źle i niekomfortowo. 
– Sasuke dzwonił. – Mówi blondynka, wchodząc do pomieszczenia. – Inspekcja poszła zajebiście, więc mamy powód do świętowania. – Uśmiecha się.
– Kolacja? Ja stawiam. – Mówię, unosząc delikatnie kąciki ust do góry.
– Jesteś pewien, że chcesz wyjść? – Pyta blondynka, przeczesując moje włosy palcami.
– Myślę, że dobrze mi to zrobi.
– Nie mam planów, więc chętnie. – Mówi Sakura.
– Świetnie, zaklepiesz jakąś restaurację? – Pytam. 
– Jasne. – Odpowiada z uśmiechem.
– Napiszę do Sasuke. – Ino wyciąga telefon.
Może na ten moment w moim życiu nie układa się najlepiej, ale przynajmniej w pracy mi się powodzi. Chociaż jeden dzień, w którym przydarzyło się coś dobrego i wartego świętowania. Wiem,  jak wszyscy się starali, żeby inspekcja poszła dobrze, więc zaproszenie ich na kolację jest czymś, co powinienem i chcę zrobić. Zasługują na to. Nie ważne w jakim humorze będę, ale wiem, że spędzając z nimi czas, poczuję się lepiej.




******


Ohayo! Witajcie Kochani! Przepraszamy, że tak długo nie było obiecywanego One-Shota :D Wiemy, że miał być już dużo wcześniej, ale nie było szansy go wstawić, bo miałyśmy strasznie dużo nauki. Okej, długość też nie powala na kolana, ale na razie tylko tyle nam się udało wstawić. Dalsza część jest w przygotowywaniu. One-Shot jest już prawie cały napisany :D Ciekawe co się wydarzy, no nie? Nas też to zastanawia :D Byłoby nam miło, żeby pojawiły się trochę liczniejsze komentarze, bo nie wiemy, czy mamy to nadal kontynuować i czy się podoba. Trochę jest nam przykro, że pod ostatnią notką jest tak mało komentarzy. No, ale nic. Warto chociaż pisać dla kilku osób, prawda? Pozdrawiamy naszych kochanych czytelników Paula i Patty.

13 komentarzy:

  1. nocia super normalnie kocham wasz blog nie moge sie.doczekac nastepnego zycze weny :)
    Angela

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej :) notka super :)
    Pozdrawiam Lilith ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. notka jak zwykle świetna :) pozdrawiam i czekam na szybki next :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej notka jak zwykle świetna. Teraz gdy urwałyście w takim momencie nie moge się jeszcze bardziej doczekać kolejnej części. Pozdrawiam i mam nadzieje że szybko dodacie kontynuacje. Klara :>

    OdpowiedzUsuń
  5. notka świetna u mnie macie 10/10 uwielbiam ten blok już nie mogę się doczekać next wstawcie jak naj naj prędzej pozdrawiam i zycze weny dużo weny

    OdpowiedzUsuń
  6. Next, next, next... nie wytrzymam długo... Muszę wiedzieć co będzie dalej !!! Notka świetna, liczę na więcej takich one shoot'ów !!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. PO CO PISZESZ NADAL TEGO BLOGA O NARUSAKU? to nie ma juz sensu , po trailerze ostatniego filmu naruto wszystko wiadomo....naruto jasno daje do zrozumienia ze bedzie z hinata i zeby na niego czekała.....rycze T_T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co, mamy skończyć z powodu głupiego filmu? Może to nie prawda? Prawdziwy fan NaruSaku wierzy do samego końca! Myślisz, że nie widziałyśmy tego filmiku? Nadzieja zawsze umiera ostatnia, pamiętaj o tym! Pozdrawiamy Patty i Paula ;)

      Usuń
  8. To widziałyście jak Naruto patrzył z miłoscią na tą poczware ? tsa napewno będą razem . Sasuke przemiania się w jakiegoś szamana , więc wszystko się może wydarzyć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej :) Piszesz bardzo fajne notki natknęłam się przypadkiem na Twojego bloga :) Ja też nie wątpie w NaruSaku. Wiadomo że dla potrzeb filmu (pienieznych) musieli jakos pokleić sceny itp zeby fani NH byli zadowoleni a my wściekli ... Dlatego założyłam profil na facebooku żeby fani NS nie załamywali się i wierzyli do końca :) Tylko bez zgody administratorek nie wstawie tutaj linku :) Dlatego pytam Was drogie administratorki czy mogłabym zamieścić tu taki link?? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! Jeszcze się pytasz? haha :D Cieszymy się, że nie tylko my niewątpimy w dalsze losy NaruSaku :) Masz pozwolenie. Pozdrawiamy gorąco Patty i Paula :)

      Usuń
    2. Dziękuje bardzo za pozwolenie :P A więc zapraszam na profil NaruSaku Polska : https://www.facebook.com/profile.php?id=100008435135701 Jak narazie jest mało członków ale mam nadzieje że stronka rozwinie się :) I że wyjdzie na nasze czyli na NaruSaku :) A! i nie mogę doczekać się kolejnej notki :) :)

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń